poniedziałek, 25 stycznia 2016

Avon - Preparat do demakijażu

Cześć!
Z racji wychodzenia do pracy, coraz częściej wykonuję makijaż, a co za tym idzie używam więcej kosmetyków do demakijażu. Dzisiejszy bohater już mi się kończy, więc będzie o nim kilka słów.


Preparat do demakijażu od Avon


Preparat do demakijażu z dwufazową formułą, polecany do makijażu wodoodpornego.
-dwufazowa formuła doskonale zmywa makijaż wodoodporny
-pozostawia miekką skórę
-odżywia skórę
Doskonale zmywa każdy makijaż. Działa delikatnie, ale skutecznie. Nie podrażnia oczu i nie pozostawia tłustej warstwy. Zmywa nawet wodoodporny makijaż pozostawiając skórę miękką i nawilżoną. Odpowiedni dla wrażliwych oczu i osób noszących soczewki kontaktowe.

SKŁAD: aqua, cyclopentasiloxane, dicaprylyl ether, isohexadecane, propylene glycol dicaprylate/dicaprate, propanediol, hexylene glycol, poloxamer 184, phenoxyethanol, diazolidinyl urea, disodium edta, hydroxyethylcellulose, polyquaternium-10, dipotassium phosphate.

Poj. 50 ml
cena: 18 zł 

Pojemność malutka, jednak produkt jest dość wydajny. Dwufazowa formuła doskonale radzi sobie z usuwaniem makijażu twarzy. 
Zapach lekko alkoholowy, otwór duży, wolałabym małą dziurkę, ale z tym też sobie jakoś radzę ;) Nie używam kosmetyków wodoodpornych, więc w tej kwestii nie wiem jak działa. 
Polecany ponoć do wrażliwych oczu, tu bym się kłóciła, bo jak tylko coś się dostanie do oka to piecze okropnie!!! Dlatego do usuwaniu makijażu z oka używam mleczka z odżywką, a ten płyn stosuję do całej twarzy.

Preparat pozostawia po sobie lekko tłustą warstwę, dlatego po zastosowaniu dodatkowo oczyszczam twarz tonikiem lub żelem do mycia twarzy.
Nie odnotowałam podrażnienia skóry, jednak ze względu na szczypanie oczu, nie powrócę do tego płynu. W promocji kupiłam go za 5,99 zł.

Co stosujecie do demakijażu?

Buziaki :*

środa, 20 stycznia 2016

Yankee Candle - Wild fig

Cześć!
Przyszła pora na pachnący post. Dziś padło na zapach Wild Fig, który długo czekał na swoją kolej. Przyznaję szczerze, że nigdy nie miałam styczności z figą, więc ten zapach mnie ciekawił i kusił.

Yankee Candle - Wild Fig


Wosk z owocowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: figa.

O zapachu
Z pozoru niewinna tarteletka, która w swoim ciemnofioletowym wnętrzu skrywa wszystko to, co kojarzy się z idealnymi wakacjami. W wosku Wild Fig znajdziemy ciepło południowych promieni słońca i odrobinę orzeźwiającego wiatru, który niesie ze sobą słodkie, owocowe, figowe nuty. Jest tu też wspomnienie błogiej sjesty i smak towarzyszącego idealnemu odpoczynkowi wina i domowej konfitury. Bo wosk Wild Fig to prawdziwa eksplozja pozytywnych skojarzeń i wyjątkowy sposób na to, by wspomnienie letnich wojaży przywołać na nowo i w najbardziej rzeczywisty sposób otulić się aromatem, który przynosi błogie ukojenie i wprowadza pod domowe strzechy odrobinę tropikalnego klimatu. Idealny poprawiacz humoru, który sprawdzi się podczas coraz dłuższych, jesiennych wieczorów i smakowita delicja dla wszystkich fanów figowej słodyczy podanej na sto różnych sposobów.


Wosk ten podzieliłam sobie na 6 paleń, można i na więcej, bo jest bardzo intensywny. Szybko roznosi się nie tylko po pokoju, ale i po całym domu, po wypaleniu tea lighta jest wyczuwalny jeszcze parę godzin.

