środa, 12 lipca 2017

wyniki konkursu urodzinowego

Cześć!
Będzie krótko i na temat, zwycięzcą konkursu urodzinowego zostaje:

nr 28


czyli jest to:



Gratuluję! I już piszę wiadomość.

Pozdrawiam :*

środa, 5 lipca 2017

Zdrowa dieta i ćwiczenia, czyli pora na małe zmiany :)

Cześć!
Dzisiaj są moje 31 urodziny, a co za tym idzie, małe postanowienie, aby coś zmienić, mam nadzieję na lepsze. 

Od poniedziałku wzięłam się za zmianę diety na zdrowszą i bogatszą w warzywa i owoce, bo tych ostatnio u mnie było za mało. Oczywiście więcej wody, przynajmniej 1,5 l dziennie no i ćwiczenia, z którymi u mnie nigdy nie było po drodze!!!

Obecnie przy wzroście 177 cm moja waga i wymiary mają się następująco (na dzień 3.07.):

* waga - 74 kg
* obwód w biuście - 103 cm
* obwód w pasie - 91 cm
* obwód w biodrach - 102 cm
* obwód uda - 55 cm


Ogólnie mówiąc, nie jest źle, przynajmniej ja tak myślę, ale jak ciężko mi było ostatnio dopiąć spodenki, to już nie było mi do śmiechu! Niestety brzuchol urósł i trzeba się go pozbyć no i ogólnie zmniejszyć swoje gabaryty :)

Mój cel to 63-65 kg. Co do cm to się okaże z czasem ile zejdzie.

Zaczęłam z ćwiczeniami - podobno wersja dla początkujących - ale ja myślałam, że umrę :P po 2 min nie mogłam oddychać, po 5 min myślałam, że odpadną mi nogi, po 10 min nie wiedziałam jak się nazywam, a jak minęło 15 min to nie wiedziałam jakim cudem dotrwałam do końca, choć już resztkami sił dociągnęłam na metę, a po wszystkim 20 min leżałam i zastanawiałam się czy nie odpuścić... Wiadomo kondycji brak... 
Będę ćwiczyć to co 2 dzień, codziennie brzuszki (przy których będzie towarzyszył mi mąż robiąc pompki - też chce zadbać o siebie), no i na ile czas pozwoli to jeszcze wieczorkiem 5-7 km rowerkiem w lesie.


Co do samej diety to oczywiście warzywa i owoce, dużo wody i nieco mniejsze porcje niż zwykle jadałam. Stałe godziny posiłków, bo inaczej będzie mi organizm robił zapasy zamiast pozbyć się tłuszczyku.

Za miesiąc postaram się dać post jak mi poszło i czy nie padłam albo zrezygnowałam, więc trzymajcie za mnie mocno kciuki żeby mi zaraz nie przeszło jak z bieganiem...

Przypominam o konkursie --> KLIK

Buziaki :*

poniedziałek, 3 lipca 2017

Konkurs urodzinowy :)

Cześć!
Za 2 dni moje urodziny i z tej okazji pragnę zrobić małe rozdanie, zrobiłam porządki w kosmetykach i chcę się podzielić. Niektóre mam podwójne, inne wiem, że nie zdążę zużyć, może komuś się przydadzą :)



Zasady są tylko 2 :) 
1. W dowolny sposób puścić informację dalej, nie wymagam obserwacji bloga czy FB
2. Dobrze się bawić i czekać na wyniki!

Rozdanie trwa 7 dni, czyli do 10 lipca, rozwiązanie w ciągu 3 dni, wysyłka w ciągu tygodnia, tylko na terenie Polski. Zwycięzca ma 4 dni na odpowiedź na maila ode mnie.

banerek:



Nagroda wygląda tak:


Wszystkie kosmetyki są nowe, w opakowaniach, m.in. są balsamy do ciała, tusz do rzęs, kredka do oczu, eyeliner niebieski, lakiery, cień, woski, wszystko to co widzicie na zdjęciu :) Jeśli się podoba, zapraszam do udziału :)

Wzór zgłoszenia:
1. treść - zgłaszam się / biorę udział itp.
2. adres e-mail żebym mogła się skontaktować ze zwycięzcą

Powodzenia!

