poniedziałek, 30 listopada 2015

Planeta Organica - Scrub do ciała - organiczny olej avokado 15%

Cześć!
Dawno nie było na blogu wpisu o peelingu do ciała, a przecież używam ich namiętnie. Ten scrub trafił do mnie z zamówienia w sklepie Goodies.pl we wrześniu. Już mi się skończył, więc pora na opinię o nim. Dodatkowo to moja pierwsza styczność z rosyjskimi  kosmetykami Planeta Organica. 


Planeta Organica - Scrub do ciała - sprężystość i gładkość skóry - organiczny olej avokado 15%



Organiczny olej avokado 15%, scrub z rozdrobnionymi pestkami owoców avokado, przygotowany na organicznym oleju avokado, głęboko przenika w skórę, odżywia, wygładza ją, scrub delikatnie oczyszcza czyniąc skórę bardziej sprężystą i aksamitną.

PRODUKT ZAWIERA 15% ORGANICZNEGO OLEJU AVOKADO z owoców zebranych ręcznie, bezpośrednie dostawy z Indonezji.

SKŁADNIKI AKTYWNE:
Olej avokado - redukuje zmarszczki, poprawia napięcie i uelastycznia. Chroni przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych oraz wolnych rodników, pobudza syntezę kolagenu, nawilża, wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry i zapobiega ucieczce wody z naskórka, tworzy na powierzchni skóry film ochronny dzięki czemu jej stan znacznie się poprawia, łagodzi podrażnienia i ma właściwości przeciwzapalne.
Dziwidło afrykańskie (Konjac) - posiada odczyn zasadowy, pomaga utrzymać naturalne pH skóry.
Mleczko kokosowe - nawilża i pielęgnuje suchą skórę.

Sposób użycia: masującymi ruchami nanosimy niewielką ilość scrubu na czystą, wilgotną skórę ciała. Wykonujemy delikatny masaż, następnie zmywamy ciepłą wodą.

SKŁAD:
Aqua with infusion of Organic Persea Gratissima Fruit Oil (organiczny olej avocado), Amorphophallus Konjac Root Extract (dziwidło afrykańskie(konjak), Coconut Milk Extract (mleczko kokosowe), Isopropyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Kaolin, Persea Gratissima Seed Powder, Cetearyl Glucoside, Cetyl Palmitate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfume, Citric Acid


Jak już wspomniałam, peelingów do ciała używam ciągle, z lepszym lub słabszym skutkiem. Nie mam takiej regularności nawet z balsamem do ciała, ale peeling używam co 2 dni, czasami nawet codziennie. To jest taki kosmetyk, który uwielbiam i ZAWSZE musi być w mojej łazience, zarówno do ciała jak i twarzy. 
Gustuję przede wszystkim w peelingach solnych, jestem fanką ostrego tarcia, wtedy czuję się dobrze oczyszczona. Peelingi cukrowe to chyba moja zmora, nie trafiłam jeszcze na żaden, który by mi odpowiadał.


Scrub do ciała Planeta Organica to coś co mnie zaciekawiło. Zawsze chciałam zaopatrzyć się w jakiś ich zestaw do włosów, ale jak zwykle w ostateczności padło na kosmetyk do ciała. Taka już moja słabość :P

Scrub z organicznym olejem avokado przybył w plastikowym słoiczku, pojemność 250 ml. Nie ma żadnego sreberka zabezpieczającego, ale jest dodatkowa pokrywka pod nakrętką. Wszystko zachowane jest w kolorach złota, brązu i odcieniu żółtego. Opakowanie bardzo mi się podoba, jest poręczne, łatwo się nabiera z niego scrub (choć przy moich długich pazurkach zawsze coś wejdzie pod nie, ale mogę na to przymknąć oko).

Drobinek pestek avokado jest bardzo dużo, są ostre. Scrub jest bardzo gęsty i zbity, przypomina konsystencją gęste i tłuste masło do ciała. 

Zapach jest słodki, przyjemny, otulający. Umila kąpiel i trochę się utrzymuje na skórze.


Samo działanie peelingu jest bardzo dobre. Nie mam do czego się przyczepić :) Na pewno po użyciu scrubu nie jest nam już potrzebny balsam czy masło do ciała, gdyż na skórze pozostaje delikatny film, nie jest jakoś specjalnie tłusty, jest taki przyjemny.

