wtorek, 28 kwietnia 2015

ROZDANIE z okazji 2 urodzin bloga!

Cześć!
Wspomniałam wczoraj, że dziś wystartuje rozdanie. Okazje są dwie - 2 urodziny bloga oraz 4 urodziny Milenki, które będą jutro :)

Na początek takie małe podsumowanie :)

Obserwatorów - 495
Posty - 332
Wyświetlenia - 256,865




REGULAMIN:
1). Sponsorem nagrody jestem JA 
2). Rozdanie trwa w dniach  28.04 - 12.05.2015 roku do godziny 23:59 . Po tym czasie kolejne zgłoszenia nie będą uwzględniane
3). Wyniki rozdania zostaną ogłoszone w terminie do 5 dni od czasu zakończenia rozdania poprzez publikację notki na blogu. Zwycięzca zostanie wybrany w drodze losowania.
4). Na adres do wysyłki od zwycięzcy czekam do 5 dni od ogłoszenia wyników rozdania, po tym terminie przeprowadzam dodatkowe losowanie.
5). Wysyłka nagród możliwa jest tylko na terenie Polski paczką pocztową w ciągu 7 dniu od momentu kontaktu zwycięzcy oraz podania niezbędnych danych do wysyłki
6). Każdy uczestnik rozdania akceptuje warunki regulaminu
7.) Konkurs nie podlega przepisom Ust. z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku nr 4 poz. 27 z późn. zm.)
8) Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest bycie PUBLICZNYM obserwatorem bloga oraz udostępnienie informacji o rozdaniu na blogu w postaci banerka lub na facebooku.
9) Do wygrania:
- AA eco Peeling do twarzy
- Avon Maseczka do twarzy z białą herbatą
- Avon Nawilżający olejek do włosów z oliwką
- Avon Tusz do rzęs
- bebeauty Krem do rąk z kolagenem morskim
- Biotanic Olej kokosowy
- Joanna Peeling do ciała Kiwi
- Joko Lakier do paznokci Forget-me-not 210
- tołpa green Łagodny płyn micelarny-tonik 2 w 1
- Virtual Długotrwale kryjący podkład 102-toffi
- Virtual Kaseta cieni trio 207 matowe
- Yankee Candle wosk Garden Sweat Pea
10) Wygrywa 1 osoba
11) Top gadułki otrzymują dodatkowo +1 los jeśli zgłoszą się do rozdania



Wzór zgłoszenia:

Obserwuję blog jako:...
e-mail:....
Baner na blogu / udostępnienie na FB:....
Top gadułka: Tak/Nie


banerek do pobrania:


Udostępnienie na FB - TUTAJ


POWODZENIA!!!

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Nowości zakupowe :)

Cześć!
Dzisiaj przychodzę do was z kolejnymi nowościami jakie się u mnie pojawiły w ciągu kilku dni. Nie jest tego dużo, ale myślę, że mogę się pochwalić ;)



Najpierw moje zamówienie zrobione w Avon, wrzuciłam tylko to co mi brakowało.

- Żele pod prysznic - Reflection i Ocean Surge
- Szampon do włosów z odżywką dla dzieci
- Płyn do kąpieli Orchidea i Malina
- Podkład rozświetlająco-wygładzający odcień Nude, w sumie poszedł dla sąsiadki, bo jej się skończył, a ja zamówiłam sobie inny, który będzie dalej



Następnie przyszła kolej na woski Yankee Candle, napisałam sobie parę zapachów, które mogą mi się spodobać i zamówiłam, wybrałam:
- Cappuccino Truffle
- Garden Sweet Pea
- Wild Fig
- Cassis
- Pink Dragon Fruit



Na koniec podkład second skin foundation od FM, odcień porcelain



To na tyle moich nowości :)

Poczyniłam też zakupki kosmetyczne i jutro spodziewajcie się rozdania na blogu, a okazją do tego będą 2 lata bloga, które były na początku kwietnia i w sumie 4 urodziny Milenki :) Myślę, że nagrody się spodobają, będą m.in. AA, tołpa, Joko, Virtual, Joanna i inne :) Mam nadzieję, że weźmiecie licznie udział :P

Buziaki :*

niedziela, 26 kwietnia 2015

TAG Wolałabyś...?

