czwartek, 30 października 2014

Yves Rocher - Riche Creme - Krem do rąk

Cześć!
Napiszę teraz post oraz na kolejny tydzień 2 albo 3 na zapas, bo mam jakąś wenę ;)
Postanowiłam skrobnąć co nieco o kremie do rąk, których w sumie i tak nie jestem zwolenniczką, po prostu jestem leniwcem w regularnym ich używaniu :P stosuję jak mi się przypomni... chociaż póki co moje dłonie nie są jakieś problemowe, więc może i dlatego nie wyrobiłam sobie używania kremu z automatu.
Osobiście bym go nie zamówiła, jednak kupując na stronie YR, wybrałam jako prezent niespodziankę i był nią właśnie ten krem.


Yves Rocher Riche Creme Krem do rąk


Od producenta: Bogactwo 6 drogocennych olejków roślinnych zawartych w kremie o działaniu przeciw starzeniu się skóry zapewnia podwójną skuteczność: wygładza zmarszczki i bruzdy na skórze dłoni oraz intensywnie odżywia skórę. Jego aksamitna konsystencja daje uczucie komfortu i pozostawia skórę miękką i aksamitną, a dłonie wyglądają młodziej.

* Formuła testowana pod kontrolą dermatologiczną
* Składniki pochodzenia roślinnego: olejek ze słonecznika, olejek z soi, olejek z sezamu z ekologicznych upraw, olejek z pestek winogron, kopry, olejek z rzepaku
* Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego


Rezultaty: SKUTECZNOŚĆ POTWIERDZONA TESTAMI:
92% kobiet uważa, że po zastosowaniu Kremu do rąk skóra jest jedwabista i miękka.*
u 91% kobiet stwierdzono wygładzenie zmarszczek na skórze rąk.**
85% uważa, że skóra jest intensywnie odżywiona.*

*Testy satysfakcji przeprowadzone w grupie 26 kobiet.
**Test naukowy. Wygładzenie zmarszczek przeciętnie o 33,6% stwierdzone u 91% kobiet.
Sposób użycia: Krem do rąk możesz stosować wielokrotnie w ciągu dnia. Wyciśnij niewielką ilość kremu na wierzch dłoni, rozsmaruj na rękach i wmasowuj do momentu wchłonięcia się kosmetyku.

SKŁAD:



MOJA OPINIA:
Opakowanie - 50 ml tubka z nakrętką, eleganckie, bez zbędnych "dodatków", czytelne i wygodne w używaniu. Szczerze - to już nie pamiętam czy dodatkowo był zabezpieczony jakąś folią.


Konsystencja - odpowiednia jak na krem do rąk, treściwy,  dobrze się rozsmarowuje i wchłania.
Kolor biały.
Zapach - specyficzny i dziwny, jakiś chemiczny, nie podoba mi się.
Wydajność - dość duża, jestem w połowie opakowania, ale tak jak pisałam nie używam regularnie, tylko zazwyczaj w razie potrzeby i to wieczorem, ale widzę, że dużo go nie trzeba, więc działa to na jego plus.


Działanie - jak widać krem jest przeznaczony bardziej dla starszych dłoni niż takich młodych jak moje ;) Więc pod kątem przeciwzmarszczkowym nie będę go oceniać.

Krem spełnił swoją rolę - dobrze nawilżył skórę dłoni, była ona miękka i gładka, dłoni się chciało ciągle dotykać ;) Szczególnie dobrze jest go stosować na noc z grubszą warstwą z rękawiczkami - jako maska do dłoni - wtedy rezultat jest jeszcze lepszy!


Moje dłonie ostatnio były bardziej wysuszone z racji pracy w polu i trzymaniu ich ciągle w rękawicach - stosowanie kremu bardzo mi w tym czasie pomogło.

Tak jak pisałam - pod kątem wygładzania zmarszczek nie wiem jak się sprawdza, bo takowych nie posiadam.

