poniedziałek, 31 marca 2014

Bułeczki z serem

Hej :)
Zabierałam się za tego posta w sobotę...
No ale dziś już w końcu jest! Tym razem na słodko!

Trafiłam na ten przepis na blogu Mama Laurki Testuje i wiedziałam, że te bułeczki bardzo szybko u mnie zagoszczą!!!

Bułeczki drożdżowe z serem

Co potrzebujemy?
- 1 kg mąki 
- kostka margaryny
- 4 jajka
- 1 szklanka cukru
- pół kostki drożdży
- szklanka mleka
- pół kg twarogu

Wykonanie:
- robimy zaczyn - podgrzewamy mleko aby było letnie, następnie rozpuszczamy w nim drożdże i dodajemy około 3-4 łyżek mąki, dokładnie mieszamy i odstawiamy na około 20 min do wyrośnięcia
- pozostałą mąkę wsypujemy do dużej miski
- oddzielamy żółtka od białek (białka wstawiamy do lodówki)
- do żółtek dodajemy pół szklanki cukru i miksujemy do czasu aż żółtka będą białe
- rozpuszczamy w garnuszku kostkę margaryny
- do miski z mąką wlewamy zaczyn i zmiksowane żółtka, wyrabiamy ręcznie, następnie dolewamy rozpuszczoną margarynę i jeszcze wyrabiamy około 5 minut
- wyrobione ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce na około pół godziny w celu wyrośnięcia

przed wyrośnięciem

po wyrośnięciu


- w tym czasie wrzucamy twaróg do innej miski, wsypujemy pół szklanki cukru i dolewamy po troszku mleka (na oko), dokładnie mieszamy,ale uważajmy aby masa nie była za rzadka!



- wyrośnięte ciasto wykładamy na stolnicę, dzielimy sobie na 3-4 części, każdą część wałkujemy na grubość do 1 cm, moje miały 0,5 cm :) na taki placek smarujemy masą twarogową i składamy w kopertę, tniemy potem na paski szerokości 3-4 cm i skręcamy w kokardkę :) 






odkładamy do wyrośnięcia na około 20 min, następnie blaszkę wykładamy pergaminem i układamy na nich przyszłe bułeczki i smarujemy z wierzchu białkiem, które było w lodówce ;)
- pieczemy w 180 stopniach około 20 minut aż się dobrze zrumienią

Jeśli ktoś chce może zrobić lukier i polać nim bułki :)
- szklanka cukru pudru
- sok z 1 cytryny
Sok wlewamy do garnuszka,podgrzewamy, wsypujemy cukier puder i dokładnie mieszamy :)

Gotowe!


Smacznego!!

Pyszniutkie, polecam, dzieci wcinały w takim tempie, że wieczorem zostały tylko 4 bułeczki :P

piątek, 28 marca 2014

"Na piaskach pustyni" Rosie Thomas

Witajcie :)
Dziś coś nietypowego na moim blogu, a mianowicie kilka słów o książce jaką ostatnio przeczytałam, przyznam się, że trwało to długo, robiłam do niej dwa podejścia - za pierwszym razem przeczytałam chyba parę stron i stwierdziłam, że jest do dupy i czytać nie będę :P Minął spory czas zanim podeszłam do niej ponownie, ale brak prądu i niemożność korzystania z internetu czy wyjścia na dwór, bo zimno zmusiły mnie do jej czytania. No i znowu ten początek niezbyt zachęcający... nie lubię jak mnie książka od razu nie wciąga! pewnie przez takie marne początki straciłam kilka fajnych pozycji... Gdyby mi się podobała od razu pewnie przeczytałabym ją na dwie "raty" :P a tak to kilka podejść było, ale w końcu skończyłam, i co ja mam o niej Wam do opowiedzenia? jesteście ciekawi? to zapraszam dalej. 