Cześć!
Jakoś ostatnio nie miałam czasu na bloga, bo byłam zajęta. Dziś dla rozluźnienia fajny tag, na który jakiś czas temu natrafiłam na blogu Iwonellki. Wydał mi się interesujący, więc i jest okazja aby zrobić go u siebie.


1. Wolałabyś cały czas chodzić do tyłu, czy przy każdym kroku w przód ukłuć się w palec?


Chyba jednak chodzić do tyłu.
Nie wyobrażam sobie chodzić z ciągłym bólem. To nie dla mnie! Już mały kamyczek mnie uwiera, a co dopiero kłucie w palec.


2. Wolałabyś ogolić sobie brwi czy rzęsy?

Ogolić rzęsy.
Niestety, ale jak widzę takie z wygolonymi brwiami i przerysowanymi to aż mi się płakać chce. Rzęsy zawsze można by dokleić :)


3. Wolałabyś cały czas szeptać, czy krzyczeć?

Niestety, ale krzyczeć.

Szeptanie nie dla mnie. Z natury jestem krzykaczką i bardzo szybko unoszę ton głosu. Szeptanie jest dla mnie karą.


4. Wolałabyś spędzić 3 dni ze swoim idolem, czy mieć 2 tyś. obserwatorów?

3 dni z idolem. 
Jeszcze nie wiem z kim dokładnie, bo poszukuję idola, który byłby dla mnie wzorem.


5. Wolałabyś wyjść z domu z nieułożonymi włosami i pełnym makijażu, czy z ułożonymi włosami, ale bez makijażu?

Ułożone włosy, ale bez makijażu.
Wszystko dlatego, że ja się często nie maluję, chyba, że jakiś kosmetyk testuję, wtedy sprawdzam go na maksa. Ale w roztarganych włosach bym nie wyszła, zawsze muszę je jakoś przeczesać, ułożyć, wygładzić, bo inaczej mam szopę na głowę. Makijaż nie jest dla mnie póki co konieczny.

Przy okazji tego punktu pokażę Wam siebie w nowej fryzurce :) którą mam już 2 tygodnie. W sumie to była pierwsza wersja, bo teraz mam odrobinę krócej, tył wcześniej miałam za długi ;)



6. Czy wolałabyś cofnąć się w czasie, czy zobaczyć przyszłość?


Cofnąć się w czasie.
Choć przyszłość bardzo mnie ciekawi, tak nie chciałabym wiedzieć co mnie czeka, kiedy umrę itp.
Wolę się cofnąć do jakichś ciekawych czasów, ewentualnie spróbować zmienić kilka spraw.


7. Czy wolałabyś oddać laptopa czy telefon?


Mam problem, ale chyba jednak laptop.
Lubię mieć kontakt telefoniczny i pisać smsy, w telefonie też można korzystać z internetu.


8. Wolałabyś nie słyszeć, czy nie mówić?

Pomimo, że jestem krzykaczem, wolałabym nie mówić.
Nie móc słyszeć jest chyba gorsze.



9. Wolałabyś być spalona, czy pogrzebana żywcem?

Pogrzebana żywcem.
Spalenie jest bardziej bolesne. Chyba uduszenie byłoby bardziej znośne.


10. Wolałabyś mieć źle obcięte włosy, czy zły kolor włosów?

Źle obcięte.
Ścięcie zawsze można poprawić, a z kolorem już trudniej, bo o zniszczenie włosów nie trudno.


11. Wolałabyś pojechać w podróż dookoła świata, czy szczęśliwie się zakochać?

Szczęśliwie się zakochać. 
Na razie nie narzekam, ale w podróż lepiej wybrać się z ukochanym niż samej.


