sobota, 29 listopada 2014

TAG Alfabet

Cześć!
Mamy weekendzik, tylko kurde mroźny, ja zamarzam niemal :P 

Spodobał mi się ten tag i postanowiłam go u siebie zrobić, kolejny krok do bliższego poznania mojej osoby :)

Zasady tagu Alfabet są proste: do każdej literki alfabetu dopisujemy słowo, które jest z nami związane.




A jak Anna - moje imię, wiadomo :) nienawidzę jak mówi się do mnie "Ania, Anna", wolę zdecydowanie "Anka".



B jak blog - nie będę oryginalna w tej kwestii ;) blog jest moim drugim życiem, założony z pozoru tylko na chwilę, bo u mnie zapał szybko się kończy, jednak jak zauważyłam zwiększającą się liczbę odwiedzających i komentujących, bardzo mi się to spodobało i staram się pisać regularnie.

C jak czosnek - uwielbiam i mogłabym jeść chyba kilogramami, szczególnie jak mąż mnie wkurzy to się wieczorem najem :P



D jak drużyna - w czasach gdy chodziłam do gimnazjum i technikum byłam w reprezentacji szkolnej w koszykówce, nawet mam kilka medali :) 

E jak eskimos - nie wiem czemu, ale zawsze się zastanawiałam jak oni mogą wytrzymać w takim zimnie i im w igloo ciepło :D


F jak flet - uwielbiałam w szkole grać na flecie, do tej pory potrafię różne melodie wygrać, nawet szybko bym się nauczyła nowej melodii, wystarczą tylko nutki :) talentu do śpiewania nie mam, ale grać lubię (nawet nieco na pianinie).

G jak Grzesiek - mój ulubiony kuzyn, który akurat jest chrzestnym Milenki, w sumie tak bardziej zaczęliśmy się widywać jak zaszłam w ciążę z Milenką, choć wcześniej jak byliśmy młodsi też się trzymaliśmy, potem przyszedł jakiś czas,że kontakt się nieco ukrócił.

H jak huśtawka - mogę się bujać bez przerwy, szczególnie na takiej żebym mogła się jeszcze położyć i kołysać :)



I jak internet - niestety, przyznaję się, jestem od niego uzależniona! Jak nie miałam laptopa przez ponad miesiąc, myślałam, że oszaleję... na początku pucowałam dom jak tylko się dało, ale po niecałych 2 tygodniach nie było co robić :P ale jak widać przeżyłam :D

J jak jedzenie - lubię jeść, najlepiej wszystko - no bez przesady ;) ale z takich "normalnych" potraw NIGDY nie zjem zupy jaką zwą "flaki", nie i koniec, nikt mnie nie zmusi nawet jakby mi płacili!!! słyszę flaki i widzę te wnętrzności świni, takie paskudne itp. bleeee

K jak koty - kociara ze mnie, kocham i mogłabym mieć ich od groma - tylko kto by je wykarmił? :) mam "brytyjkę" Miśkę - pieszczoszek jakich mało, lubi ze mną leżeć i pchać się pod pierzynkę (ale tylko jak męża nie ma, bo on nie lubi jak mu zwierzę do łóżka się pcha, choć cud, że i tak się w końcu zgodził na kota w domu!)




L jak lato - choć lubię najbardziej wiosnę, tak latem mam najpiękniejsze wspomnienia :)

Ł jak łóżko - mogłabym leżeć cały dzień i nic nie robić, ale tak się nie da :P jednak najgorsze co mogę zrobić to położyć się jak są dzieci - mają chyba jakiś czujnik zamontowany, bo co bym nie robiła to nic nie chcą, jak tylko przejdę do pozycji leżącej, co chwilę coś wołają...

M jak mama - i nie mam tu na myśli siebie (bo i tak jestem idealna haha - taki żart jakby ktoś nie wiedział), ale piszę o mojej mamie - choć kontaktu ze sobą super nie miałyśmy wiele lat, tak wystarczyło, że poznałam mojego męża i nasze stosunki się całkowicie zmieniły, możemy porozmawiać o wszystkim i zawsze mogę na nią liczyć!