"Na piaskach pustyni" Rosie Thomas



" Wzruszająca historia trzech pokoleń jednej rodziny rozgrywająca się w Egipcie"

"80-letnia Iris, emerytowana lekarka angielska, wiedzie samotny żywot w Kairze, otoczona opieką wiernego sługi. Monotonię domu zakłóca niespodziewany przyjazd wnuczki z Anglii, Ruby. Ta zbuntowana dziewczyna, popadłszy w konflikt z rodziną, szuka pocieszenia u babki. Między obiema kobietami rodzi się głęboka więź. Ruby jest zafascynowana, a jednocześnie wstrząśnięta zwierzeniami Iris. Dowiadujemy się o jej wielkiej miłości do wspaniałego mężczyzny, który poległ na pustyni, wykonując niebezpieczne zadanie bojowe w latach drugiej wojny światowej. Gdy pewnego dnia Iris wraz z wnuczką wyrusza na zwiedzanie Kairu, bezwiednie prowadzi auto na pustynię. W czasie gwałtownej burzy piaskowej grzęzną wśród wydm. Sytuacja wygląda groźnie..."

Rosie Thomas jest z zamiłowania alpinistką i podróżniczką, a także autorką dwudziestu powieści, w tym kilku bestsellerów. Po polsku ukazało się "Słońce o północy". W 2007 r. za książkę "Na piaskach pustyni" pisarka zdobyła Romantic Novel of the Year Award (Nagrodę za Romans Roku).



Wydawca:   Świat Książki
Oprawa:   twarda
Data premiery:   2009 r.
Ilość stron:   478
Cena:   39,90 zł
(pamiętam, że kupiłam ją z 2 innymi tytułami łącznie za 30 zł)


Myśląc, że to romans już na wstępie byłam niezadowolona, nie lubię takiego gatunku, wolę horrory! No ale każdej trzeba dać szansę, tym bardziej, że leżała i się kurzyła, zapłaciłam to kiedyś trzeba ją było przeczytać. 
Jak to ma być romans, to spodziewam się jakiegoś ognia miłości i namiętności, może nawet jakiejś scenki erotycznej :P No cóż i pierwsze rozczarowanie, owszem były opisy miłości, jak to Iris wspominała Xana, swoją wielką i jedyną miłość, szał ciał, życie chwilą, w końcu były czasy wojny i trzeba było wykorzystać czas, którego było mało dla siebie, bo zaraz Xan musiał wyjeżdżać na kolejne tajne misje, no ale mnie jakoś nie powaliło...
Kolejny minus to przeskakiwanie z teraźniejszości w przeszłość, czasami przez moment nie wiedziałam czy czytam o teraźniejszości czy przeszłości-serio! można się pogubić... jak już się wkręciłam w jakiś wątek i ciekawa co dalej to nagle skok w inny czas :/ 
Żeby nie było, że same minusy, o nie!
Bardzo spodobał mi się obraz Kairu w czasie wojny i ówcześnie, te zabytki, muzea, tradycja. 
Jednak może nie do końca książka mnie rozczarowała, mało tu o miłości do mężczyzny, jednak sporo o miłości do życia, o zapominaniu i starzeniu, to Ruby zaproponowała babci aby ta jej opowiadała co pamięta, a ona je dla niej zachowa, taka pamiątka w niej o babci. 
Bywały momenty wzruszające, szczególnie płakałam (tak płakałam!), gdy Iris straciła ukochanego, potem w niedługim czasie i dziecko...


Czyta się ją lekko i przystępnie, nie jest książką banalną, ale dla mnie za mało w niej "akcji", momentami nudna, momentami czyta się z zapartym tchem. 

Mimo, że nie powaliła mnie bardzo, to polecam ją każdemu, powoduje, że człowiek na koniec myśli nad sensem własnego życia.



Jakie książki lubicie czytać? Czytał ktoś ten romans?