Jak Wam się podoba taki Tag?
Jeśli zrobicie u siebie dajcie znać w komentarzu, z chęcią poczytam :)

Buziaki :*

wtorek, 21 kwietnia 2015

Yankee Candle - Margarita Time

Cześć!
Szykują się chyba u mnie większe zakupy, ale to jeszcze nie do końca pewne. Mam kilka kosmetyków na oku :) Ale nie o planach dzisiaj, a o ostatnim samplerze, który miałam okazję wąchać :)


Yankee Candle - Margarita Time



O zapachu:
Pyszny, orzeźwiający, bardzo letni drink, który – mimo że nie zawiera w sobie ani grama alkoholu – potrafi na długo zawrócić w głowie! Specjalna propozycja od Yankee Candle, przygotowana na zbliżające się wakacje i zamknięta w formie uroczej tarty z naturalnego, jasnego wosku. Miesza się w niej duża porcja soku wyciśniętego właśnie z limetki z odrobiną morskiej soli. Kompozycja inspirowana smakiem legendarnej, bardzo rześkiej Margarity przenosi nas w upalne tropiki. Czując ciepło rozgrzanego do czerwoności piasku pod stopami i chłodną, muskającą twarz bryzę możemy naprawdę odpocząć i uzupełnić do maksa nadwyrężone baterie. Idealnym towarzyszem takiego letniego, egzotycznego relaksu jest aromatyczna Margarita Time.

Sampler z serii Classic o zapachu margarity i świeżo wyciśniętej limonki.


Sampler Margarita Time był chyba ostatnim z 4 samplerów jakie miałam. Okazał się być mało intensywny, jednak na tyle, że podzieliłam go na 5 paleń, więc nie jest tak źle. Zapach błyskawicznie się uwolnił. Nie wiem jak pachnie margarita, nie próbowałam i wątpię abym spróbowała. Ale limonka jest tu od razu na pierwszym planie. Zapach delikatny, jednak bardzo orzeźwiający, w sam raz na upalne dni. Nie drażni nosa. 


Zapach mi się nawet trochę spodobał, ale mam już przesyt cytrusów i póki co do niego nie wrócę. 

Yankee Candle na tyle zawładnął moim sercem, że mam kolejne woski, które umilają mi dzionki i o których na pewno poczytacie. Wszystkie produkty YC do kupienia w sklepie Goodies.pl



Mieliście może ten sampler lub wosk?
Jak wrażenia? Spodobał się, a może niewypał?

Buziaki :*

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Joanna Argan Oil Maska do włosów z olejkiem arganowym

Cześć!
Pogoda się poprawia i mam nadzieję, że już nie będzie zbyt zimno.

Dziś przedstawię Wam maskę do włosów, która nie do końca mnie zachwyciła.

Joanna Argan Oil Maska do włosów z olejkiem arganowym


Maseczka do włosów z linii Argan Oil została wzbogacona o niezwykle cenny olejek arganowy. Płynne złoto Maroka - bo tak zwany jest również też olejek - pozyskiwany jest z upraw ekologicznych i posiada certyfikat Ecocert. Ten orientalny składnik posiada bogate właściwości pielęgnujące włosy i delikatną skórę głowy. Teraz i Ty możesz rozkoszować się korzyściami płynącymi z tych luksusowych dobrodziejstw, a Twoje włosy zyskają:

* odżywienie i wzmocnienie
* niesamowitą miękkość i witalność
* łatwość rozczesywania
* zmysłowy połysk
* ochronę przed puszeniem się

Bogata konsystencja i piękny zapach maseczki sprawią, że pielęgnacja włosów stanie się wyjątkowym rytuałem przywracającym naturalne piękno.

Sposób użycia: Niewielką ilość maseczki nanieś na umyte, osuszone ręcznikiem włosy i delikatnie wmasuj. Pozostaw na kilka minut, a następnie obficie spłucz wodą. W celu zintensyfikowania działania po nałożeniu maseczki nakryj głowę ręcznikiem lub czepkiem z folii i wydłuż czas działania.


Przypomnę, że moje włosy są niskiej porowatości. Więc potencjalnie zawarty w masce olejek kokosowy i arganowy powinny im służyć.