N jak nieobliczalna - oj tak! jestem bardzo nie do przewidzenia, choć może nie wyglądam, szczególnie jak mnie coś/ktoś wkurzy to mogłabym gardło zedrzeć aby się wykłócić :P mnie się po prostu nie denerwuje, bo potrafię rzucać różnym sprzętem :D w wieku nastu lat brat się przekonał co to znaczy nóż i widelec, a mój mąż gorący bigos z patelnią :P w czasie jakiś "akcji" po prostu najlepiej wszystko schować czego mogłabym użyć.


O jak ogródek - choć kiedyś tego nie lubiłam - robienie w ogródku z rodzicami było dla mnie karą chyba najbardziej dokuczającą, tak teraz nie wyobrażam sobie nie mieć swoich warzyw! przychodzi potem sezon zbierania swojego plonu, przetwory a od jesieni do wiosny konsumowanie - uczucie niesamowite!

P jak papierosy - zawsze sobie mówiłam, że mąż mój palić nie będzie, nie chcę palacza i koniec, a co mam? no pali...od ponad 7 lat obiecuje, że rzuci... jako jedyna z rodziny nie paliłam i palić nie będę, mam do tego wstręt (brat i rodzice palą), przeżywałam katorgę w domu...



R jak rodzina - jest dla mnie najważniejsza, choć czasami w złości mam ochotę wyjść i nie wrócić.


S jak szczerość - jestem szczera, czasem za bardzo, przez co otaczam się na prawdę małym gronem znajomych, ale przynajmniej tych prawdziwych

Ś jak świeżość - lubię zapach świeżych owoców takich prościutko z drzew, mogłabym wąchać bez przerwy świeżo wyprane ubrania :)

T jak technikum - moje najlepsze lata w szkole, choć klasa nie do końca zgrana i podzielona na jakieś 3 grupy to i tak miło wspominam te czasy, i człowiek jest dziwny! bo jak chodzi do szkoły ma jej dość, a po paru latach z chęcią by do niej wrócił.

U jak upartość - tak moja chyba największa cecha, jestem dotąd uparta aż mi ktoś ustąpi i osiągnę swój cel, nie ma zmiłuj :P

W jak wrażliwość - płaczę na filmach jak głupia, byle co potrafi mnie wzruszyć, nawet się zdarzało, że płakałam na zawołanie :P 

Z jak zwierzęta - lubię się nimi otaczać, w domu kot, na podwórku 2 labradory, kury i króliki :D nie ma to jak życie na wsi :) kiedyś przez 9 lat posiadałam chomiki, co 3 lata odchodziły, z chęcią bym jeszcze miała chomiczka, ale pewnie kot by zjadł :P


To by było na tyle, słowa były moim pierwszym skojarzeniem, więc nie będę nic zmieniać :)

Do TAGu nie nominuję kogoś specjalnie, bo nie wszyscy lubią takie zabawy, ale jeśli ktoś ma chęć niech napisze u siebie taki tag, czując się nominowanym przeze mnie, poproszę wtedy o linka do wpisu w komentarzu - chętnie zajrzę i poczytam :)

Zapraszam również na rozdanko, które rozpoczęło się 26 listopada, jeśli ktoś ma chęć zapraszam do udziału - ROZDANIE



Miłego weekendu!!
Jakieś plany na dzisiaj? imprezujecie?

środa, 26 listopada 2014

ROZDANKO BLOGOWE - ZAKOŃCZONE

Cześć!
Tak jak obiecałam, pojawia się rozdanie :) Miało być w ogóle z okazji 100000 wyświetleń, ale jak widać jest już prawie 150000 :P zupełnie mi wyleciało z głowy.
Z racji, że zbliżają się święta, chcę kogoś obdarować :)

Dziękuję Wam, że w ogóle czytacie co piszę i komentujecie. Jest mi niezmiernie miło, że tu jesteście!

Mam nadzieję, że nagrody Wam przypadną do gustu i chętnie się zgłosicie. 