Pozdrawiam :)


dodam jeszcze, że u góry po prawej stronie nad obserwatorami pojawił się gadżecik do obserwacji bloga :) klikamy na "obserwuj blog KLIK" i już jesteście obserwatorami bloga :)

środa, 26 marca 2014

Zakupki Avon katalog 3-4/2014

Hej
Wybaczcie, że mnie nie było, ale nie miałam internetu od poniedziałku po południu :(

Wpadam za to z lekkim postem o zakupach z Avon, niedługo będzie jeszcze Faberlic i Mariza :)

Oto w całości co zamówiłam sobie z dwóch ostatnich katalogów:



1. Nawilżający tonik do twarzy Brzoskwinia i Kwiat Bawełny
 za 1 zł (był do tego jeszcze krem, ale go oddałam klientce)



2. Odżywczy peeling do rąk i stóp Planet Spa - 6,99 zł



3. Zestaw Migdały i Awokado za 8,99 zł
- szampon nawilżająco-odżywczy
- odżywka bez spłukiwania



4. Żel do mycia twarzy Anew Vitale - 19 zł



5. Torba Pepper - 49,99 zł



Ktoś miał coś z tych rzeczy? z chęcią się dowiem czy się bać czy nie :P

Pozdrawiam!

niedziela, 23 marca 2014

bebeauty - delikatny żel-krem łagodzący do twarzy

Witam niedzielnie :)

Piszę teraz, bo pewnie później już czasu nie będzie :)

Delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy bebeauty - skóra sucha i wrażliwa


Łagodnie oczyszcza skórę twarzy i oczu z makijażu i zanieczyszczeń, nie powodując wysuszenia. Delikatna formuła żelu koi podrażnienia i pozostawia uczucie komfortu. Wyciąg z owocu noni działa na skórę antyoksydacyjnie i odżywczo, dodaje energii oraz wspomaga jej naturalną ochronę. Zawarta w żelu gliceryna utrzymuje optymalny poziom nawilżenia. Skóra po użyciu żelu jest oczyszczona, nawilżona i ukojona.



Skład:



MOJA OPINIA:
- opakowanie - miękka tubka o pojemności 150 ml, matowa w jasnej tonacji, opis czytelny, nie wyślizguje się z rąk, łatwo wydobyć żel do końca, zamknięcie "kilk"


- zapach / wygląd / konsystencja - zapach przyjemny i nieco słodki, nienachalny, barwy lekko różowej, konsystencja zdecydowanie kremowa niż żelowa


- wydajność - średnia, używam go miesiąc i zostało mi aby 1/4 opakowania

- działanie - mam skórę normalną ze skłonnością do przesuszenia, szczególnie w okolicy czoła,
z makijażu oczyszcza bardzo słabo, z tuszem nie radzi sobie wcale, rozmazuje na twarzy, czy koi podrażnienia to nie wiem, bo takich kłopotów nie mam, jak dla mnie jest dziwny :P niby żel-krem a mam nieodparte uczucie, że myję twarz normalnym kremem... oczyszczanie też odczuwam bardzo słabe, często przemywam twarz tym kremem 2 razy bo inaczej czuję się po prostu źle umyta...

Jak dla mnie totalna porażka, nie lubię go i czekam aż się skończy, na pewno nie kupię go ponownie, zdecydowanie już wolę żel-peeling pomimo, że lekko ściąga skórę

Cena około 5 zł / Biedronka



Kto z Was miał? Jakie odczucia?

wtorek, 18 marca 2014

Faberlic - Pomadka "Pierwsza randka"

Hej :)
Poradźcie coś na lenistwo, ogarnęło mnie totalnie!

Jakiś czas temu poczyniłam swoje pierwsze zakupki od konsultantki firmy Faberlic, która póki co jest mało znana, ale mam nadzieję, że to się zmieni.

Faberlic to rosyjska firma kosmetyczno-perfumeryjna. W latach 2002-2003 zaczęła swoją działalność na polskim rynku. 
Wszystkie kosmetyki pielęgnacyjne produkowane są we własnej fabryce Faberlic, kosmetyka kolorowa jest produkowana przez koncern Intercos we Włoszech, natomiast kompozycje zapachowe - we Francji. 

