niedziela, 8 grudnia 2013

Brak prądu... książka... i spacerek...

Witam
Ależ to były dni!! Wichura taka, że nie można było wyjść z domu, bo strach, że nas porwie! 
Następnie od czwartku godz. 20.05 byliśmy bez prądu! do dzisiaj 7 rano!!! Jak to człowiek uzależniony od energii... od godz. 16 siedzieliśmy przy świecach...dzieci dostawały już szału, ja zresztą z nimi też :P

W końcu wczoraj wzięłam się za książkę...to moje drugie podejście do niej, bo niestety pierwszym razem początek mnie nie zaciekawił, ale że już nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić siedząc przy gromnicach dzieci z chrzcin :D musiałam coś sobie wymyślić...
Zasiadłam i przeczytałam 175 stron :D przede mną jeszcze 300...

Mam tu na myśli książkę Rosie Thomas "Na piaskach pustyni"


Powieść obyczajowa, rozgrywająca się w egzotycznym Kairze. Malowniczy romans z lat czterdziestych i całkiem współczesna historia więzi, jaka połączy babkę z nastoletnią wnuczką. Iris, angielska lekarka, podczas II wojny przeżyła wielką, tragiczną miłość do brytyjskiego oficera. To uczucie sprawiło, że założona potem rodzina nigdy nie była jej naprawdę bliska. Na starość zamieszkała znów nad Nilem - miejscu swego romansu. Niespodziewany przyjazd zbuntowanej wnuczki Ruby, burzy spokój Iris. Obie, ku swemu zdumieniu, odkryją radość przyjaźni i rodzinnego ciepła.

Tak się wciągnęłam, że czytałam wczoraj do 22 :D Zamierzam jutro ponownie do niej zasiąść, żałuję, że faktycznie wcześniej jej nie przeczytałam!

Dziś za to korzystając z pięknej pogody za oknem - bez wiatru, z temperaturą na plusiku wybraliśmy się całą rodzinką na spacerek do lasu. Dzieci po godzinie wróciły tak padnięte,że zaraz po obiadku Miluś poszła spać :) A tu kilka fotek z naszego wypadu do lasku :)












w biegu za Lorą :)




Jak Wam minęła niedziela?

22 komentarze:

  1. Dzieci na pewno bardzo się cieszyły z sanek :) Książki nie czytałam i myślę że to raczej nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje klimaty też nie,zdecydowanie wolę horrory :) jednak drugie podejście do niej mnie wciągnęło :)

      Usuń
  2. Ale masz fajnie uśmiechnięte dzieciaczki:) Współczuje braku prądu:( ehh duzo szkód narobił ten wiatr w Polsce i nie tylko. A ja w końcu miałam okazje na leniuchowanie w niedziele:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. one zawsze uśmiechnięte :D
      a szkód faktycznie sporo było,aż strach się bać!

      Usuń
  3. współczuje;/
    u mnie na mazowoszo tez wyjsc sie nie dalo na ulicę, ale jakoś to w bloku zawsze lepiej się mieszka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my mamy domek i też fajnie się mieszka :D
      do bloku mam uraz i stwierdziłam nigdy więcej! wszyscy wszystko słyszą dookoła,nawet pokłócić się nie można :P

      Usuń
  4. Oj :( U nas tylko 30 godzin bez prądu byliśmy, wiec bardzo współczuję. I cieszę się że już wam podłączyli :) Ale nie ma tego złego ... przynajmniej na książkę czas się znalazł :D
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też taki plus znalazłam,że poczytałam książkę :)

      Usuń
  5. SANECZKOWO!! jak pięknie



    pozdrawiam:*
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  6. hmmmm, no powiem Ci ze u mnie tez było strasznie! wiało okropnie! fotki słodkie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Racja pogoda była straszna!
    Ładne zdjęcia ;)

    niikablog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale piękne zimowe krajobrazy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ts eer a feeling to reach a existent way of representation of this.
    online basket ball games

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale fajnie, macie śnieg :D u nas w Szczecinie zero :( Ciężki weekend mieliście bez prądu..
    Nominowałam Cię do zabawy: http://matkabloguje.blogspot.com/2013/12/urodzinowo-sentymentalnie-nominacje.html

    OdpowiedzUsuń
  11. ładne zdjęcia:D
    http://rozaliafashion.blogspot.com/
    obserwuje

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo ladne zdjęcia. Słodziaczki malutkie <3

    http://xoprimaxo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Patrzę ta na zdjęcia z zimy i się zastanawiam, kiedy ja u siebie miałam zimę ze śniegiem. Super, że rodzina spędza tyle czasu ze sobą i jakoś sobie radzi nawet bez prądu. Grunt, to jakieś praktyczne zajęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak to jest, kiedy brak podstawowego paliwa naszych urządzeń zdezorganizuje nam życie. Dobrze, że telefony i laptopy ładujemy energią, inaczej bylibyśmy zupełnie odcięci od świata. Taki urok naszej cywilizacji :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli już tu jesteś - skomentuj, na pewno cię odwiedzę.
Jeśli blog ci się spodoba - dołącz do obserwatorów.