Jednak jako minus, a raczej 2 uważam cenę, bo 39 zł to jednak zbyt wygórowana cena... no i ten zapach, bo jest brzydki i dość uciążliwy, na dodatek długo go czuć na dłoniach :/ najlepiej wtedy dłonie trzymać z daleka od twarzy ;)

Krem do kupienia m.in tu >> KLIK <<




Ktoś z Was używał tego kremu? Jakie inne kremy do rąk polecacie lub odradzacie?

sobota, 25 października 2014

Sesa Olejek do pielęgnacji włosów - Bombay Bazaar

Cześć :)
Wybaczcie, że mnie tu mało, ale na serio ja nie wyrabiam. Dorabianie w polu nie jest wcale lekkie, a mój kręgosłup zapomniał jak się nazywa i do czego służy :P Ale chyba już idzie ku końcowi, więc zaraz wrócę regularnie i wtedy poodwiedzam Wasze blogi, bo teraz jak wychodzę przed 8 z domu to wracam koło 16.30-17.30 i myślę najlepiej tylko o położeniu się do łóżka!

Mam za to dla Was kilka słów na temat olejku do włosów Sesa, używam go jakoś od miesiąca i moje zdanie już się wyrobiło :)
Dostałam go ze sklepu Bombay Bazaar wraz z opisywanymi już: różanym balsamem do ciała >> KLIK << i wodą różaną do twarzy >> KLIK <<





Sesa Olejek do pielęgnacji włosów



Od producenta: Olejek ajurwedyjski do pielęgnacji włosów
Do wszystkich rodzajów włosów.
Zastosowanie:
  • zwalczanie łupieżu i problemów skóry głowy
  • Zmniejszenie wypadania włosów
  • Dogłębne odżywienie i wzmocnienie włosów
  • Przyspieszenie wzrostu włosów
Sposób użycia:
Niewielką ilość olejku delikatnie wmasuj wieczorem w umyte i osuszone ręcznikiem włosy oraz w skórę głowy. Olejek zmyj nazajutrz rano. (Ja używałam go na 2 godziny przed myciem)
Olejek Sesa przygotowany jest na podstawie ajurwedyjskiej receptury, zawiera wiele ziół I naturalnych składników, które kondycjonują włosy.


SKŁAD:
* Bhringraj (Eclipta alba) 3%
* Manduka Parni (Centella asiatica) 1% w/v
* Jati (Jasminum officinale) 1% w/v
* Gunja (Abrus precatorius) 0.5% w/v
* Dhatura (Datura metel) 2% w/v
* Elaychi (Elettaria cardamomum) 0.5% w/v
*Neelinee (Indigoferatinctoria) 00% w/v
Indravama (Citrullus colocynthis) 1.% w/v
Jatamansi (Nardostachys jatamansi) 0.5% w/v
Karanj Beej (pongamia glabra) 0.5% w/v
Neem (Azadirachta Indica) 0.5% w/v
* Mahendi Pan (Lawsonia inermis) 0.5% w/v
* Mandoor Bhasma (Ferri peroxi dumrubrum) 4% w/v
* Rasot (Berberis lycium) 0.5% w/v
* Trifala 3%
* Akkar kara (Anacyclus pyrethrum) 0.5% w/v
* Vacha (Acorus Calamus) 0.5% w/v
* Yashtimadhu (Glycyrrhiza glabra) 0.5 % w/v


* Processed as per tail pak vidhi with Milk 10% v/v
* Wheat Germ (Triticum aestivum) Oil 1%
* Lemon (Citrus medica) Oil 00%
* Nilibhrungandi Oil 8%
* Til (Sesamum indicum) Oil 25% (olejek sezamowy)
* Sungandhit Dravya 2%
* Coconut (Cocos nucifera) Oil - Q.S. TO 100%  (olejek kokosowy) 
* Colour : Quinazarine Green SS. 0.0004% 




MOJA OPINIA: 
Opakowanie - moja wersja jest tzw. podróżną, z racji małej pojemności, bo tylko 30 ml, ale jakże wydajna, ponieważ stosuję go 2 razy w tygodniu, wystarczył na około 11 użyć. Buteleczka plastikowa z nakrętką, a pod nią dodatkowe zabezpieczenie. Również zapakowana w kartonik, na którym są przydatne informacje. 