Zgłoszeń musi być minimum 30 aby odbyło się rozstrzygnięcie

środa, 21 czerwca 2017

Sandały, japonki, klapki - buty na lato

Cześć!
Dziś chciałabym Wam napisać kilka słów o butach na lato ze sklepu internetowego Sklep Kamil.pl, który ma również sklepy stacjonarne na południu Polski, a na rynku obuwniczym działają już od 1990 r. Można znaleźć tam modne i stylowe obuwie damskie, które pozwoli każdej kobiecie wyróżnić się z tłumu. W asortymencie posiadają buty wizytowe, półbuty, trzewiki, botki, baleriny, kozaki oraz wiele innych rodzajów butów od sportowych po najzwyklejsze klapki. Nie brakuje również propozycji dla Panów. Bez względu na to czy chcecie kupić eleganckie buty męskie, czy raczej wygodne obuwie sportowe – u nich można dobrać odpowiedni dla siebie krój i rozmiar. SklepKamil.pl to przede wszystkim wiele znanych marek: Badura, McArthur, Nikopol, Wojas, Monnari oraz wiele innych! 

Zaraz będą wakacje, sezon upałów i lekkich butów. Co za tym idzie, szukamy dla siebie wygodnych sandałów czy japonek
Większość sandałów damskich w ofercie sklepu jest wykonanych ze skóry naturalnej.



Japonki świetnie się sprawdzą jako dodatek do sukienek czy szortów. Są łatwe w utrzymaniu czystości, wygodne, lekkie i proste. Obecnie są w promocji :)



Dla Panów oczywiście też znajdzie się letnie obuwie. 
Obuwie męskie musi charakteryzować się funkcjonalnością, solidnym wykończeniem i elegancją. Sandały czy klapki na lato dla mężczyzn są starannie wykonane i wygodne, a stonowana kolorystyka odpowiada męskim gustom.


Jak u Was z zakupami obuwia letniego? 
Macie kilka par czy nie możecie się opanować i kupujecie co miesiąc coś innego?
Słyszeliście o SklepKamil.pl?

Buziaki :*



środa, 14 czerwca 2017

Fotoprezenty na różne okazje

Cześć!
Pamiątkowe prezenty pozwalają nam zachować piękne chwile na dłużej. Jestem gadżeciarą i lubię dostawać prezenty spersonalizowane, wtedy wiem, że ktoś się postarał i poszukał czegoś specjalnego tylko dla mnie. 
Firma Foto4u daje nam taką możliwość. Do wyboru mamy wiele fotoprezentów, m.in. kubki, t-shirty, maskotki, puzzle, poduszki... Stworzenie i zamówienie takiego prezentu to raptem 5 minut, a zadowolą każdego.
Moją uwagę zwróciły szczególnie puzzle i poduszki. 
Już sobie wyobrażam wesołe zdjęcie z wakacji ze znajomymi w wersji 2000 elementów, które później wspólnie składamy i wspominamy zabawne chwile. Wiele godzin na kilka wieczorów murowane w świetnym towarzystwie. Puzzle zapakowane są w dwuczęściowe, eleganckie pudełko, które na opakowaniu ma miniaturę zdjęcia, które jest nadrukowane na puzzlach. Np. 2000 elementów ma wymiary 69 x 97 cm.



Poduszki mogą okazać się uroczym dodatkiem do sypialni. Spędzamy tam wspólne chwile z ukochaną osobą, a gdy wyjeżdża możemy przytulić się do takiej podusi i czuć drugą połówkę przy sobie, nie będziemy samotni. 



A dla naszego mężczyzny / ojca? Może brelok do kluczy albo otwieracz do butelek z naszym zdjęciem? W końcu zbliża się Dzień Ojca, a taki gadżet byłby na pewno miłym prezentem :)



Co sądzicie o takich fotoprezentach? 
Lubicie dawać / dostawać takie upominki?

Buziaki :*


czwartek, 4 maja 2017

[PRZEDPREMIEROWO] "Konkurs na żonę" Beata Majewska

Cześć!
Czy można znaleźć żonę idealną wymyślając konkurs dla studentek? 


Młody prawnik z Krakowa, Hugo Hajdukiewicz, planuje jak najszybciej zmienić stan cywilny. Założenie rodziny przed trzydziestymi urodzinami to warunek narzucony mu w testamencie przez wuja. W poszukiwaniu idealnej kandydatki pomysłowy biznesmen wprowadza w życie plan „Żona”. Wkrótce poznaje młodziutką, nieśmiałą studentkę. Niedomyślająca się niczego dziewczyna szybko ulega urokowi przystojnego mężczyzny. Jednak misternie przygotowany plan matrymonialny niespodziewanie wymyka się spod kontroli…

Powiem szczerze, że już dawno nie śmiałam się tak często czytając książkę. Od początku mamy zaserwowaną dawkę dobrego humoru, choć nie unikniemy też łez, przynajmniej ja w 2 momentach płakałam, ale nie będę zdradzać dlaczego - musicie sami przeczytać :)

Hugo to taki typ, który sądzi, że wszystko mu się należy. Na szczęście warunki spadku jaki ma otrzymać po wuju nieco utemperowały jego charakter i coś tam stopniowo zaczyna się w nim zmieniać. Podoba mi się ta zmiana, a co najdziwniejsze, podoba mi się sam Hugo. Może to dziwnie zabrzmi, ale miałam dosyć facetów z innych książek. Ten, choć ma za uszami, lubi kłamać aby dojść do celu, sprawił, że chciałam wiedzieć o nim więcej, wgłębić się w jego duszę i zrozumieć jego postępowanie. Jedną z przyczyn jego zamknięcia w sobie jest rozstanie z Nicole, której miał się oświadczyć, coś nie wyszło, a on postanowił nigdy nie dopuścić żadnej kobiety do swego serca. 