Oto co wtedy zakupiłam:


Od lewej:
- Peeling do twarzy "głębokie oczyszczenie" pomidor i bazylia - 10,90 zł
- Krem do stóp chroniący przed mrozem - 6,90 zł
- Perłowa pomadka do ust "pierwsza randka" - 7,90 zł
gratis dostałam saszetkę odżywki do włosów :)

No i dziś będzie o pomadce, mam nadzieję, że jesteście ciekawi.

Pomadka "Pierwsza randka" E2E to 12 pięknych odcieni:


4626 - marmoladowy raj
4627 - lody czekoladowe
4628 - truskawkowy pocałunek
4629 - śmietankowa landrynka
4630 - jagodowa pasja
4631 - różowy urok
4632 - romantyczny róż
4633 - ciemny róż
4634 - kawowa słodycz
4635 - czekoladowy bukiet
4738 - mleczna czekolada
4739 - różowe marzenie


Na którymś blogu wpadło mi w oko, że w katalogu Faberlic wszystkie pomadki wyglądają tak samo jak w rzeczywistości (nie to co w Avon, gdzie sporo może się różnić), postawiłam więc na zakup nr 4629 o zabawnej nazwie śmietankowa landrynka. 


Za 4g pomadki zapłacimy tylko 7,90 zł (cena reg. 11,90 zł)
Kolor faktycznie taki sam jak w katalogu! Róż z drobinkami.

Nie mogę nigdzie znaleźć konkretnego składu, nawet nie było tego na opakowaniu, ale poszperałam i znalazłam główne składniki:
- Masło Shea - zapewnia pielęgnację ust, poprawia jędrność i elastyczność skóry, sprawia, że usta są bardziej obszerne i atrakcyjne
- Naturalne kryształki miki - dają blask i objętość
- Witamina E - utrzymuje skórę miękką i elastyczną, goi drobne pęknięcia



Moja opinia:
Pomadkę otrzymujemy zapakowaną w folię, waga 4 g, otwiera się jak każda pomadka ;) nie ma tego "klik" jak to się też trafia :)


Zapach słodki, faktycznie nieco landrynkowy :) Drobinki nie roznoszą nam się po całej twarzy, wytrzymuje na ustach średnio 1,5-2 godz. schodzi równomiernie, nie podkreśla suchych skórek (zresztą u mnie żadna pomadka jeszcze tego nie robiła), usta są nawet nawilżone i miękkie.
Z chęcią kupię inne odcienie w przyszłości :)

Moje usta bez niczego:



Pomadka na ustach:



Swatch na dłoni:



Co sądzicie o tej pomadce? Może któraś z Was już ma takową?



Pozdrawiam!

piątek, 14 marca 2014

Green Pharmacy - Szampon i Balsam - Olej arganowy i Granat

Cześć
W końcu piszę po kilkudniowej przerwie, przyznaję, że przy tak pięknej pogodzie więcej siedziałam z dziećmi na dworze  niż w domu. Dziś już pogoda się popsuła :/

Mam dla Was co nieco do powiedzenia o pewnym duecie z Green Pharmacy, są to kolejne produkty, które były wygrane w konkursie u Blanki, gdzie były do wygrania kosmetyki ze sklepu elfa Pharm



Szampon do włosów suchych Olej arganowy i Granat
oraz
Balsam do włosów suchych i zniszczonych Olej arganowy i Granat


Moje włosy są farbowane, a więc wiadome, że przez to suche i zniszczone, więc ten duecik w sam raz do takich zadań.


Szampon do włosów suchych 
Olej arganowy i Granat


Od producenta:



Skład:
0% parabens, artificial, colouring, SLS, SLES




Balsam do włosów suchych i zniszczonych 
Olej arganowy i Granat



Od producenta:



Skład:
0% parabens, artificial, colouring




Moja opinia: 
Szampon otrzymujemy w plastikowej butelce o poj. 350 ml, balsam o poj. 300 ml, przezroczyste, wygodne w użyciu, z zamknięciem na "klik", zapach przyjemny i słodki, nieco bardziej wyrazisty niż z serii olej arganowy i figi, nie utrzymuje się długo na włosach. 
 Konsystencja szamponu żelowa i przezroczysta, balsamu kremowa o barwie białej.