W zestawie:
1. Żel pod prysznic Figa
2. Balsam do ciała Figa
3. Pachnąca mgiełka Figa
4. Odżywiająco-ochronna maseczka do twarzy z brazylijskimi jagodami Acai
5. Mleczko oczyszczające Glistnik i Woda źródlana
6. Regenerująco-ujędrniające masło do ciała z ekstraktem kolumbijskiej kawy
7. Ujędrniające serum do szyi i dekoltu z ekstraktem kolumbijskiej kawy
8. Perfumetka Only Imagine
9, Tusz do rzęs Luxe - black
10. Szminka Luxe - Pink Satin
11. 100% Naturalne mydło z woskiem pszczelim
12. 100% Naturalne mydło z borowiną i bursztynem
13. Normalizujący żel-peeling oczyszczający do twarzy bebeauty
+ próbki

(+ perfumy Little Gold Dress 50 ml jeśli będzie Was ponad 100)

Zasady są proste jak drut:

Musisz być obserwatorem bloga http://anaa-anaa-86.blogspot.com/
oraz w dowolny sposób udostępnić informację o konkursie 
(banner na blogu, 
udostępnienie na swoim facebooku lub fanpage - 
po udostępnieniu tego zdjęcia na FB - KLIK KONKURS wejdź na swój profil i kliknij w datę/godzinę  udostępnienia tej informacji- następnie w komentarzu na blogu wklej go)



Wzór zgłoszenia:

*Obserwuję jako:
*Link do udostępnienia (blog, FB) - link:
*e-mail: 



banerek do wklejenia na blog:




- Organizatorem i sponsorem jestem wyłącznie ja :)
- Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych(Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)


Mam nadzieję, że wszystko jasne :)
Zapraszam do zgłoszeń :)


Wyniki pojawią się w ciągu 7 dni od zakończenia!

wtorek, 25 listopada 2014

Green Pharmacy - Masło do ciała Miód i Rooibos

Witajcie!
Powiem Wam, że zazdroszczę tego śniegu u tych co spadł, już wolę śnieg niż tą szarość i deszcz za oknem... Nie lubię takiej paskudnej jesieni!!! Za to na dobry początek dnia wsunęłam pączusia i kakao :)

Równo za miesiąc mam wesele, szukam białego futerka/kożuszka aby móc ubrać je na sukienkę do kościoła (w końcu będę świadkową to muszę się jakoś prezentować :D), nie chcę kupować czegoś w sumie na raz...a jak coś mi się spodoba to od 60 zł w górę-nawet używane :( Może ktoś ma na zbyciu rozmiar L? :)

Po zachwycie nad masełkiem z olejem arganowym i figami (KLIK), postanowiłam na wyprzedaży Blanki zakupić m.in. właśnie dzisiejszego bohatera wpisu, bo lubię jeść miodzik, ale czy na ciele się sprawdził?


Green Pharmacy - Masło do ciała Miód i Rooibos


Linia produktów Green Pharmacy jest wiodącą grupą kosmetyków opartych o tradycyjne receptury oraz ekstrakty roślin leczniczych. W ramach linii Green Pharmacy występują kosmetyki zarówno do pielęgnacji skóry głowy i włosów, pielęgnacji ciała oraz rąk i stóp.


Od producenta: Aromatyczne, lekkie masło do ciała wspaniale pielęgnuje skórę, przywraca jej naturalną miękkość i elastyczność. Skóra staje się gładka, jędrna i przyjemna w dotyku.
Ekstrakt miodu, obfite źródło składników, wspiera nawilżanie i odżywia. Ekstrakt z liści czerwonokrzewu rooibos działa przeciwrodnikowo, co spowalnia starzenie się skóry.
Masło nadaje skórze przyjemny, delikatny zapach. 


SKŁAD:




MOJA OPINIA:
Opakowanie to przyjemny dla oka plastikowy słoiczek, na wieczku nawiązujący kwiat i miód, pojemność 200 ml. Zabezpieczony złotkiem co daje nam gwarancję, że nikt tam nie zaglądał i nie grzebał.




Masło to faktycznie masełko, nie jest bardzo zbite, a ładnie sunie po ciele. 
Zapach to coś co mnie męczy od samego początku. Czuć wyraźnie miód, ale jest taki bardzo słodki i mdlący, czasami to mnie dusi, choć teraz mniej, może mój nos już się przyzwyczaja do tej udręki? ^^


Co do działania obiecywanego przez producenta - zgadzam się całkowicie! (co do opóźniania starzenia skóry jedynie się nie wypowiem). 