Zapach jest rzeczywiście soczysty, jeśli tak pachnie figa to bardzo mi się podoba i chciałabym jej zasmakować. Jest słonecznie, orzeźwiająco, słodko, ale na szczęście nie przesłodzono. Kompozycja jest idealnie wyważona. Na początku delikatnie drażniło mój nos, ale po chwili ten dyskomfort minął. Pewnie dlatego, że już trochę wosków nie paliłam. 
Wild Fig jest faktycznie dzikim zapachem figi, nie wiedziałam czego się spodziewać, miło się zaskoczyłam i z chęcią będę powracać do tego wosku.


Wosk ten dostepny w sklepie Goodies.pl, dokładnie tu -> klik

Kto z Was miał kontakt z figą i zapachem Wild Fig?
Podobał Wam się czy wręcz przeciwnie?

Buziaki :*


poniedziałek, 18 stycznia 2016

bebeauty - Szampon i odżywka do włosów suchych i zniszczonych pielęgnacja i nawilżenie

Cześć!
Witam Was poniedziałkowo :) Przed nami kolejny tydzień, no i początek ferii u nas. Kto jeszcze zaczął ferie?

Dziś będzie o szamponie i odżywce, które nie do końca mi przypadły do gustu.


bebeauty dry hair solution 
szampon i odżywka do włosów suchych i zniszczonych 
pielęgnacja i nawilżenie


O Szamponie:
Szampon do włosów suchych i zniszczonych Be Beauty Dry Hair Solution został opracowany przez specjalistów w celu zapewnienia ich odbudowy i wzmocnienia.
Zawarte w formule szamponu ceramidy oraz inne aktywne składniki łączą się z włosem i wypełniają jego ubytki. Włókno włosa staje się spójne i mocne. Włosy odzyskują blask i witalność.

O odżywce: 
Odżywka regenerująca Be Beauty Dry Hair Solution została opracowana przez specjalistów w celu zapewnienia odbudowy i wzmocnienia włosów suchych, zniszczonych lub łamliwych. Regularne stosowanie w połączeniu z szamponem Be Beauty Dry Hair Solution zapewnia wyjątkowy blask i witalność oraz ułatwia rozczesywanie.
Zawarte w formule odżywki ceramidy oraz inne aktywne składniki łączą się z włosem i wypełniają jego ubytki. Włókno włosa staje się spójne i mocne.



Kupiłam ten zestaw ze względu na niską cenę (szampon za 5,99 zł, a odżywka za 4,99 zł) i w sumie opakowanie mi się podobało :) 

Jeśli chodzi o techniczne sprawy to: 
- szampon jest o pojemności 500 ml, ma pompkę, która się nie zacina, na umycie moich włosów potrzebowałam 3-4 pompki, zapach jest przyjemny i typowy dla drogeryjnych kosmetyków, lekko rzadki, jednak nie ucieka z dłoni  
- odżywka ma 250 ml, standardowe zamknięcie klik, butelkę stawiamy na nakrętce przez co wiemy, że odżywkę zużyjemy do końca, jest gęstsza od szamponu i nie spływa z włosów, zapach taki sam jak szamponu, który nie pozostaje na włosach i szybko się ulatnia


Skoro już wspomniałam na początku, że zestaw ten nie do końca się spisał, spieszę wyjaśnić dlaczego tak się stało. 

Jednak muszę wspomnieć, że na początku było bardzo obiecująco i efekt mi się podobał. Włosy po umyciu były miękkie, po zastosowaniu odżywki doszedł lekki blask, a włosy stały się ujarzmione i nie elektryzowały się ani nie puszyły, łatwo się rozczesywały nawet bez użycia odżywki, utrzymywały świeżość do 4 dni. Czyli widać, że było bardzo dobrze jak na tak tani duet.