Tymczasem dzięki konkursowi, poznaje Łucję. Dziewczynę ze wsi, kochającą swoją babcię, myślącą o potrzebach innych, delikatną, łatwowierną, kruchą i wnioskuję, że jak zakochana to już tylko raz i oddająca serce na tacy. Panna Maśnik bardzo szybko się zakochuje i angażuje w związek z Hugo, on natomiast na początku nie okazuje jej zainteresowania. Nagle bum! i są oświadczyny, ona się zgadza. Tylko, że pojawiają się wątpliwości...

Wątpliwości, które będą mącić i psuć to co miało być takie piękne. Akcja nabiera tempa. 
Hugo próbuje wybrnąć z kłamstw jakie narastały od początku tegoż dziwnego związku. Łucja staje się godną i mądrą przeciwniczką, co zaczyna się podobać Hugo, ale przez pomijanie faktów, studentka przestaje już ufać wybrankowi serca...



"Konkurs na żonę" to część pierwsza z cyklu o przedstawionych wyżej bohaterach. Kolejna, która jest w przygotowaniu to "Bilet do szczęścia" i nie ukrywam, że już nie mogę się doczekać dalszych losów Hugo i Łucji.

Beata Majewska ukazała w książce różne oblicza miłości, która nie zawsze jest taka piękna i romantyczna, ale zadaje też dużo bólu. Poza tym przedstawia inne ważne wartości takie jak przyjaźń i rodzina, które w dzisiejszych czasach niestety się zatracają. Dużo ciekawych zwrotów akcji, dawkowanie emocji, świetne słownictwo i intrygi, które na koniec sporo zmienią.


Warto jeszcze wspomnieć o dwóch osobach, które są wsparciem głównych bohaterów. Łucja ma ukochaną babcię, a Hugo przyjaciela Adama Solińskiego.





O swoje szczęście trzeba walczyć, tylko czy zawsze warto? 
Czy taka krucha Łucja rozbije skałę otaczającą serce Hugo? 

Jeśli jesteście ciekawi co wydarzy się w życiu studentki i prawnika, powinniście sięgnąć po tą książkę. 

"Konkurs na żonę" jest bardzo dobrą książką na popołudnie, relaks i dobry humor macie gwarantowane.

Premiera już 10 maja!


Dziękuję bardzo Publicat S.A. Grupa Wydawnicza za podarowanie książki przedpremierowo oraz autorce Beacie Majewskiej za miło spędzony czas w towarzystwie Hugo i Łucji.





Buziaki :*



czwartek, 6 kwietnia 2017

Elancyl Slim Design Cellulite Rebelle

Cześć!
Kolejne testy kosmetyczne za mną. Tym razem miałam coś co mnie zaskoczyło. Otóż dostałam się do testowania kosmetyków antycellulitowych na portalu TrustedCosmetics.pl, a w moje ręce, a raczej na ciało trafił krem do likwidacji uporczywego cellulitu.


Elancyl Slim Design Cellulite Rebelle 


ELANCYL SLIM DESIGN Cellulite Rebelle to innowacyjny krem w walce przeciw uporczywemu cellulitowi. Dzięki kofeinie została dowiedziona 24-godzinna bioaktywność (testy in vitro). Pierwszy dermokosmetyk antycellulitowy, który działa bezpośrednio w sercu struktur komórkowych, które tworzą "skórkę pomarańczy". Ze względu na precyzyjny dobór aktywnych, skutecznych i sztandarowych dla marki składników oraz innowacyjnemu wykorzystaniu właściwości wyciągowi roślinnemu z Salacii, formuła ELANCYL Slim Design zapewnia:
  • wyrównanie powierzchni skóry
  • zmniejszenie nierówności spowodowanych cellulitem
  • ujędrnienie włókien skórnych i wzmocnienie napięcia skóry