Szampon dobrze oczyszcza włosy, są miękkie, nie plączą się, jestem w stanie po samym użyciu szamponu rozczesać włosy, co mi się już dawno przy żadnym szamponie nie udawało! Włosy są zdyscyplinowane, nie elektryzują się, są wygładzone.
Producent zaleca mycie 2 razy (na mokrych włosach rozetrzeć niewielką ilość szamponu, spienić i wetrzeć w skórę głowy, spłukać i powtórzyć mycie) i tak też robiłam,bo inaczej się nie da, przy 1 myciu bardzo słabo się pieni, natomiast przy 2 używając tak samo małej ilości jak za pierwszym razem pieni się już bardzo dobrze, jednak przy takim stosowaniu szamponu mam już na dwa umycia a balsamu jeszcze prawie połowa butelki! 
Myję włosy 2 razy w tygodniu, szampon widzi dno po 2 miesiącach stosowania.
Balsam też okazał się strzałem w 10! Włosy po nim są zdyscyplinowane, łatwo je rozczesać, nawilżone, miękkie w dotyku, nie są obciążone, lekkie - takie efekty utrzymują się do kolejnego mycia. Cały czas mam chęć dotykać moich włosów, bo są tak przyjemne w dotyku :P Zalecane jest nałożyć balsam na całą długość wilgotnych włosów, zaraz po spłukaniu szamponu, pozostawić na włosach 5-10 min, a następnie dokładnie spłukać. Czasem trzymam balsam na włosach nawet 20 min, efekty są takie same jak po 10 min.

Oba te kosmetyki są łatwo dostępne, można zakupić stacjonarnie lub w internecie. Cenowo bardzo przystępnie: balsam około 8 zł, szampon około 7 zł. Jak dla mnie warto i na pewno kupię



Kto z Was miał? Co się sprawdza na Waszych włosach?

sobota, 8 marca 2014

Wiosna, wiosna ach to Ty!

Witam
Dziś 8 marca - dzień kobiet :) Jak Wasi mężczyźni? nie zapomnieli o Was w tym dniu? Mój się postarał i dostałam żółtego tulipanka :D dziewczynki od tatusia dostały kinder jajeczka :) Rano natomiast szwagier męża przybył do nas z 3 różyczkami, po 1 dla każdej z kobiet w domu, czyli dla mnie, Hani i Milenki :) Nie powiem, bardzo miłe zaskoczenie!

Mam taki luźny pościk, raczej ze zdjęciami dziewczynek :) Ostatnio pogoda nas rozpieszcza! słonko i jeszcze raz słonko! chodzimy sobie na plac zabaw, dzisiaj też sprzątałyśmy podwórko, jeszcze piasek do piaskownicy przywieźć i będzie frajda ;)

Uwielbiam wiosnę! Natura budzi się z zimowego snu, trawa się zieleni, więcej słońca, człowiek od razu ma lepszy humor!

W środę mężuś już wyjeżdża do pracy do Niemiec, ma w końcu swoją firmę, więc będzie działał :)

To chyba tyle co u nas nowego, a nie! na 7 czerwca otrzymaliśmy zaproszenie na ślub do siostrzeńca męża, więc będzie zabawa i okazja do założenia wygranych w styczniu sukienek :)

Hania już zapisana do 1 klasy, jeju już od września będę miała uczennicę! Nie wyobrażam sobie tego, kiedy ona tak szybko urosła?

Rozglądam się również za kurtkami wiosennymi dla dziewczyn, nie lada wyczyn znaleźć coś fajnego i taniego :/











Dziękuję również za 300 obserwatorów na blogu!!! Nie sądziłam, że aż tyle osób zechce do mnie zaglądać!
W kwietniu blog będzie obchodził swoje 1 urodziny, wtedy również będę robiła jakiś większy konkursik, gdzie wygranych mam nadzieję będzie przynajmniej 3 :)

Pozdrawiam :*