Przy regularnym stosowaniu widać, że skóra jest dobrze nawilżona, gładka, miła w dotyku. Na nogach jestem posiadaczką skóry suchej, zazwyczaj wysuszone mam kolana i uda w wyższej partii. Po stosowaniu tego peelingu, zauważyłam, że skóra ma się o wiele lepiej, zniknęła szorstkość na kolanach (i łokciach), uda bardzo się wygładziły, aż chce się je głaskać :D Mam wrażenie, że skóra jest bardziej napięta, elastyczna i dopieszczona.


Ja jako wielbicielka mocnych zdzierających peelingów solnych,lubiąca ostre tarcie, czuję po tym peelingu, że moja skóra dostaje to czego potrzebuje.
Ten scrub dołącza do moich ulubieńców, ale stawiam go na razie na 2 miejscu. Na 1 nadal utrzymuje się peeling Wellness&Beauty.
Myślę, że każdy będzie z tego scrubu zadowolony :)



Używacie peelingów do ciała? Wyobrażacie sobie kąpiel bez nich?
Lubicie kosmetyki Planeta Organica? Możecie coś fajnego polecić?

Buziaki :*

niedziela, 29 listopada 2015

Akcja Celebruj Chwile - DIY bombki na choinkę

Cześć!
Dzisiejszy post powstaje w ramach akcji Celebruj Chwile organizowanej u Arcy Joko. Wystartowała 25 listopada, a kończy się 10 stycznia. W tym czasie na blogach będą pojawiać się wpisy o tematyce zimowo-świątecznej. 

Pierwszy temat jaki wybrałam to DIY: Świąteczny Akcent, a wszystko dlatego, że przed samym rozpoczęciem akcji, zaczęłam robić bombki na choinkę do pokoju dziewczyn, zainspirowana wpisem u Szalonookiej. Te pierwsze jakie tu zobaczycie nie są super idealne, ale kolejne na pewno będą piękniejsze, w końcu praktyka czyni mistrza :)


Oto co będziecie potrzebować do wykonania bombek:
- balony
- włóczka
- brokat
- pędzelek i stara miseczka
- klej do drewna (typu wikol)
- trochę wody
- rękawiczki gumowe



Pierwsze 2 bombki jakie zrobiłam miały o wiele za dużo włóczki, przez co źle się smarowało klejem i nie wyglądają za pięknie ;)


Pierwsze co musicie zrobić to nadmuchać balony do pożądanej wielkości i zwiążcie je dokładnie. Kolejno owińcie włóczką.




Klej wymieszajcie z małą ilością wody, dosypcie brokatu i wymieszajcie. 
Następnie pędzelkiem rozsmarujcie klej na bombce. 




Gdy już przyszła bombka będzie cała wymalowana, należy ją gdzieś zawiesić aby spokojnie mogła wyschnąć. Moje powiesiłam na suszarce od prania, na podłogę polecam coś położyć gdyż klej może ściekać. 



Bombki muszą schnąć przynajmniej dobę, moje potrzebowały na to 2 dni.

A tak prezentuje się efekt końcowy:





Podobają Wam się takie ozdoby choinkowe?
Jak w tym roku będzie wyglądać Wasza choinka?
Może coś innego robicie sami?

Buziaki :*

piątek, 27 listopada 2015

Avon - Zestaw do stylizacji brwi

Cześć!
Trochę czasu minęło od ostatniego wpisu, ale przyznaję, że ogarnął mnie trochę pisemny leń, za to ogarnął szał porządków :) Dopadł mnie również duch świąt, bo zaczęłam robić bombki z włóczki, na razie od wczoraj schnie 9 sztuk i na pewno zrobię ich więcej! Efekty niedługo również będą na blogu, oraz wpis krok po kroku. 

Tymczasem zapraszam na wpis o zestawie do brwi, nie mogłam znaleźć zdjęć, które robiłam jak go kupiłam, więc robiłam z aktualnego zużycia.


Avon - Zestaw do stylizacji brwi



Idealne brwi? Nic prostszego!

Sposób użycia: 
1. Nałóż wosk, aby ułożyć i wygładzić brwi. 
2. Użyj cienia, aby podkreślić kształt brwi i wypełnić luki.


SKŁAD:





Kiedyś nie zwracałam uwagi na podkreślanie brwi, był makijaż twarzy, ale brwi w sumie pozostawały nie ruszane. Dopiero odkąd prowadzę bloga, zauważyłam, że odpowiednio "zrobione" brwi potrafią bardzo dużo zmienić w naszym wyglądzie. 



Zakupiłam zestaw do stylizacji brwi, pamiętam, że była fajna promocja i tanio wyszło. Na początku dziwnie mi było z pomalowanymi brwiami, nie wychodziło mi to za bardzo. Z czasem doszłam do wprawy i myślę, że teraz efekt jest bardzo dobry.