ELANCYL zidentyfikował nowego „winnego” odpowiedzialnego za tworzenie cellulitowych nierówności – tkankę łączną.
Do tej pory tkance łącznej nigdy nie poświęcano wiele uwagi i nie badano jej pod kątem powstawania celluitu. Dlatego ujawnienie roli tkanki łącznej jest fundamentalnym odkryciem naukowym, które całkowicie zmienia podejście do ‘skórki pomarańczowej’ i wyznacza nowy kierunek w aktywnym minimalizowaniu cellulitu.
ELANCYL Slim Design to nowy produkt, w którym kierując się najnowszą wiedzą na temat powstawania cellulitu, zastosowano unikalne połączenie nazwane [Kompleks Kofeina]3D,
SPALANIE - UJĘDRNIANIE - DRENAŻ
Innowacja przeciw cellulitowi - działa na 3 główne czynniki powstawania cellulitu, aby znacznie wygładzić "skórkę pomarańczową". Wyjątkowa konsystencja: pigmenty perłowe, aby zapewnić efekt optycznego wygładzenia skóry, natychmiast po aplikacji. 
SALACIA jest nowym bezprecedensowym sojusznikiem w walce z cellulitem. To indyjska roślina lecznicza, dobrze znana w medycynie ajurwedyjskiej. Z jej korzeni pozyskuje się substancję o właściwościach przeciwzapalnych, przydatnych w leczeniu reumatyzmu i chorób skóry. Ekstrakt z korzenia SALACIA zmniejsza ryzyko cellulitu, redukując nadmiar produkcji kolagenu (o 60%) i fibronektyny (o 44%), a tym samym ograniczając przerost włókien tkanki łącznej. Zapewnia to intensywne wygładzanie powierzchni skóry, która ponownie staje się jędrna i wyrównana. 

Skład: 
water (aqua), caprylic/capric triglyceride, alcohol (alcohol denat), dimethicone, coco-caprylate, caffeine, propylene glycol oleth-10, triethanolamine, peg-7 glyceryl cocoate, acrylates/C10-30 alkyl acrylate crosspolymer, cecropia obtusa bark extract, citral, citric acid, citronellol, dimethiconol, fragrance (parfum), geraniol, glycerin, hedera helix (ivy) extract (hedera helix extract), helianthus annuus (sun-flower) seed oil ( helianthus annuus seed oil), hexyl cinnamal, hydroxyethyl acrylate/sodium acryloyldimethyl, taurate copolymer, limonene, linalool, maltodextrin, mica, phospholipids, polysorbate 60, propanediol, pyrus malus (apple) stem extract (pyrus malus stem extract),  salacia oblonga root extract, salicylic acid, sorbitan isostearate, titanium dioxide (CI 77891), tocopherol, xanthan gum.
Składniki aktywne:
*[Kompleks Kofeina]3D  - rewolucja w walce z cellulitem
* Salacia - zapobieganie sztywnieniu
* Bluszcz - drenaż i jędrność
* Florydzyna - zapobieganie magazynowaniu
* Ksantoksylina - zapobieganie nawrotom cellulitu


Więc co najważniejsze jeśli chodzi o skład i formułę już przeczytaliście, a teraz pora na moje zdanie na cały temat.
Przede wszystkim chcę podkreślić, że nigdy nie wierzyłam w działanie kosmetyków antycellulitowych. Aby coś z cellulitem zrobić powinniśmy zmienić dietę, pić dużo wody i uprawiać aktywność fizyczną - nic się samo nie zrobi! Ja jak większość kobiet również borykam się ze "skórką" w szczególności na udach. Zgłosiłam się do testów z czystej ciekawości. Chcę dodać, że nie zmieniłam diety ani nie ćwiczyłam, wszystko było jak zwykle (choć postanowiłam z mężem biegać 2-3 razy w tygodniu od tego miesiąca, ale udało nam się tylko raz, bo się rozchorowałam, zaczynamy znowu w sobotę, ale o tym w innym poście). Minęło 20 dni testów, a ja mam dla Was wyrobioną opinię o kosmetyku. 
Technicznie dobrze, butelka jest wygodna z miękkiego plastiku, prosty design. Czego mi zabrakło to opakowania kartonowego gdzie zapewne jest wiele informacji, przez co musiałam poszukać w internecie składu produktu jak i zastosowania oraz sposobu aplikacji na ciało, gdyż aby podnieść  skuteczność Slim Design, przy aplikacji Slim Design ELANCYL zaleca wykonanie prostego masażu opracowanego z fizjoterapeutą, czyli:
  • Przesuwaj dłonie po obu stronach ud, równocześnie szybko i rytmicznie uciskając je oburącz z obu stron
  • Szczyp i roluj skórę pionowo i w poprzek partie ciała dotknięte cellulitem: zewnętrzną i wewnętrzną stronę ud, kolana, pośladki i brzuch
Oczywiście stosowałam się do rad, choć przed 5 rano szło ciężko, ale dałam radę :)
Krem myślałam, że będzie gęsty, coś w rodzaju balsamu, natomiast Slim Design jest rzadki, na szczęście nie ucieka podczas aplikacji. Do tego barwa brązowa z dodatkiem pigmentów odbijających światło nasuwała mi myśl, że może jeszcze złapię lekką opaleniznę haha (pomarzyć można). Zapach przyjemny, ziołowy, z lekką nutą chemii, szybko ulatnia się z ciała. 