Konsystencja - jak na olej przystało, czyli oleista, jednak przechowywany w temp. pokojowej może być konsystencji stałej.
Kolor zielonkawy.
Zapach dość specyficzny i ciężki, kojarzący się z kadzidełkami, na początku mi przeszkadzał, potem przywykłam i teraz mi się podoba, dość długo utrzymuje się na włosach.



Działanie - najpierw powiem to, że ja u siebie "baby hair" nie zauważyłam, może to za małe opakowanie by to stwierdzić? 
Poza tym włosy były po jego użyciu bardzo miękkie! Takiej miękkości chyba dawno nie doświadczyłam jak po tym olejku! Zdecydowanie bardzo odżywione, zdrowsze, lśniące i jakby ich dużo mniej wypadało. Żadnych problemów z układaniem, po szamponie nie trzeba już nic używać aby ułatwiać rozczesywanie co mi się bardzo podobało - jaka oszczędność ;) Łatwo się zmywa z włosów. 
Żadnych minusów nie zauważyłam.



Olejek można zakupić m.in. w sklepie Bombay Bazaar w 3 opcjach:
- olejek 30 ml - TU
- olejek 90 ml - TU
- olejek 180 ml z szamponem - TU




Ktoś z Was miał styczność z tym olejkiem?
Jak się sprawdził?

poniedziałek, 20 października 2014

Avon Żel do mycia twarzy Anew Vitale

Cześć!
Post publikuje się automatycznie :) (kolejny dzień idę sobie dorobić i tak chyba cały ten tydzień).

Zapraszam Was na kolejny post z serii Anew Vitale (25+), dziś będzie o żelu do mycia twarzy.


Avon Żel do mycia twarzy Anew Vitale


Od producenta: Żel do mycia twarzy z kompleksem ProEnergy skutecznie usuwa ze skóry nadmiar sebum i zanieczyszczenia, jednocześnie jej nie wysuszając. Skóra wygląda na świeżą i pełną energii. 

SKŁAD:
AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, GLYCERIN, LAURYL GLUCOSIDE, CRYLATES COPOLYMER, BUTYLENE GLYCOL, COCAMIDOPROPYL, BETAINE, SODIUM METHYL COCOYL TAURATE, PHENOXYETHANOL, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, SODIUM HYDROXIDE, SODIUM CHLORIDE, DISODIUM EDTA,PARFUM, TRIS (TETRAMETHYLHYDROXYPIPERIDINOL) CITRATE, MESYLOXYBENZYL METHOXYETHYL CHLOROBENZAMIDE,
PANTHENOL, SALICYLIC ACID, THIODIPROPIONIC ACID, ETHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, METHYLISOTHIAZOLINONE, PICHIA FERMENT LYSATE FILTRATE, SACCHAROMYCES FERMENT LYSATE FILTRATE, PALMITOYL TETRAPEPTIDE-10, CI 17200, BUTYLPHENYLMETHYLPROPIONAL, LINALOOL. <1018407-021>




MOJA OPINIA:
Opakowanie - miękka różowa tubka o pojemności 125 ml, z zamknięciem "klik", które bardzo mocno trzyma i jest solidne, widzimy i kontrolujemy zużycie żelu


Konsystencja - lekko gęsta, nie spływa nam z dłoni, przezroczysty i delikatnie różowy, pieni się, w sumie na twarzy staje się nieco kremowy, ze zmyciem nie ma problemu.
Bardzo wydajny! - używałam go parę miesięcy, chyba ze 4! Niewielka ilość wystarczy na umycie twarzy.
Zapach taki sam jak kremów czy maseczki - mi się podoba.


Działanie - jestem z niego bardzo zadowolona! Bardzo dobrze oczyszcza twarz, nawet z makijażu, bo radzi sobie z podkładem czy tuszem albo cieniami (mój makijaż nie jest zbyt mocny). Po spłukaniu twarz jest miękka, świeża i gładka, czyli taka jak lubię :)
Nie wysusza skóry, a nawet nieco ją nawilża, nie podrażnił i nie zapychał. Skóra widocznie się rozpromieniła i ożywiła.