Maseczka Joanny znajduje się w tubce o pojemności 150 g, zamknięta na "klik". Łatwo wydobywa się produkt do samego końca. Tak mi się rzuciła w oczy na półce, że od razu kupiłam.


Cóż mnie w tej masce urzekło? Otóż zapach! Jest bardzo ładny, słodki, ewidentnie kokosowy! Dość długo lubi się trzymać na włosach co bardzo mi się podoba. 
Zastanawiam się czemu maseczka jest z olejkiem arganowym, a nie z kokosowym? Wszak kokos jest na 6 miejscu składu, a argan na 9...
Konsystencja maseczki jest na tyle gęsta, że nie spływa z dłoni ani włosów.


No i co z tym działaniem... Dla mnie było bardziej porównywalne do odżywki niż maski. 
Nałożona w zbyt dużej ilości czasami ciężko się spłukiwała, użyta u nasady powodowała przyklap i szybkie przetłuszczanie :/ musiałam myć wtedy włosy co 2 dni. Błyszczenie było bardzo krótkotrwałe, tego samego dnia efekt znikał. Nawilżenia włosów też nie zauważyłam, kompletnie nie robiła włosom nic! 
Działanie było takie samo bez względu na czas używania czy sposobu. 
Wydajność też pozostawia wiele do życzenia, szybciutko znikała z opakowania. W sumie tu chyba jednak plus, bo szybciej się jej mogę pozbyć. 
Jedynie przyjemny efekt był jak włosy wyschły, miękkie i przyjemne, gładziutkie, ale... max 2 godziny, potem wracały do swojego stanu. 
Szkoda, bo spodziewałam się czegoś więcej po tej masce. 


Na plus zasługuje tylko przyjemny zapach i niska cena, bo około 7 zł (ja zapłaciłam 7,29 zł). Ale dla samego zapachu nie warto na nią wydawać pieniędzy.


Mieliście już tą maseczkę albo inne kosmetyki z serii Argan Oil?

Buziaki :*

sobota, 18 kwietnia 2015

AA eco Peeling do twarzy śliwka

Cześć!
Jak wiecie jestem wielbicielką peelingów, zarówno do twarzy jak i ciała. Przede wszystkim muszę czuć siłę zdzierania, taka masochistka ze mnie :P Dziś będzie o peelingu do twarzy, którego używam już chyba ze 3 miesiące.


AA eco Peeling do twarzy śliwka



AA ECO PEELING DO TWARZY
Przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry wrażliwej, ze skłonnością do alergii, z oznakami zmęczenia i wymagającej regeneracji.
 
Składniki aktywne:
  • Cucurbityna z pestek dyni - hamuje syntezę histaminy, wspomaga łagodzenie zaczerwienień i podrażnień.
  • Mikroziarenka z pestek wiśni skutecznie usuwają zanieczyszczenia, przywracając skórze gładkość i blask.
  • Organiczny olej ze śliwki wykazuje działanie regenerujące i kojące, nadając skórze miękkość i zdrowy wygląd.
Stosowanie: nanieść na uprzednio zwilżoną skórę, delikatnie masować okrężnymi ruchami, następnie spłukać wodą. Stosować 1-2 razy w tygodniu.
 

SKŁAD:
Aqua, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Dicaprylyl Carbonate, Glycerin, Glycine Soja (Soybean) Oil, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Myristyl Myristate, Prunus Cerasus (Bitter Cherry) Shell Powder, Prunus Domestica Seed Extract, Theobroma Cacao Seed Butter, Glyceryl Stearate, Cucurbita Pepo Seed Extract, Hexyldecanol, Hexyldecyl Laurate, Parfum,   Tocopheryl Acetate, Citric Acid, Xanthan Gum, Glyceryl Caprylate.
 