Moje zużycie sięga niemal połowy, masło jest bardzo wydajne, dużo nie trzeba aby się nasmarować, stosuję na całe ciało, nawet jak więcej masła weźmiemy to i tak błyskawicznie się wchłonie! Nie pozostawia lepkiej warstwy.
Skóra faktycznie jest miękka, nawilżona, gładka, elastyczność się poprawia.


Jedynie ten aromat... naprawdę mój nos znosi dużo w tej kwestii, bo i zapach bardzo długo utrzymuje się na skórze! Ale przynajmniej wieczorem jak się "namasełkuję" to szybciej zasypiam :D

Mogę polecić to masło ze względu na jego świetne działanie, ale jeśli ktoś nie lubi takich zapachów to może się męczyć jak ja :) Ale je skończę jednak już nie powrócę do tego zapachu.

Cena około 11-14 zł



Używaliście masełek Green Pharmacy? Jak się u Was sprawdziły?

Pozdrawiam!

poniedziałek, 24 listopada 2014

Zakupy Avon kat. 16 + wygrane

Cześć!
Dziś postanowiłam dać taki luźny pościk, rano przyszło do mnie moje zamówienie Avonu, ostatnio też dotarła jedna wygrana i dzisiaj druga, więc się pochwalę :)




1. Żel pod prysznic Morrocan Delights 250 ml - 5,99 zł
2. Płyn do kąpieli Orchidea i Słodka Malina 500 ml - 7,49 zł
3. Płyn do mycia ciała i kąpieli Pyzata Jagoda 250 ml - 8,99 zł



4. Pędzel do pudru - 21,99 zł
5. Pędzelek do cieni z gąbeczką - 8,99 zł
6. Preparat do demakijażu 50 ml - 8,99 zł



6. Prezent za 1 zł - Woda Perfumowana Little Gold Dress 50 ml (cena regularna 76 zł)
nie otwierałam ponieważ albo ją odsprzedam albo dorzucę jeszcze do paczki konkursowej



Wygrane:
Na blogu Zaczarowana - Oczarowana wygrałam taki oto fajny zestaw:
- Naturalne mydło oliwkowe z dodatkiem olejków
- Olejek do włosów z dodatkiem olejku kokosowego
- Oryginalny Kohl Norani



A na blogu Kulka o wszystkim zestaw 4 samplerów Yankie Candle - Margarita Time, Orange Splash, Sweet Apple oraz Citrus Tango - paczuszka pachniała już przez opakowanie :D 
(to pierwsze moje spotkanie z rozsławionymi YC i mam nadzieję, że też zapałam do nich miłością)




Dodatkowo też przyszła już nagroda do konkursu organizowanego na blogu Calineczki, gdzie jestem jedną z wielu fundatorów


Chętnych do udziału zapraszam tu KONKURS - na zgłoszenia macie czas do 5 grudnia :)


P.S. Jeśli jutro dotrze kurier to spodziewajcie się konkursu na blogu :)

Buziaki!

sobota, 22 listopada 2014

Avon - Tusz do rzęs SuperShock Blackest Black

Cześć!
Miałam dzisiaj nie robić wpisu, dopiero w poniedziałek, ale mam wenę to korzystam, potem posprzątam w domu, a w ramach odpoczynku poczytam później Wasze blogi :)

Ostatnio w poście z makijażem, który o dziwo Wam się spodobał, bo przyznam, spodziewałam się większej krytyki :P pokazałam tusz do rzęs od Avon i w sumie przypomniałam sobie, że nic o nim na blogu nie pisałam, pora to zmienić.


Avon - Tusz do rzęs SuperShock Blackest Black

Od producenta: 
Rewolucyjny, mega czarny pogrubiający tusz do rzęs dodaje spojrzeniu zabójczej mocy. Osiągnij do 12x grubsze rzęsy w jednym kroku*!
  • zapewnia głęboką czerń
  • natychmiastowe pogrubienie
  • nie obciąża rzęs
SZCZOTECZKA:

Syntetyczna szczoteczka Volume Boost nakłada znacznie większą ilość tuszu za jednym pociągnięciem.