Zestaw składa się z wosku i cienia do brwi, oraz dołączony jest aplikator, który ułatwia aplikację, niestety z pędzelka już wychodzą włoski :( Dostępna jest tylko jedna wersja kolorystyczna soft brown. Aplikacja jest bardzo łatwa, szybka i przyjemna. Duet bezzapachowy.


Opakowanie jest solidne i ładne, cieszy mnie, że dołączono do niego również lusterko, które umożliwia drobne poprawki o ile są one potrzebne. 
Wosk bardzo dobrze układa brwi i ich nie skleja, ale jest mniej wydajny niż cień. 
Cień ma dość ciemny i chłodny odcień, nie osypuje się i dobrze utrzymuje na brwiach.

Efekt końcowy jak dla mnie jest bardzo zadowalający.


Brwi pozostają w stanie nienaruszonym przez cały dzień, nawet podczas deszczowej pogody nie zauważyłam ściekania i ubytków.
Z tym zestawem możemy pobawić się trochę w cieniowanie, efekt jaki chcemy uzyskać możemy stopniować od delikatnego do bardzo mocnego, wszystko zależy od naszych chęci. 



Na razie to mój jedyny zestaw i wiem, że kupię go ponownie jak się skończy. W promocji można go kupić od 17,99 zł, cena regularna jest dość wysoka, bo 36 zł. 



Jestem ciekawa czy Wy też podkreślacie swoje brwi?
Co stosujecie?
Jak podoba Wam się efekt końcowy?

Buziaki :*

sobota, 14 listopada 2015

Pokój dziewczyn :)

Cześć!
Na wstępie wybaczcie, że nie piszę na blogu, ale niestety nie mam siły jak wracam do domu :( nogi to mi dzisiaj chyba głębiej wlazły niż można sobie wyobrazić, a kręgosłup woła o masaż... Ale jeszcze tylko przyszły tydzień i koniec roboty w polu, kolejna dopiero wiosną ;) 
Dzisiaj w ramach weekendu i tego, że nic mi się totalnie nie chce, wrzucę wam fotki pokoju naszych córek, który kilkanaście dni temu został zrobiony :)

Jest prawie skończony, bo jeszcze musimy kupić karnisz (firanka już jest) oraz dokończyć ściąganie farby z drzwi i wyszlifowanie ich, ale to już w wolnej chwili męża ;)

No i muszę się pochwalić, bo mężu zrobił całą robotę sam - no prawie, bo trochę pomagałam skrobać ściany ze starej farby :P 
Ale gładzie, gipsy, szlifowanie, malowanie, instalacja - wszystko to dzieło męża :)



Tak pokój wyglądał przed - już zeskrobane ściany i początkowo wykonana robota (zapomniałam całkiem przed zrobić fotki)








 A tu już pomalowane i umeblowane ;)


Pod oknem Milenki biurko, a po lewej Hani






Milenki łóżko




Hani łóżko






To by było na tyle :)
Dzieci są zadowolone, zrobione jak chciały :)

poniedziałek, 2 listopada 2015

Tołpa green, odżywianie - Odżywczy krem wygładzający

Cześć!
Mam coraz lepszy humor, dziewczynki chyba już w środę wyniosą się do swojego nowego pokoju - nareszcie! Ściany pomalowane, podłoga też, dzisiaj mocowanie listew i malowanie drzwi (wiecie stary dom, wynajęte, to też nie ma co ładować kasy w nieswoje), dzisiaj wypiorę dywan, mają już swoje łóżka, biurko, drugie biurko jest w komplecie z meblami jakie pokazywałam na FB, jeszcze trzeba kupić karnisz, firankę i zaopatrzyć się w oświetlenie :) Jak już wszystko będzie to pokażę Wam jak pokój wyglądał przed i jak wygląda po odnowieniu :) Później tylko kwestia dodatków, bardzo podobają mi się kule cotton balls, na nowe mnie nie stać, wygrać się nie udaje, więc spróbuję zrobić je sama :D Dobra, wystarczy tego wstępu, pora zrobić wpis i zabrać się za sprzątanie, bo od jutra znowu w pole i nie będę miała czasu za bardzo na neta ;)

Mam dla Was do opisania krem do twarzy od Tołpy, który kiedyś tam kupiłam w biedronce :)


Tołpa green, odżywianie - Odżywczy krem wygładzający


Odżywczy krem wygładzający odżywia i odbudowuje naturalną barierę ochronną. Eliminuje uczucie ściągnięcia, zmniejsza szorstkość i łuszczenie. Nawilża i wygładza. Poprawia elastyczności skóry i zapobiega przedwczesnemu starzeniu. Chroni przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych.

torf tołpa®, ekstrakt z miodu, olej z pestek czarnej porzeczki, masło sheabyć może niektóre nasze składniki posiadają zagadkowe nazwy. Ale prawda jest taka, że żaden z nich nie znalazł się tutaj przypadkowo. I z tego jesteśmy dumni.