Nawet cena nie jest jakoś wysoka,bo 21 zł w regularnej cenie, zazwyczaj jest jednak po 19 zł, myślę,że za taką wydajność i działanie warto się w niego zaopatrzyć - u mnie na pewno jeszcze zagości!


Ktoś miał z nim do czynienia?

czwartek, 16 października 2014

Avon Anew Vitale Żel - Krem na noc

Hejka!
Post publikuje się automatycznie, bo właśnie sobie dorabiam trochę grosza ;)

We wtorek pisałam o kremie na dzień tu >> KLIK <<, więc jeśli ktoś nie widział to zapraszam :)
Dziś natomiast pora na słów kilka o kremie na noc 25+.



Avon Anew Vitale Żel - Krem na noc


Od producenta: Powitaj dzień ze skórą widocznie wypoczętą, odżywioną i pełną energii.
Żel-krem na noc Anew Vitale pomaga odświeżyć przemęczoną skórę i dodać jej energii. Nawilżający żel-krem z kompleksem ProEnergy został stworzony, aby wzmocnić strukturę skóry. Żel-krem na noc niweluje efekt zmęczonej cery, dzięki czemu wyglądasz młodziej.
Przy regularnym stosowaniu drobne zmarszczki, powiększone pory, szarość i zmęczenie znikają ze skóry. Pokaż światu swoją nową twarz!

Sposób użycia: Wieczorem wmasować delikatnie w oczyszczoną skórę.

Uwaga: Unikać kontaktu z oczami. Chronić przed dziećmi.


SKŁAD:



MOJA OPINIA:
Opakowanie - szklany słoiczek z nakrętką z twardego plastiku, pojemność 50 ml, zachowane w kolorystyce różu, słoiczek ładny i taki elegancki, sprawia wrażenie luksusu, jednak nie jest zbyt praktyczną formą aplikacji dla osób z długimi paznokciami (jak ja), bo lubi zostawać pod paznokciem :/ ułatwiłam sobie życie używając patyczka do wydobywania kremu ;) Dodatkowo słoik zapakowany w kartonik na którym jest skład i inne informacje. Pod nakrętką słoiczka dodatkowo przezroczysta nakładka. 


Krem koloru białego, zapach taki sam jak w przypadku kremu na dzień, kwiatowy i słodki, ale mi nie przeszkadza. 
Konsystencja kremu na noc jest zupełnym przeciwieństwem kremu na dzień - jest lekka i żelowa, wchłania się jeszcze szybciej od "dzienniaka". (wg mnie konsystencje kremów powinny być odwrotne...)


Dla porównania znalazłam gdzieś na kompie zdjęcie jak robiłam oba kremy razem, widoczna jest różnica w konsystencji.


Działanie - krem spodobał mi się bardziej niż wersja na dzień z racji tego, że jest dużo lżejszy. 
Też jest bardzo wydajny! mała ilość wystarczy na buźkę i szyję, choć na zdjęciu widać,że sięga dna, ale to dlatego, że prawie codziennie go używam. 
Skóra jest dobrze nawilżona, wypoczęta, odmłodzona, nie pozostawia filmu na twarzy.
Nie zapychał, nie podrażniał, nie uczulił.
Jak dla mnie jest lepszy niż krem na dzień i do niego zapewne powrócę.

Cena regularna 53 zł, w promocji najtaniej za 19 zł.