FORMUŁA:

Unikalna formuła z mikrowłóknami, które "puchną" jak gąbeczki, by nadać każdej rzęsie z osobna nieprawdopodobną i niezwykle trwałą objętość. Testowany oftalmologicznie. Hipoalergiczny. Odpowiedni dla wrażliwych oczu i osób noszących szkła kontaktowe.


JAK STOSOWAĆ:

Nabierz odpowiednią ilość tuszu delikatnie obracając szczoteczkę  wokół własnej osi w tę i z powrotem wewnątrz opakowania. Nałóż tusz zygzakowatym ruchem od dolnej części rzęs ku górze.Tusz stosujemy na dolną i górną powiekę.



* w oparciu o testy laboratoryjne z wykorzystaniem sztucznych rzęs.


Pozostałe dostępne wersje tuszu (10 ml):
- SuperShock (brąz, czerń)
- SuperShock Max (brąz, czerń)
- SuperShock Brights (zielony, niebieski, fioletowy)


MOJA OPINIA:
Opakowanie tuszu jest typowe dla wersji SuperShock - nieco grubsze i szersze z charakterystyczną syntetyczną szczoteczką, którą wygodnie nakłada się tusz na rzęsy, nabiera odpowiednią ilość tuszu.
Pojemność 10 ml
Termin przydatności 3 miesiące od momentu otwarcia.



Tusz od początku ma taką samą konsystencję, szybko wysycha na rzęsach, nie odbija się na powiekach, nie kruszy w ciągu dnia, zachowuje taki sam stan od rana do wieczora, bez konieczności poprawek
Efekt jaki uzyskamy na rzęsach możemy stopniować w zależności od tego co chcemy osiągnąć.

tak wygląda na rzęsach:



Zawsze się zastanawiam czemu moje rzęsy na prawym oku zawsze są takie płaskie :P Jaki bym tusz nie używała, to zawsze są takie dziwne...

Tusz pogrubia rzęsy, ale raczej nie te 12 razy ;) dobrze rozczesuje, nie pozostawia grudek i nie skleja.
Nie obciąża rzęs, mogę śmiało stwierdzić, że nie czuję jak mam pomalowane oczy.
Nie jest tuszem wodoodpornym, łatwo go zmyć płynem do demakijażu oczu.

tu jeszcze zaprezentuję na jednym oku (akurat na tym gorszym prawym :P, muszę na przyszłość fotografować lewe oko)


W cenie regularnej kosztuje 36 zł, trochę dużo, ale w promocji zwykle po około 12-13 zł i w tej cenie warto go wypróbować.



Ktoś z Was używał tego tuszu lub innego z serii SuperShock? a może polecacie lepsze tusze pogrubiające?

Miłego weekendu!


P.S. W przyszłym tygodniu wystartuje konkurs na blogu i takie małe pytanko, które z tych mydełek dać do paczki kosmetyków? możecie wybrać 2 :) Konkurs się rozpocznie jak tylko dotrą moje zamówienia.

piątek, 21 listopada 2014

Body Club - Musująca kula do kąpieli

Cześć :)
Kupiłam tą kulę dość dawno i jakoś nie było okazji do przetestowania, zawsze miałam jakiś płyn do kąpieli, a kula leżała i czekała, nawet ta bransoletka z "naturalnych pereł" mnie nie kusiła :) No ale i na nią przyszedł czas, a mi się podobają wszelkie umilacze kąpieli.


Body Club - Musująca kula do kąpieli


Od producenta: Wykonana ręcznie na bazie starannie opracowanej receptury. Zawiera wysokiej jakości składniki, m.in. masło shea oraz olejki roślinne, które delikatnie nawilżają skórę, a wyjątkowa kompozycja zapachowa pozostawia na niej przyjemny zapach. Musująca kula do kąpieli Body Club zawierająca bransoletkę z naturalnymi perłami. Wyciągnij kulę z folii ochronnej, następnie wrzuć ją do wanny z ciepłą wodą. Po rozpuszczeniu kuli pojawi się kapsułka z bransoletką. Uwaga: przechowywać w suchym i chłodnym miejscu. Unikać kontaktu z oczami. W przypadku dostania się do oczu natychmiast przemyć letnią wodą. Do użytku zewnętrznego. Nie spożywać. Zawiera małe elementy. Nieodpowiednie dla dzieci poniżej 3 lat. 