Nie zawiera: olejków eterycznych parabenów alkoholu glikolu propylenowego olejów mineralnych i pochodnych ropy naftowej syntetycznej kompozycji zapachowej barwników syntetycznych silikonów ftalanów karminu glutenu etyloaminy substancji pochodzących z upraw modyfikowanych genetycznie


Od razu przypomnę, że moja skóra twarzy nie jest skłonna do alergii ani wrażliwa. Bardziej oceniam ją na normalną w stronę suchej. Kupiłam ten peeling, bo skończył mi się inny, wpadłam wtedy do sklepu tzw. "Wszystko po 4 i nie tylko" po kominek, a przy kasie stały właśnie peelingi AA i inne kosmetyki, cena 6 zł też była kusząca :) Luknęłam na szybko na skład i wzięłam. Czy żałuję tej decyzji?

Już samo opakowanie jakoś duże mi się wydało, bo zwykle kupując peeling do twarzy trafiałam na 75 ml, tu jest 125 ml, jeszcze stosować 1-2 razy w tygodniu, przecież to opakowanie będę miała wieki! :P Tubka jest miękka, z nakrętką (wolałabym jednak formę "klik"). Otwór jest odpowiedniej wielkości, póki co nie mam żadnych problemów z wydobyciem peelingu z tubki. Wydajność tego kosmetyku zasługuje na pochwałę, po 3 miesiącach zużyłam 2/3 opakowania, więc zostało mi go jeszcze na 1-1,5 miesiąca.


Zapach na początku nie przypadł mi do gustu. Jest taki pudrowy, coś jakby wąchać zmielone pestki w jakimś oleju, inaczej nie wiem jakby to opisać, ogólnie nie jest jakiś męczący, ale i to nie perfumy :P
Peeling jest gęsty, kremowy, z zatopionymi w nim drobinkami, których aż tak dużo nie jest jakby się chciało, ale są widoczne i zdzierają naskórek.



Peelingu używałam zazwyczaj częściej niż zalecano, czasami codziennie, czasami co drugi dzień. Nigdy nie wystąpiło podrażnienie skóry. Peeling łatwo rozprowadza się na skórze, przyjemnie się nim masuje twarz, która po użyciu jest gładka, dobrze oczyszczona, nawilżona, w żadnym wypadku nie była ściągnięta, wręcz miałam wrażenie, że była otulona jakąś delikatną powłoczką, która mi w ogóle nie przeszkadzała. 
Drobinki są małe, ale bardzo dobrze ścierają, nie są ostre, więc bezpieczne dla wrażliwców.
Peelinguję nim też od czasu do czasu szyję i dekolt, tam też się świetnie sprawdza, nie powodując żadnych zaczerwienień. 


Doczytałam w necie, że jego cena waha się w granicach 50 zł... to czemu ja kupiłam za 6 zł? Może różnica polega na tym, że na moim wszystko jest po angielsku, a gdzie indziej po polsku? Wszystkie informacje z opakowania się zgadzają, więc trochę nie rozumiem takiej ogromnej różnicy... Na allegro widziałam za około 20 zł...

Jeśli go gdzieś spotkacie to się nie wahajcie tylko wrzucajcie do koszyka, ja go bardzo polubiłam i na pewno jeszcze go zakupię.

Ktoś z Was miał ten peeling? 
Może pamięta w jakiej cenie zakupiony?
Jakich peelingów do twarzy używacie?

Buziaki :*

środa, 15 kwietnia 2015

Yankee Candle - Citrus Tango

Cześć!
Przychodzę do Was z kolejnym zapachem YC, tym razem jest to sampler cytrusowy.

Zdenkowałam go w lutym, z racji, że nie miałam zgranych zdjęć z zepsutego laptopa, nie mogłam opublikować recenzji wcześniej. W kolejce jest jest jeszcze Margarita Time.


Yankee Candle - Citrus Tango



O zapachu:
Tango to taniec miłości i namiętności. Według popularnego szlagieru – najlepiej wychodzi w parze. Yankee Candle udowadnia jednak, że w tercecie także można zatańczyć sprawne te trudne kroki. Wszystko za sprawą Citrus Tango – letniej propozycji dla fanów aromaterapii w domowym wydaniu. W egzotycznie słonecznym, pięknie wybarwionym wosku jeden rytm utrzymują skórka z cytryny, olejek pomarańczowy i nuty grejpfrutowe. Tak zatańczony układ jest pełen emocji i pozytywnej, południowej energii. Nie ma tu przesadnej słodyczy, ani nadmiernej goryczy. Jest za to dużo harmonii i radości, która – bardziej niż z tangiem – kojarzy się z wesołą salsą.