Jak kiedyś do ich kremów byłam uprzedzona, tak widzę, że niepotrzebnie :) 



Pozdrawiam!

wtorek, 14 października 2014

Avon Anew Vitale Krem na dzień SPF 25 UVA/UVB

Cześć!
Wracam z małymi zaległościami ;)
Dzieci mają dzisiaj wolne - Hania od szkoły, a Milenka przy okazji od przedszkola, bo i tak by pewnie nie poszła widząc, że Hania będzie w domu ;)
Za oknem leje deszcz :/

Dziś coś dla osób 25+ 


Avon Anew Vitale Krem na dzień SPF 25 UVA/UVB


Od producenta: Podaruj swojej skórze witalność, która trwa cały dzień!
Krem na dzień Anew Vitale dodaje przemęczonej skórze energii. Kompleks ProEnergy pomaga wzmocnić jej strukturę. Skóra wygląda na świeżą i wypoczętą.
Krem natychmiast poprawia nawilżenie skóry. Filtry SPF 25 UVA/UVB pomagają chronić ją przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym.
Przy regularnym stosowaniu drobne zmarszczki, powiększone pory, szarość i zmęczenie znikają ze skóry. Pokaż światu swoją nową twarz!

Sposób użycia: Rano wmasować delikatnie w oczyszczoną skórę twarzy i szyi. 

UWAGA: Chronić przed dziećmi. 
Może plamić niektóre rodzaje tkanin. Jeżeli produkt dostanie się do oczu, przepłukać je obficie wodą. 
Jeżeli wystąpi wysypka lub podrażnienie, zasięgnąć porady lekarskiej.
Zawiera Benzophenone-3.


SKŁAD:



Z serii Anew Vitale opisywałam Wam już maseczkę wygładzająco-rewitalizującą, jeśli macie ochotę to zajrzyjcie tu >> KLIK <<.
W następstwie mam jeszcze krem na noc i żel do mycia twarzy, więc kolejno się ich spodziewajcie :)


MOJA OPINIA:
Opakowanie - szklany słoiczek z nakrętką z twardego plastiku, pojemność 50 ml, zachowane w kolorystyce różu, słoiczek ładny i taki elegancki, sprawia wrażenie luksusu, jednak nie jest zbyt praktyczną formą aplikacji dla osób z długimi paznokciami (jak ja), bo lubi zostawać pod paznokciem :/ ułatwiłam sobie życie używając patyczka do wydobywania kremu ;) Dodatkowo słoik zapakowany w kartonik na którym jest skład i inne informacje. Pod nakrętką słoiczka dodatkowo przezroczysta nakładka.


Krem jest koloru białego, zapach jednym będzie odpowiadał innym nie, jest nieco kwiatowy i dość intensywny, jednak ja go długo nie czuję i mi nie przeszkadza.
Konsystencja kremu jak kremu, jednak nieco "ciężka", przyznam, że na lato się niezbyt nadawał i na ten czas zaprzestałam jego używania, natomiast teraz od września ponownie go używam, bo bardziej się sprawdza w chłodne dni.


Działanie kremu oceniam ogólnie na plus. 
Przypomnę, że moja skóra jest bardziej normalna, ale czasami sucha, szczególnych kłopotów z nią nie mam.

Krem z racji ciężkiej konsystencji jest dość tłusty, co uważam bardzo się sprawdzi przy cerze suchej i normalnej. Przy tłustej bym go nie poleciła, bo lubi się świecić na twarzy (nawet u mnie przy normalnej skórze jak za dużo czasem mi się go nałoży to twarz się świeci, wtedy nadmiar muszę ściągnąć wacikiem, ale już mi się to nie zdarza).
Jednak stosując go częściowo latem i wracając do niego teraz nie odnotowałam żadnego zapchania skóry, podrażnienia czy jakichkolwiek niespodzianek.
Krem sprawdził się bardzo dobrze pod podkład (używam ten >> KLIK <<), może być też bazą pod puder. Dość szybko się wchłania. 
Skóra po nałożeniu kremu jest miękka i w moim odczuciu nawilżona, wygładzona, rozświetlona.


Zaciekawiła mnie bardzo informacja w osobnym zdaniu, że krem zawiera Benzophenone-3. 
"Składnik dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu. Znajduje się na liście substancji promieniochronnych dozwolonych do stosowania z ograniczeniami w produktach kosmetycznych. Jego dopuszczalne maksymalne stężenie w gotowym kosmetyku to 10%.
W celu bezpieczeństwa na opakowaniu kosmetyku wymagane jest ostrzeżenie: "Zawiera benzofenon-3". Niewymagane:
  • jeżeli stężenie wynosi 0,5% lub mniej,
  • gdy filtr jest stosowany tylko w celu zabezpieczenia produktu."  źródło
Szkoda, że nie ma podanej informacji w jakim stężeniu jest ten filtr UV w kremie.