SKŁAD:




MOJA OPINIA:
Jak już wspomniałam na początku lubię wszelkie dodatki do kąpieli, na tą kulę już wcześniej się czaiłam, nie względu na tą biżuterią (były kolczyki, zawieszka i bransoletka), bo biżu trafiła i tak dla małych strojniś ;)
Wahałam się, bo nie wiedziałam czego mogę się spodziewać i czy w ogóle coś uprzyjemni tą kąpiel. Nawet jak kupiłam to przeleżała swoje :P
Kula jak kula - wyglądem przypomina kulę z proszku do prania, przynajmniej ja to tak odbieram. Zapakowana w 2 folie - zewnętrzną z napisami i pod nią folia, która całą kulę obejmuje.



Kula jest zbita i twarda, jak ściągamy folię od razu czuć intensywny zapach, jakiś nieco cytrusowy, nie potrafię do końca określić z czym mi się kojarzy. 
Błyskawicznie się rozpuszcza, zanim się obejrzałam i zrobiłam fotę, kula już się rozpuściła i fajnie przy tym "buzowała".
Użyłam ją raz, nie chciało mi się łamać na 2 części.


(tak musowała)

Nie dodawałam nic do wanny aby sprawdzić co może ta kula zrobić.
Od razu powiem, że zmiękczyła wodę i jakby pływał w niej olejek, takie kropelki, nieco natłuszczały skórę. Nie pozostawiała osadu na wannie.
Przynajmniej na pewno nie wysuszyła skóry, a trochę nawilżyła, nie musiałam użyć masełka do ciała. Skóra była miękka i przyjemna w dotyku, niestety już nie pachniała kulą.

Wewnątrz kuli była kapsułka z bransoletką.





Nawet nie taka brzydka, ale dziewczyny noszą na rękach i jeszcze się nie zniszczyła, więc i trwała :)

Cena takiej kuli to około 5 zł, można kulę stosować 2 może 3 razy, jeśli ktoś chciałby sobie ją połamać.

Mi się taki gadżet spodobał i nie ukrywam, że zapewne jeszcze u mnie zagości :)



Miał ktoś z Was taką kulę? Albo inny podobny gadżecik do kąpieli? Lubicie takie dodatki?

Pozdrawiam!

środa, 19 listopada 2014

Makijaż w brązach i złocie :)

Hej!
Rano zaczęłam pisać posta, ale jakoś miałam natchnienie na zmalowanie makijażu, ot tak sobie, w sumie miał być niebieski, bo mi się spodobał na blogu u Julii, ale doszłam do wniosku, że nie mam tak ładnych odcieni niebieskiego, postawiłam na brązy, ale zrobione po kolei tak jak pisała Julia. 

Od razu mówię, że talentu makijażowego za bardzo nie mam, ale starałam się jak mogłam, ciężko mi jednak było uchwycić kolor cieni na oczach, robiłam zdjęcia z lampą i bez, nawet na podwórku :P Tak to jest jak ma się nieodpowiedni sprzęt do takich akurat zdjęć :/

(wykonanie krok po kroku jest opisane u Julii, ja tylko niebieski zmieniłam na brąz - klik)

















Kosmetyki jakich użyłam:
- Paletka Ruby Rose
- Podkład Avon (nude)
- Mapka brązująca nr: 106 Sensique
- Matująca baza pod makijaż Mariza (próbka)
- Tusz do rzęs superShock Avon
- Korektor rozświetlający Joko
- Kredki do oczu (biała, czarna, brązowa) Avon
- Szminka "Luscious Peach" Avon


w kółkach kolory jakie użyłam:



Jak Wam się podoba? - tylko szczerze :)

Weźcie pod uwagę, że to mój debiut na blogu z makijażem :P

Pozdrawiam :*