Ewentualne zmiany w wyglądzie produktu wynikają z zastosowania naturalnych składników.

Czego potrzebuje ściągnięta, szorstka i łuszcząca się skóra? Ekstraktu z miodu, który ją nawilży, odżywi i wygładzi. I czarnej porzeczki, która poprawi elastyczność i zapobiegnie przedwczesnemu starzeniu. Tak powstanie naturalna bariera ochronna.

miód i czarna porzeczka:
  • odżywia i długotrwale nawilża
  • zmniejsza szorstkość i łuszczenie
  • poprawia elastyczność



SKŁAD: 
Aqua, Coco-Caprylate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter),  C12-C15 Alkyl Benzoate, Glycerin, Ribes Nigrum (Black Currant) Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Peat Extract, Aluminum  Starch Octenylsuccinate, Glyceryl Stearate SE, Honey Extract, Cera Alba, Ceteareth-20, Carbomer,  Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Sodium Polyacrylate, Acacia Gum,  Xanthan Gum,  Phenoxyethanol,  Caprylyl Glycol, Chlorphenesin , Parfum





Krem dostajemy w plastikowym słoiczku o pojemności 50 ml, dodatkowo zapakowany w kartonik. Pod nakrętką mamy jeszcze folię zabezpieczającą za co duży plus. Na opakowaniach mamy zawarte wszelkie niezbędne informacje. Pełen wypas. Oczywiście wszystko zachowane w stylu tołpy, co mi się akurat podoba.


Zapach kremu jest typowo apteczny - pachnie mi tak jak wchodzę do apteki i czuję zapach leków, jedyne szczęście w tym, że dość szybko ulatnia się z twarzy, ale podczas nakładania mnie drażni, przez te 3 miesiące z zapachem się nie polubiłam. 

Krem jest bogatej treści, przy mojej czasami suchej skórze spokojnie używałam go na dzień, nie świeciłam się, wszak zalecany jest do cery wrażliwej i suchej i tego bym się trzymała, inna cera lepiej żeby stosowała go na noc.

Niestety krem tołpy ma tylko 3 miesiące na zużycie od otwarcia, więc stosując go tylko na dzień jestem zmuszona ponad połowę słoiczka wyrzucić do kosza, nawet stosując na dzień i na noc nie jestem w stanie zużyć go w całości. Wydajność jego jest ogromna! Wystarczy nabrać mniej więcej tyle ile jest na szpatułce na zdjęciu i mamy wysmarowaną twarz i szyję.


Często powracają u mnie suche skórki na czole między brwiami, wkurza mnie to niemiłosiernie, szczególnie to widzę jak nakładam podkład, jednak krem z tymi skórkami bardzo szybko sobie poradził. 
Stosując ten krem byłam z niego bardzo zadowolona. Faktycznie szorstkość i łuszczenie zostały usunięte. Skóra twarzy stała się gładziutka i miła w dotyku, taka mięsista ;) Nawilżenie utrzymywało się na wysokim poziomie, poprawiła się elastyczność skóry.
Co do zapobieganiu przedwczesnego starzenia - nie wiem, tego nie potrafię stwierdzić.

Odżwyczy krem wygładzający stanął na wysokości zadania. Bardzo dobrze sprawdził się pod podkładem, który się nie ważył, a jak nakładałam na niego czasami sam puder to kilka godzin "trzymał" go na twarzy bez żadnego uszczerbku.

Nie pozostawia po sobie tłustego ani lepkiego filmu, bardzo szybko się wchłania, skóra się nie świeci.


Podczas używania kremu nie pojawiły się żadne "niespodzianki", nie zapychał, nawet mam małe wrażenie, że skóra lepiej oddychała.

Podsumowując - krem jest naprawdę bardzo dobry w tym co ma robić, na jedyny minus zasługuje zapach, co jednym będzie się podobał, innym nie, ja jestem w tej drugiej grupie, oraz wydajność, która jest nawet za wysoka, jeśli można tak powiedzieć. 20 zł za krem na 3 miesiące? Idealnie :)


W skład serii green odżywianie wchodzą:



Lubicie kosmetyki tołpy?
Stosowaliście ten krem albo inny kosmetyk z serii?

Buziaki :*