Ogólnie jestem zadowolona z kremu, polecam go tylko i wyłącznie na chłodne pory roku. 
Wydajność jest ogromna, moje zużycie sięgnęło ponad połowy, fakt nie używałam go regularnie, bo nie zawsze się chciało, ale i tak na twarz należy nałożyć go bardzo mało, bo inaczej będziemy się świecić.

Cena regularna kremu to 53 zł, dość wysoka i za tyle na pewno bym nie kupiła, jednak często są w promocji do kupienia nawet za 19 zł.


Miał ktoś z Was ten krem?

poniedziałek, 13 października 2014

Tort urodzinowy truskawkowo - czekoladowy

Hej!
Myślę, że wracam do regularnego pisania, te ostatnie dni były zabiegane! Przychodzę do Was dzisiaj z przepisem na tort jaki robiłam na sobotnią urodzinową imprezę Hani, w końcu moja laseczka skończyła 7 lat!


Tort truskawkowo - czekoladowy


Przepis na tortownicę o średnicy 24 cm

Biszkopt:
6 jaj 
 200g cukru 
 200g mąki 
 cukier waniliowy 
 4 łyżki gorącej wody 

1. Żółtka oddzielić od białek i rozbełtać z wodą, następnie dodać połowę cukru i cukier waniliowy i ubijać na puszysty kogel mogel (ja ubijam tak długo aż mocno pojaśnieje żółtko).
 2. Następnie ubijamy z drugą połową cukru białko na sztywno, cukier dodajemy pod sam koniec ubijania.
 3. Białko delikatnie przekładamy na masę żółtkową, a na to wszystko jeszcze zanim zaczniemy mieszać wsypujemy przesianą mąkę, delikatnie mieszamy. 
 4. Blachę smarujemy tłuszczem i sypiemy mąką, wlewamy ciasto i pieczemy ok 30-40 minut w piekarniku nagrzanym do 170 stopni. (ja piekę zawsze 40 min.) 
Wyciągać z formy jak ostygnie, przekroić na 3 płaty.
Biszkopt zawsze wychodzi i zawsze jest nieco wilgotny dzięki czemu nie trzeba go dodatkowo nasączać.


Masa czekoladowa:
300 g miękkiego masła
5 łyżek kakao
150 g cukru pudru

Masło utrzeć na puszysty krem za pomocą miksera, dodać stopniowo cukier i kakao.


Krem truskawkowy:
40-50 g mrożonych truskawek
2 galaretki truskawkowe
0,5 l śmietany 30%

Śmietanę ubić. Zamrożone truskawki pokroić. 2 galaretki rozpuścić w 0,5 l wody, wrzucić do nich truskawki (ponieważ są zamrożone spowodują, że galaretka zacznie natychmiast tężeć) i wlać do ubitej śmietany. Można wymieszać tą masę i wtedy truskawki będą w kawałkach, bądź zmiksować.


Krem cytrynowo - waniliowy
400 g miękkiego masła
100 g cukru pudru
łyżka soku z cytryna
laska wanilii (lub cukier waniliowy)

Masło utrzeć na puszysty krem za pomocą miksera, dodać stopniowo cukier, miąższ wydrążony z laski wanilii i sok z cytryny.



Dodatkowo do ozdobienia 2 opakowania lentilek M&M (cukierki te podobne do M&M są również dostępne na wagę), posypka, barwnik do napisu.