Producent zapewnia, że Slim Design nie klei się i pozwala na natychmiastowe ubranie się po aplikacji. Zazwyczaj takie zapewnienia to ściema, ale tu miłe zaskoczenie, krem błyskawicznie się wchłania i nie klei, już podczas samej aplikacji mam wrażenie, że moja skóra go "zjada", wykonuję masaż ud, idę umyć dłonie i od razu się ubieram. Zwykle są to jeansy, ale jasnych ubrań dodam, że nie barwi (opalenizny też mi nie przybyło ;) ). 
Po 20 dniach stosowania zauważyłam zużycie ponad połowy butelki (200 ml), więc sądzę, że wystarczy mi jej jeszcze na jakieś 2 tygodnie. Posiadam wersję na dzień, ale zastanawiam się nad zakupem kremu na noc, ponieważ zdecydowanie wolę się smarować przed snem, ale dla urody zniesie się wszystko co nie? :)
Powiem krótko - Slim Design działa! Serio, byłam mega zdziwiona gdy zobaczyłam efekty 3-tygodniowej kuracji. Skóra na udach stała się jędrniejsza, gładsza, nawilżona i ma mniej cellulitu niż przed użyciem. Według mnie pierwszy kosmetyk na cellulit jaki cokolwiek zdziałał na moim ciele. Duże zaskoczenie spowodowało u mnie chęć zrobienia czegoś więcej, bo podejrzewam, że w połączeniu z bieganiem i zmianą diety osiągnę jeszcze lepsze efekty. Na napiętej skórze jeszcze widać jakieś grudki, ale gdy nic nie ruszam, to wszystko wygląda dużo lepiej i milej dla oka. W kosmetykach antycellulitowych spotkałam się jeszcze z uczuciem zimna lub ciepła, na szczęście przy tym kremie nie występuje żadne z nich co uważam za duży plus. 


Mam nadzieję, że na zdjęciach widać różnicę, starałam się w miarę dobrze to przedstawić. 

Za 200 ml kremu musimy zapłacić około 85 - 115 zł, cena trochę wysoka, ale działanie to wynagradza :)

Co sądzicie o kosmetykach antycellulitowych? 
Działają u Was czy nic z tego?
Znacie tanie i skuteczne kosmetyki radzące sobie ze "skórką pomarańczową"?

Buziaki :*

piątek, 31 marca 2017

Peemer - błyskotliwy gadżet urodowy na telefon

Hej!
Dawno mnie nie było!!! Ale wracam, żeby nie było, że zaniedbuję ;)

Dziś będzie o bardzo ciekawym gadżecie na telefon, czy faktycznie taki przydatny i niezbędny, dowiecie się w dalszej części :)

Lusterko Peemer - błyskotliwy gadżet na telefon dla każdej kobiety


Oto Peemer. Stylowe, nietłukące się lusterko na Twój telefon. Ręczne wykonanie gwarantuje dbałość o każdy szczegół. Szeroki wybór wysokiej jakości materiałów, kolorów i zdobień pozwoli Ci wyrazić siebie w dowolnym stylu na różne okazje. 
Od tej pory nie musisz się martwić o brak lusterka. Będzie ono przy Tobie 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę i możesz z niego korzystać zawsze wtedy -kiedy zajdzie taka potrzeba, zadbała o to polska marka Phone Mirrors Design w oparciu o własne doświadczenia i obserwacje młodych, ambitnych kobiet sukcesu. Znalazła rozwiązanie - wprowadzając na rynek najnowszy produkt- ręcznie robione, wygodnie doczepiane na cieniutki rzep do obudowy telefonu lusterka. 
Kwiatek, owal, serce, prostokąt, a może kwadrat?Złoto, srebro, tworzywo sztuczne lub zdobienia Swarovskiego? Jaki designerski kształt tego gadżetu wybierzesz? Ręcznie robione lusterka PEEMER wykonane są ze świetnej jakości materiału.Urzekający kształt, przykuje uwagę każdego bystrego obserwatora.



Lusterko Peemer trafiło do mnie dzięki testom z TrustedCosmetics.pl. Przybyło do mnie pięknie zapakowane, cieszyło oko niesamowicie. Czułam się jakbym dostała prezent bez okazji :) Na test miałam 15 dni, dzisiaj przychodzę z opinią dla Was.


Peemera używałam szczególnie do selfie, ale sprawdził się też dobrze do poprawki makijażu, a koleżanki były bardzo zainteresowane nowym gadżetem. 