Sampler Citrus Tango to kolejny cytrusowy zapach jaki miałam okazję wypalać. Najbardziej wybija mi się skórka z cytryny, zapach jest orzeźwiający, świeży. Z czasem ulatnia się pomarańcza i grejpfurt. Wszystko jest idealnie ze sobą skomponowane.


Niestety trwałość zapachu jest słaba, czuć go tylko w czasie palenia tealighta :/ Gaśnie świeczka i zapach znika od razu. Podzieliłam sampler na 4 palenia, choć mogłam i tylko na 2, może wtedy jego intensywność byłaby lepsza.


Muszę jednak pochwalić go za to, że spokojnie nadaje się do palenia w pokoju, szczególnie podczas porządków :) Nie to co w przypadku wosku sparkling lemon, który sprawdzi się jedynie w toalecie ;)

Sampler mi się spodobał, jednak nie na tyle, aby mieć ochotę na kolejny zakup. "Cytrynek" chyba mam dość na jakiś czas :P

Wszystkie produkty Yankee Candle kupicie w sklepie Goodies.pl



Mieliście Citrus Tango w samplerze? A może wosk?
Podobają Wam się cytrusowe zapachy?

Buziaki :*

wtorek, 14 kwietnia 2015

Zakupy!

Cześć!
Miał być inny wpis dzisiaj, ale zaliczyłam małe zakupy, więc je pokażę. Kolejne będą chyba w piątek ;)
Nie będę się rozpisywać, bo po co, lepiej się ogląda :)



W drogerii laboo (w końcu zapamiętałam nazwę drogerii) zakupiłam:

Joanna "Z apteczki babuni" - Szampon jajeczny pielęgnujący 5,99 zł oraz Odżywka jajeczna do włosów pielęgnująca 5,29 zł - przeznaczone do włosów rozjaśnianych i farbowanych



Ziaja Tonik nagietkowy cera normalna, sucha 5,59 zł



W Biedronce postanowiłam kupić kremy do twarzy:

Eveline Przeciwzmarszczkowy odżywczo-łagodzący krem na noc 9,99 zł



Tołpa Odżywczy krem wygładzający 19,99 zł


To by było na tyle moich obecnych zakupów kosmetycznych :) Mieliście coś z tego co kupiłam?

Buziaki :*

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Joanna Peeling do ciała wygładzający

Cześć!
Wiem, że zaniedbałam ostatnio bloga i zaglądanie do Was, ale zwyczajnie dopadło mnie lenistwo w tym kierunku :/ Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej. 
Milenka skończyła szkarlatynę, musimy zrobić teraz badania, ale wczoraj dostała temperatury i dzisiaj stan podgorączkowy... ciekawe co będzie dalej...

Dziś mam do napisania co nieco o peelingu do ciała, który aż sama się dziwię, że kupiłam :P


Joanna Z Apteczki Babuni Peeling do ciała wygładzający zawiera ekstrakt z oliwek


Poznaj sprawdzoną recepturę na skuteczne oczyszczanie ciała. Peeling doskonale myje, a gruboziarniste drobinki wspomagają proces złuszczania zrogowaciałych warstw naskórka. Wykonywanie masażu w czasie kąpieli pobudza mikrokrążenie.

Siła składnika peelingującego - Mycie oczyszcza skórę, ale jednocześnie pozbawia ją swoistego płaszcza ochronnego, dlatego też wzbogaciliśmy peeling w:
Ekstrakt z oliwek - wpływa na poprawę kondycji skóry, subtelnie ją odprężając i łagodząc.
Po zastosowaniu kosmetyku, skóra jest dobrze przygotowana do stosowania kolejnych produktów pielęgnujących.