Na pierwszym płacie krem czekoladowy, przykryć drugim i wysmarować kremem truskawkowym, przykryć trzecim płatem i smarować kremem cytrynowo-waniliowym oraz po bokach. Ułożyć lentylki wg upodobania i posypać dookoła posypką. 
Lub ozdobić według własnego uznania ;)

tort w przekroju - ostatni kawałek jaki został udało się obfocić



Przyznam nieskromnie, że dzieciom i innym tort smakował :)


solenizantka

w oczekiwaniu na rozpalane ognisko

pieczenie kiełbasek


Miłego dnia!

czwartek, 9 października 2014

Nivea Szampon prostujący włosy Straight&Gloss

Cześć!
Wybaczcie moją nieobecność! Niestety prace podwórkowe z mężem nieco mnie pochłonęły, jeszcze na sobotę planujemy urodziny Hani, torcik, słodycze itp + ognisko, bo ponoć pogoda ma być ładna :)

Właśnie skończył mi się szampon do włosów, miałam już o nim wcześniej napisać, ale nie było kiedy.


Nivea Szampon prostujący włosy Straight&Gloss


Od producenta: Poczuj piękno Twoich włosów dzięki unikalnej formule, łączącej naturalne składniki i płynną keratynę, stanowiącą budulec włosa.


Sposób użycia: Nanieś szampon na wilgotne włosy, delikatnie wmasuj, a następnie spłucz. Dla optymalnych rezultatów używaj całej linii STRIGHT & GLOSS.


SKŁAD:



MOJA OPINIA:
Czytając wydaje się być idealny dla moich włosów. 

Opakowanie - moja wersja jest 400 ml, dostępna również 200 ml. Zamknięcie na "klik", butelka o smukłym kształcie, wygodna do trzymania w ręce, nie wyślizguje się.


Zapach trochę chemiczny, nieco słodki, ale nie drażniący nosa, szybko się ulatnia.
Kolor perłowy.
Konsystencja dość gęsta, trochę lejąca, ale nie uciekająca z dłoni.


Jak wiecie, bądź nie - moje włosy lubią się puszyć i to bardzo! Do tego są nieco falowane. Czy producent spełnił co obiecał? W moim przypadku prawie wszystko się sprawdziło. Włosy były wygładzone i nie puszyły się, dobrze oczyszczone i miękkie w dotyku.
Natomiast jakiejś szczególnej pielęgnacji i błyszczenia nie zauważyłam.
Ogólnie mówiąc szampon mnie zadowolił, zrobił co miał zrobić i do tego był wydajny, gdyż za każdym razem używałam go stosując 1 mycie a nie 2 jak w większości szamponów! Dobrze zmywał oleje, choć jak nałożyłam więcej oleju, musiałam myc głowę podwójnie. Nie przetłuszczał - mogłam myć włosy co 3-4 dni. Nie podrażnił. 

Podsumowując, jestem z niego zadowolona i z chęcią kupię kolejne opakowanie, dodatkowo łatwo dostępny, a cenowo waha się od około 7 zł / 200 ml do 12-14 zł / 400 ml.

Ktoś z Was miał z nim do czynienia?

niedziela, 5 października 2014

Naleśniki z kurczakiem i grzybami

Witajcie :)
Mamy piękną niedzielę, a więc pogoda idealna na spędzenie tego dnia rodzinnie i na powietrzu, póki co jesień zapowiada się bardzo ładnie.
Dziś mam dla Was coś obiadowego, bo dla mnie naleśniki nie zawsze muszą być na słodko (swoją drogą bardzo w tej wersji mi się przejadły). Tym razem wersja mięsno-grzybowa, która u mnie gościła już nie raz!
Przepis mam z tzw. kart wysyłkowych, kiedyś jeszcze do domu moich rodziców takie "reklamy" wysyłali i sobie zachowałam. Trochę przerobiony przeze mnie :P

Wstyd się przyznać, ale jak robiłam pierwszy raz naleśniki musiałam posiłkować się przepisem z książki kucharskiej... Pomimo ukończonego technikum żywienia - naleśników tam nigdy nie zrobiłam (ani pierogów), zapewne byłam w tym czasie na wagarach :P
Tak więc tutaj przepis jaki stosowałam na naleśniki podam z książki "Kuchnia Polska 1500 przepisów" Małgorzata Caprari
(zawsze go używam tylko w nieco swojej wersji "na oko")