Moja wersja to Premium i powiem Wam, że o wiele bardziej mi się podoba niż lusterka serii Joy&Fun.

Żeby przymocować lusterko do telefonu należy najpierw odkleić folię zabezpieczającą rzep, a następnie dobrze przykleić do obudowy lub telefonu. Rzep umożliwia wielokrotne odklejanie, jednak producent zaleca aby za często tego nie robić, gdyż skraca to jego żywotność.
Do lusterka był dołączony również czyścik, który ułatwia utrzymanie naszego gadżetu w czystości.



A teraz jak używanie Peemera ma się w praktyce, czy faktycznie jest taki pomocny i niezastąpiony?

Jeden wielki plus za to, że nie trzeba nosić już dodatkowego lusterka w torebce, które czasem nawet mi się tłukło (Peemer jest nietłukący). 
Chcę spojrzeć czy makijaż się nie rozmazał to biorę do ręki telefon i się przeglądam.
Idealne selfie? Nic prostszego, lusterko ułatwia sprawę. Mogłabym zrobić sobie selfie aparatem z przodu telefonu, ale rozdzielczość jest słabsza i zdjęcie już nie wychodzi tak dobrze, a teraz dzięki Peemer mogę za pierwszym razem zrobić sobie dobre zdjęcie, bo wiem jak idealnie ustawić telefon
Lusterko nie przeszkadza w codziennym używaniu telefonu, nie haczy w torebce podczas wyciągania, nie porysowało się przez te 2 tygodnie, jest bardzo trwałe i naprawdę solidnie wykonane, kamienie Swarovskiego dodają uroku, a każdy kto widzi gadżet przy moim telefonie od razu zadaje pytanie "co to?"



Z początku myślałam, że Peemer okaże się zbędny, jednak teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niego, nie odczepiam od obudowy i chyba już tego nie zrobię :)

Koszt lusterek serii Premium to 86 zł, natomiast Joy&Fun tylko 29 zł, sami musicie zdecydować czy cena warta grzechu :)


Peemer na facebooku - klik
Strona sklepu - klik



Lubicie różne gadżety na telefon?
Co myślicie o tym  lusterku?

Buziaki :*

niedziela, 5 marca 2017

Delinsky, Krentz, Palmer - książki lutego

Hej!
Wiecie, że moje zaniedbanie bloga wynika z czytania książek. Dzisiaj przedstawię Wam 7, które przeczytałam w ostatnie 2 tygodnie lutego, poprzednich jakoś nie sfotografowałam, ale teraz będę robić to na bieżąco :) 

Jako wielbicielka horrorów Grahama Mastertona nigdy nie myślałam, że przerzucę się na coś lekkiego jak romans, przyznam szczerze - romans dla mnie to była zbyt łatwa lektura, gdzie od początku wiadomo jak wszystko się skończy. Ale człowiek się starzeje i jak widać zmienia preferencje, na razie horrory poszły w odstawkę. 

Jako pierwszą zaczęłam w ogóle czytać Dianę Palmer, poleciła mi ją znajoma gdy zobaczyła jak zaczytuję się w horrorze w pracy :P Powiedziała, że czyta się ją lekko, przyjemnie i błyskawicznie. I wiecie co? Miała rację, mogę przeczytać 1 dziennie i ciągle mi mało, zaraz się dziwię czemu już skończyłam :D

Bibliotekę okupuję regularnie, zazwyczaj raz w tygodniu idę po 3-4 książki. Nie było raz Palmer to wypożyczyłam panią J.A. Krentz, mistrzynię thrillera romantycznego. Czyta się ją bardzo dobrze, nie zawsze tak lekko, ale podoba mi się towarzystwo ze zdolnościami parapsychologicznymi, detektywi i oczywiście wątek miłosny.

Barbara Delinsky trochę mnie rozczarowała, choć też łatwo się czytało, aż za łatwo, ale wzięłam do ręki dopiero jeden jej tytuł i chcę spróbować jeszcze raz.