EFEKT
Peeling do ciała przeznaczony jest do częstego stosowania. Dzięki dopracowanej recepturze, kosmetyk doskonale myje, wygładza i odświeża ciało. Starannie dobrana kompozycja otula całe ciało kojącym zapachem oliwki.
W rezultacie jego stosowania uzyskasz:
- skórę świeżą i pięknie pachnącą
- gładszą i milszą w dotyku
- delikatnie odprężoną


SKŁAD



Nie jestem zwolenniczką oliwek do ciała czy do jedzenia, więc jak wspomniałam, normalnie bym go nie kupiła, ale był jedyny na półce bez parafiny to wzięłam :)

Opakowanie od razu zwraca na siebie uwagę, zielona zawartość jakoś pozytywnie do niego nastawia jak i grafika, która jest prosta i czytelna. Pojemniczek z nakrętką, jednak ubolewa nad brakiem folii zabezpieczającej... Słoiczek wypełniony niemal po brzegi. 


Konsystencja galaretowata z zatopionymi drobinkami ścierającymi, nic nam nie ucieka przez palce. 
Kolor jak widać jasny zielony, bardzo mi się podoba. 
Zapach to już trochę inna bajka, a to dlatego, że na pierwszy węch nosa czuję zwyczajnie proszek do prania :P mama natomiast się ze mnie śmieje i mówi, że to jakieś świeże jabłka :P no coś nam daleko zapachowo od oliwek :D Mycie się proszkiem do prania? nie bardzo do mnie przemawia...


Nie będę się za bardzo rozwodzić nad działaniem. Moim zdaniem obietnice producenta zostały spełnione, a to dlatego, że skóra faktycznie jest gładka i miękka w dotyku, odprężona. Jedynie co do "świeżo i pięknie pachnącą" mam zastrzeżenia, owszem jest świeżo, ale czy pięknie? Kwestia osobistych preferencji zapachowych, ja jestem tu na "nie". Całe szczęście, że zapach szybko się ulatnia, więc użycie ulubionego balsamu czy masła od razu daje nam miłe doznania. 
Ogólnie jestem zadowolona z peelingu, wydajność też zasługuje na plus, używam go niemal codziennie, a zużyłam dopiero połowę, nie wiem czy w tym miesiącu sięgnie dna.
Spisał się również po depilacji, świetnie łagodzi podrażnienia.


Kupiłam go w małej osiedlowej drogerii za niecałe 13 zł / 300 g. Cena w sam raz i bym go kupiła gdyby nie ten zapach, ale polecam tak czy inaczej, komuś zapach pewnie się spodoba :)

Mieliście ten peeling?
A może inne kosmetyki "Z Apteczki Babuni"?

Buziaki :*

P.S
Niedługo śmigam do fryzjera :)

piątek, 3 kwietnia 2015

Yankee Candle - Sparkling Lemon

Cześć!
Za 2 dni święta, a my nadal uziemieni w domu, przynajmniej do wtorku, bo wtedy kontrolna wizyta Milenki u lekarza.

Musiałam nieco odpocząć od wspomnianego tydzień temu Lilac Blossoms, więc postawiłam na cytrusy zawarte w Sparkling Lemon. Spodobała mi się jego intensywność i świeżość w folii, ale czy była z tego miłość?


Yankee Candle - Sparkling Lemon



Wosk z owocowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: cytryna "Meyera", limeta oraz gorzka pomarańcza.
Rześka jak świeża, bardzo cytrusowa, mocno zmrożona herbata – dla jeszcze mocniejszego podkreślenia chłodnego efektu zaserwowana z krystalicznymi kostkami lodu. A dodatkowo – wiercąca się jak musujące cukierki owocowe i zadziwiająca pojawiającymi się w tle, lekko słodkawymi nutami. Zmieszana z kilkoma kroplami esencji bergamotki i doprawiona szczyptą pomarańczowej nuty. Sparkling Lemon to – z jednej strony – cytryna podana w najbardziej naturalnej postaci, a z drugiej – zachwycająca pełnym spektrum pojawiających się w tle aromatów. Pachnący, utrzymany w słonecznej żółci wosk to pocałunek upalnego lata, który po wypiciu świeżej, cytrynowej herbaty mrożonej staje się przyjemnie rześki.