Naleśniki z kurczakiem i grzybami
(naleśniki z wybornym nadzieniem delikatnego mięsa drobiowego z pieczarkami, cebulką i kremowym sosem)




Naleśniki:
1,5 szklanki mąki
3 jajka
1 szklanka mleka
około 1 szklanki mineralnej wody gazowanej
1-2 łyżki stopionego masła, oliwy lub oleju
mała łyżeczka cukru

(ja zwykle robię proporcje x2, jednak ilość jajek pozostaje bez zmian, no i wodę daję zwykłą z kranu)

Wszystko zmiksować na gładką masę, przykryć i odstawić na pół godziny (mąka wtedy napęcznieje, naleśniki będą lżejsze i będą lepiej się smażyły). Jak smażyć każdy chyba wie :P

Ja smażę naleśniki na kwadratowej patelni do naleśników zakupionej kiedyś chyba w Biedronce (moja jest biała)
Nadzienie:
(w oryginale)                                          (moja wersja)
5 dymek                                                  3-4 cebule
25 dag pieczarek                                    1 kg pieczarek
2 łyżki soku z cytryny                            sok z 1 cytryny
50 dag filetów z piersi kurczaka            1 cała pierś (80-90 dag)
2 łyżki oleju                                           olej na oko
sól, pieprz                                              sól i pieprz
200 g śmietany 22%                              4-5 łyżek śmietany (kwaśna)
1 pomarańcza



Wykonanie:
1. Cebulę umyć, obrać i cienko pokroić w plasterki. Oczyszczone grzyby opłukać pod bieżącą wodą i pokroić w plasterki, po czym skropić sokiem z cytryny.

2. Filety pokroić w kostkę. Rozgrzać patelnię z olejem i obsmażyć na niej mięso. Przyprawić solą i pieprzem, zdjąć z patelni i odstawić. Na patelnię wlać resztę oleju i smażyć na nim grzyby przez 5 min na dużym ogniu. Po 3 min dodać cebulę.
(ja w tym wypadku używam 2 patelni - teflonową do smażenia mięsa, zwykłą głębszą do usmażenia grzybów i cebuli, następnie wrzucam do niej mięso).
Nadzienie wymieszać z sokiem pomarańczowym i śmietaną i gotować bez przykrycia ok. 10 min na małym ogniu. Przyprawić do smaku solą i pieprzem.


3. Na gorącym tłuszczu usmażyć naleśniki. Posmarować nadzieniem i zawinąć.



Do moich naleśników zwykle przygotowuję sos z pieczarek, czyli podobnie jak nadzienie, ale wtedy bez pomarańczy i rzadszy ;)



Jak Wam podobają się naleśniki w takiej wersji? 
Ja zjem 1 taką porcję jak na zdjęciu powyżej (czyli duży naleśnik z nadzieniem i sosem) i jestem pełna.
W jaki sposób jadacie jeszcze naleśniki?

piątek, 3 października 2014

Wrześniowe denko

Hej!
Mamy już 3 październik, a ja jeszcze nie pokazałam Wam mojego denka! Ale byłam jakoś zabiegana i nie było czasu za bardzo na internet, dzisiaj będzie podobnie, dlatego teraz z rana denko i biorę się za to co mam w planach na dzisiaj :)




Do kąpieli
1. Apis Płyn do kąpieli i pod prysznic - >> KLIK << - kupię ponownie
2. Avon Żel pod prysznic Reflection - kupię ponownie
3. Avon Płyn do kąpieli Zielone Jabłuszko - kupię ponownie




Do włosów
4. Apis Szampon błotny - >> KLIK << - nie kupię
5. Avon Rewitalizująca maska do włosów - >> KLIK << - nie kupię
6. Avon Spray ułatwiający rozczesywanie włosów - kupię ponownie
7. Isana Suchy szampon do włosów - >> KLIK << - kupię ponownie




Do twarzy
8. Avon Różana masa do twarzy - >> KLIK << - raczej nie kupię




Inne
9. Intimea Żel do higieny intymnej - kupię ponownie



Jak Wasze zużycia we wrześniu?

Miłego dnia!