Diana Palmer:

* Spragnieni miłości

„Założyciel rodu” Chociaż John Jacobs nie należy do grona bogatych ludzi, ma bardzo ambitne plany i wie, co zrobić, by się wzbogacić. Postanawia ożenić się dla pieniędzy, a jego wybór pada na córkę właściciela linii kolejowej. Podobno Ellen nie jest zbyt urodziwa, ale przecież nie można mieć wszystkiego… John nie zamierza tracić czasu na zaloty. Otwarcie proponuje Ellen małżeństwo, a raczej układ oparty na przyjaźni, korzystny dla obu stron. Mimo sprzeciwu ojca Ellen błyskawicznie odbywa się skromny ślub. Dopiero teraz John i Ellen mogą się naprawdę poznać. Czy spodoba im się to, czego dowiedzą się o sobie? 
„Pomocna dłoń” Dom Jacobsów, których przodkowie byli założycielami Jacobsville w Teksasie, zostaje wystawiony na licytację. Shelby, córka zmarłego właściciela domu, traci dach nad głową i jest zmuszona podjąć pracę sekretarki w miejscowej kancelarii. Nieoczekiwanie pomocną dłoń wyciąga do niej Justin, który powinien jej nienawidzić. Sześć lat temu Shelby niezwykle boleśnie go zraniła. Teraz zastanawia się, czy Justinem kieruje współczucie, czy raczej chęć zemsty…

* On i ja
"Gotowa na wszystko"
Danetta świetnie sobie radzi w roli sekretarki Cabe’a Richtera. Udaje jej się unikać sporów z szefem, chociaż jest on niezwykle porywczym człowiekiem. Wszystko zmienia się podczas firmowego spotkania. Gdy Cabe żarliwie całuje Danettę, oboje zaczynają się postrzegać w zupełnie innym świetle. Są sobą coraz bardziej zafascynowani, jednak żadne z nich nie myśli o wspólnej przyszłości. Danetta wyznaje tradycyjne wartości, a Cabe od dawna nie wierzy w miłość...

"Słodko-gorzkie pocałunki"
Kate ma dwadzieścia dwa lata, dyplom szkoły dla sekretarek i duże pokłady optymizmu. Z radością przyjmuje pracę u Gilberta Callistera, zamożnego ranczera. Gilbert często powtarza, że nie szuka ani żony, ani matki dla swoich córeczek. Po co? Przecież Kate nigdy nie ośmieliłaby się myśleć o nim jako o ewentualnym partnerze życiowym. Nieoczekiwanie Gilbert prosi, by towarzyszyła jemu i córkom w wakacyjnym wyjeździe na Bahamy.

* Po północy
Domek na plaży od wielu lat jest azylem Nikki. Tylko tutaj może być sobą. W idyllicznym otoczeniu odpoczywa od blichtru wielkiego świata, zapomina o polityce, która stała się ostatnio treścią jej życia. To właśnie tutaj pewnego dnia ratuje życie tajemniczemu turyście... Chociaż Kane początkowo ukrywa swą tożsamość, Nikki natychmiast go rozpoznaje. Ten potentat naftowy z Teksasu jest najgroźniejszym przeciwnikiem politycznym jej brata, ubiegającego się o urząd gubernatora. Nikki i Kane dobrze wiedzą, że gdyby wdali się w romans, stałoby się to lokalną sensacją i pożywką dla mediów. Jednak ich namiętność okazuje się silniejsza niż rozsądek... Spotykają się coraz częściej, zawsze pod osłoną nocy...

Jayne Ann Krentz - Białe kłamstwa
Clare Lancaster ma niezwykły dar - potrafi wykryć kłamstwo. Kiedy wraca do rodzinnej posiadłości w Arizonie, by pracować w wielkiej firmie ojca, i gdy poznaje jego doradcę finansowego, Jake'a Slatera, od razu wie, że ten mężczyzna coś ukrywa. Lecz tylko jemu może zaufać, jeśli chce rozplątać sieć kłamstw spowijającą mroczne rodzinne sekrety. I zdemaskować mordercę, który wkrótce obiera sobie ją za cel...


J.A. Krentz - Wakacje na Hawajach

Dwa tygodnie na Hawajach, ale z osobistym ochroniarzem – Sabrina nie tak wyobrażała sobie swoje wakacje. Jednak jej matka, szefowa znanej firmy, przejęta anonimami pełnymi gróźb, nalegała, by Sabrinie towarzyszył Jack Devlin. Sabrina nie jest zachwycona takim obrotem sprawy, ale stara się wykonywać wszystkie polecenia Jacka. Ku swojemu zaskoczeniu zaczyna lubić jego towarzystwo i dobrze się bawić. Tymczasem pojawia się coraz więcej sygnałów, że stała się celem płatnego zabójcy…