Rozczarowanie przyszło jakoś po 4-5 myciach. Zaczęła mnie swędzieć skóra głowy, w okolicy czoła skóra zaczęła się wysuszać i wyglądało to tak jakbym miała łupież w tym malutkim kawałku. Było to nie do zniesienia! Do tego włosy zaczęły się elektryzować i szybciej przetłuszczać, musiałam je myć co 2 dni! 
Na pewno to wina tego zestawu, bo nic innego do włosów nie używałam. 
Zaczęłam tak narzekać i mężu też wypróbował szampon, jemu od razu zrobiły się szorstkie włosy, jedynie Hani kłaczki wyśmienicie tolerują szampon i odżywkę :)
Ja zakończyłam przygodę z tym duetem na poczet szamponu Planeta Organica, o którym też za jakiś czas napiszę :)
(odżywkę używam do golenia, a szamponu do prania :P)


Co sądzicie o tym duecie?
Używaliście?

Buziaki :*

niedziela, 17 stycznia 2016

Graham Masterton - Studnie piekieł

Cześć!
Dawno posta nie było. Miałam małe kłopoty z netem, ale i zmęczona byłam po codziennym wstawaniu o godz. 4.20 :) Teraz będę miała na godz. 11, więc i posty powinny się normalnie co 2 pojawiać :)
Jako, że mamy niedzielę, przybywam do Was z lekkim wpisem książkowym. Moim postanowieniem było przeczytać przynajmniej 1 książkę miesięcznie, może w rozpędzie będzie ich więcej? Jak każdą przeczytam to będę wrzucać Wam recenzje, teraz bibliotekę mam za sklepem, więc tylko będę książki wymieniać ;)

Jestem miłośniczką horrorów i thrillerów, to mój żywioł jeśli chodzi o gatunek literacki, choć i filmowy też :) Dlatego jak tylko zapisałam się do biblioteki, pierwsze co zrobiłam, poszłam na dział horrorów z G.Mastertonem w roli głównej.

Wybór padł na "Studnie piekieł", wydane przez wydawnictwa Albatros/A.A. Kuryłowicz w Warszawie w 2001 r. Oprawa miękka, stron 256.


W studniach położonych niedaleko miasteczka New Milford w Connecticut pojawia się woda o dziwnym zapachu i żółtozielonkawym zabarwieniu. Okazuje się, że zawiera nieznane nauce mikroorganizmy. Pod ich wpływem ciało człowieka ulega budzącym grozę przeobrażeniom - pokrywa się sztywnym pancerzem złożonym z rybich łusek. Małżeństwo Bodine'ów, którzy pierwsi natrafili na niezwykłą wodę, znika w zagadkowych okolicznościach, w okolicy dochodzi do przerażających zbrodni.

Sam opis książki mnie zainteresował, była ona 3, którą wzięłam do ręki i zastanawiałam się co wybrać, padło na nią, ale nie do końca jestem przekonana czy to był akurat dobry wybór. 
Początek bardzo dobrze zapowiadał całą treść, jednak im głębiej brnęłam tym bardziej rosło moje rozczarowanie. Było parę śmiesznych scen, fragmenty z kotem Shelly'm dobrze wkomponowane i z humorem. Opis hydraulika, głównego bohatera, Masona, dokładnie zarysowany.
Rozczarowały mnie sceny makabrycznych morderstw, za mało szczegółowe i jakoś za słabe jak na mistrza Mastertona. Koniec bestii na plus, ale w trakcie tej końcówki wyobrażałam sobie nieco inny koniec. No i wyjaśnienie skąd ta "skażona" woda się wzięła, takie nie do uwierzenia...Choć wyjaśnianie i zagłębianie się w historię studni było przekonujące i miałam ochotę na więcej szczegółów.
Czytając "Studnie piekieł", w większości czasu miałam poczucie, że stoję obok bohaterów, a czasem nawet, że wczuwam się w rolę tak bardzo, że biorę udział w całym tym wydarzeniu i bawię się w detektywa.
Ogólnie mówiąc jestem nieco rozczarowana treścią i naciągniętymi niektórymi wątkami, myślałam, że będzie zaskakująco, w sumie było, bo koniec zrobiłabym zupełnie inny niż autor. 
Nie jest to pozycja obowiązkowa, którą należy przeczytać kochając Mastertona, ale kto ma ochotę niech weźmie w ręce i zanurzy się w lekko mrocznym świecie :)


Lubicie G.Mastertona?
Jakie książki są Wasze ulubione?
Co aktualnie czytacie?