Sparkling Lemon jest bardzo intensywnym zapachem. Do jednego wypalenia tealighta wystarczy niewiele wosku, a po zgaszeniu wyczuwalny jest w domu jeszcze parę godzin. 

Czuję cytrynę z domieszką czegoś słodkiego, po chwili wysuwa się pomarańcza. Zapach jest świeży, pobudzający i orzeźwiający, w małej ilości nie drażni, ale jak ktoś się pokusi na wypalenie więcej niż 1/4 wosku na raz, może się spodziewać duszenia.



Kojarzy mi się z tabletkami musującymi jak Plusszzz. Tak sobie myślę, że najlepiej by się sprawdził w łazience, do pokoju i przy gościach jest zbyt intensywny.

Wszystkie produkty Yankee Candle dostępne w sklepie Goodies.pl , dokładnie tu - klik
Sparkling Lemon do kupienia tu - klik (wosk jednak chwilowo niedostępny).


Mieliście ten zapach? 
Lubicie cytrusy?

Buziaki :*

czwartek, 2 kwietnia 2015

Denko marca

Cześć!
Zawitał do nas już kwiecień, niedawno były święta zimowe, teraz już wiosenne w weekend! Czas zasuwa bardzo szybko! Denko miało być wczoraj, ale przez te całe zawirowania pogodowe miałam do dupy internet, więc przeniosłam wpis na dzisiaj :) Denko małe według mnie :P





1. Płyn do kąpieli Luksja Czekolada i Pomarańcza - boski zapach przypominający delicje pomarańczowe <3, aż miało się ochotę go zjeść! Umilał kąpiele w dużej ilości piany, nie wysuszał skóry, ale i jej nie nawilżał. Spodobał mi się na tyle, że na pewno do niego wrócę.

2. Żel do mycia Avon Pyzata Jagoda - dzieci go lubią, ładnie pachnie i nawet się dobrze pieni, czasami kupuję.

3. Żel pod prysznic Jardins de provence Vanilla & Argan (recenzja) - cudowny zapach, dobrze oczyszczał, jednak nie nawilżał ani nie wysuszał skóry, słabo się pienił, chyba nie powrócę do niego.

4. Żel pod prysznic Avon Secret Kiss - dziwny zapach, ponoć miała to być róża i jaśmin, ja tam nic takiego nie czułam, do tego słabiutko się pienił, nie powrócę do tej wersji zapachowej.



5. Szampon do włosów Garnier Fructis Oleo Repair - na początku bardzo się z nim polubiłam, świetnie oczyszczał, na zmycie oleju wystarczyło raz umyć włosy! przez co jego wydajność wzrastała, nie przyspieszał przetłuszczania włosów, jednak po 2/3 opakowania spowodował przesuszenie skóry głowy w okolicy czoła i zaczęło swędzieć, resztę szamponu dokończył mąż. Nie kupię go więcej.



6. Krem do twarzy na dzień Organix Cosmetix (recenzja) - przyjemnie się go używało, nawilżenie, blask, wypoczęta skóra twarzy, czego chcieć więcej? Kupię ponownie.



7. Emulsja do higieny intymnej Intimea - lubię i kupię ponownie.




8. Mydło w płynie Avon Reflection - wracam z chęcią, bo dobrze myje dłonie, wszyscy go lubią :)



9. Próbki Bee Pure - maseczka, krem pod oczy i serum - wszystko fajnie się spisało, żadnego uczulenia nie miałam, ale chyba za drogie dla mnie by sobie pozwolić na pełnowymiarowe produkty.... może kiedyś jak będzie mnie stać :)



To by było na tyle, jak widzicie za wiele tego nie było :)
A jak Wasze zużycia w marcu? dużo / mało?

Buziaki :*