Buziaki :*

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Grudniowe zakupy

Cześć!
Dzisiaj mam dla was mały wpis z tym co się u mnie nowego w grudniu pojawiło. Nie ma tego dużo, bo uzupełniłam tylko braki.
Co najlepsze to jedno z moich postanowień już zrealizowane! Mam pracę! Ten miniony tydzień chodziłam się uczyć,a od dzisiaj już sama jestem na sklepie :)

Zamówienie ze sklepu Goodies.pl
- 2 woski - Vanilla Lime oraz Season of peace
- szampon prowansalski regeneracyjny do wszystkich rodzajów włosów Planeta Organica 




Zamówienie z Avon
- mydło w płynie
- woda różana do twarzy
- gąbeczka do makijażu
- eyeliner Luxe
- kasetka z 15 sztukami próbek nowości matowych szminek
- diamentowa konturówka do oczu






Jak widzicie wiele tego nie ma, w styczniu na razie żadnych zakupów nie robiłam, ale czekam już na nagrodę, która jest w drodze :)

Buziaki :*

piątek, 1 stycznia 2016

Akcja Celebruj Chwile - Postanowienia noworoczne

Cześć!
Mamy 1 stycznia, a więc pora pomyśleć nad postanowieniami na ten rok.



I to by było najtrafniejsze i najbardziej możliwe do spełnienia :) Szczerze mówiąc to po co postanawiać coś co w połowie stycznia zapomnimy? :D No ale jakieś zamiary mam, tylko czy uda się coś zrealizować?

1. Przeczytać 1 książkę miesięcznie - niby nie jest to dużo, choć jeszcze 3 dni wcześniej chciałam przeczytać 1 tygodniowo :D parę dni i jak się proporcję zmieniły. Ale jakby tak wliczyć książki czytane z córką to osiągnięcie 52 byłoby pikusiem :)

2. Spłacić długi - może w końcu w tym roku się uda? jak dobrze pójdzie to do wakacji bym się wyrobiła :) Muszę zacząć też planować wydatki i się ich trzymać. Wiadomo, że nie zawsze się da, ale na to trzeba wygospodarować jakiś zaskórniak :D

3. Spędzać mniej czasu przy kompie - tylko czy się da? jak to codziennie ciągnie coraz bardziej :P 

Postawiłabym na ćwiczenia, ale nie będę oszukiwać siebie i innych, że w ogóle bym zaczęła :P To nie jest moja mocna strona, potrafię się zmobilizować, bo jak chciałam to schudłam 15 kg w ciągu roku, ale ćwiczenia to nie jest moja bajka! Mój ruch co najwyżej sięga spacerów albo czasami jazdy rowerem :)

4. Mieć pracę - nie mam na myśli sezonowej, ale już takiej bardziej stałej, z comiesięczną wypłatą, by poradzić sobie z pkt.2 :) Kto wie, jakieś światełko w tunelu się pojawiło :)

5. Zamknąć stary rok i stare problemy! - Nowy rok to nowe problemy haha ale i wyzwania, cele, nowi ludzie. Nie ma co się oglądać do tyłu! Trzeba wyeliminować osoby, które są nie warte mojej uwagi, zrobić porządki w życiu.

6. Pójść na prawo jazdy i je zdać - to by mi się bardzo przydało, jak to dobrze by było być w końcu niezależną od męża, wsiąść i pojechać gdzie akurat potrzeba.


Post powstał w ramach akcji Celebruj Chwile organizowanej u Arcy Joko. Akcja trwa jeszcze do 10 stycznia, więc zachęcam do przyłączenia i celebrowania zimowych chwil :)


Macie swoje postanowienia na nowy rok? 

Buziaki :*