Diana Palmer - Po drugiej stronie

Agent FBI Kilraven wciąż nie uporał się z bolesną przeszłością. Po tym jak zamordowano jego żonę i córeczkę, odsunął się od świata i postanowił nie dopuścić do swojego serca żadnej innej kobiety. Nie wszystko jednak układa się po jego myśli. Przeniesiony do Jacobsville, małego miasteczka w Teksasie, poznaje śliczną Winnie Sinclair, dyspozytorkę w Centrum Służb Ratunkowych. Zauroczony Winnie, próbuje walczyć z rodzącym się uczuciem i trzymać dziewczynę na dystans. Nie jest to łatwe, zwłaszcza że i on wywarł na Winnie duże wrażenie.Relacje tych dwojga jeszcze bardziej się komplikują, gdy okazuje się, że w teksańskim miasteczku ukryte są odpowiedzi na pytania dotyczące niewyjaśnionego morderstwa bliskich Kilravena. Kiedy Winnie odkrywa, że jej rodzina może mieć związek z tą sprawą, postanawia pomóc agentowi.Niebezpieczne dochodzenie przybiera coraz bardziej nieoczekiwany obrót, a życie Winnie jest zagrożone. Kilraven musi stawić czoło swojej przeszłości i zaryzykować wszystko…


Barbara Delinsky - Marzenia dla każdego

Christine Gilette, utalentowana architektka wnętrz, przybywa do Crosslyn Rise, aby przedstawić swój projekt wykończenia domów na luksusowym osiedlu. Niestety jej pierwsza wizyta na placu budowy kończy się bardzo niefortunnie. Robotnicy zafascynowani urodą Christine zapominają o ostrożności. Spadająca belka niszczy nadproże. Gideon Lowe, jeden z członków zarządu, obwinia Christine o ten incydent. Grozi, że zrobi wszystko, by nie otrzymała zlecenia.Mimo jego gwałtownego sprzeciwu projekt Christine zostaje przyjęty. Początkowa niechęć Gideona z czasem ustępuje miejsca całkowicie odmiennym uczuciom. Talent i urok Christine zaczynają coraz bardziej go fascynować. Ona jednak woli skupić się na pracy, tak by ich relacje pozostały czysto zawodowe.

To tak w skrócie o przeczytanych książkach. "Szepty płomieni" skończyłam w marcu, więc dołączą do kolejnego podsumowania :)

Czytałyście któreś z podanych pozycji?
Jaką literaturę lubicie?

Buziaki :*

środa, 22 lutego 2017

MOJA NAJmaska z BeautyFace - Mooya Tonizacja i nawilżenie

Cześć!
Jakiś czas temu BeautyFace zorganizowało kolejną akcję dla blogerów, tym razem pod nazwą MOJA NAJMASKA. Zgłosiłam się i znalazłam się w szczęśliwym gronie 50 blogerek, które miały sobie wybrać jedną maskę Mooya odpowiednio dobraną do potrzeb skóry. Mój wybór padł na:

MOOYA BIO ORGANICZNY ZABIEG na twarz i szyję "Tonizacja i Nawilżenie" z ekstraktem z alg i koralowca


MOOYA to dwuetapowy zabieg kosmetyczny w postaci maski i serum. 

Przeznaczona do każdego rodzaju skóry w każdym wieku, dogłębnie nawilża i zmiękcza skórę.

MOOYA „TONIZACJA I NAWILŻENIE” to gotowy profesjonalny zabieg kosmetyczny silnie nawilżający i mineralizujący skórę. Stworzony w oparciu o algi morskie i ekstrakt z koralowca delikatnie złuszcza martwy naskórek, pozwalając na lepsze dotlenienie, nawodnienie i tonizację skóry. Szczególnie polecany do skóry odwodnionej i pozbawionej blasku.
DZIAŁANIE: Doskonale dotlenia i odnawia komórki skóry, opóźniając procesy starzenia, silnie nawilża, mineralizuje, poprawia miękkość, elastyczność i jędrność, tonizuje.
DZIAŁANIE:
• Głęboko nawilża i odbudowuje warstwę lipidową
• Delikatnie złuszcza, dotlenia i odnawia komórki skóry
• Poprawia metabolizm i mikrokrążenie
• Przywraca miękkość i delikatność
• Mineralizuje cerę eliminując zmęczenie i szary koloryt
• Tonizuje i zmniejsza widoczność porów
• Poprawia elastyczność i sprężystość
SKŁAD:


Zaczniemy od pierwszego etapu, czyli zastosowania maski.

SILNIE NASĄCZONY BAWEŁNIANY PŁAT NA TWARZ I SZYJĘ
Unikalna receptura maski zawdzięcza swoją siłę działania wyjątkowo aktywnym składnikom pochodzenia naturalnego, takim jak ekstrakt z koralowca, algi morskie, kolagen czy kwas hialuronowy.

Przygotowując się do "zabiegu" najpierw umyłam twarz i użyłam peelingu, dzięki czemu skóra mogła jeszcze lepiej pobrać cenne składniki.

Pierwsze na co zwróciłam uwagę to, że maska jest bezzapachowa, nie czuć nic, co jest oczywiście plusem. 
Płat z łatwością nakładamy na twarz i szyję, maska nam nie spadnie dzięki "nausznikom", możemy się położyć i relaksować 30 minut lub robić to na co mamy ochotę, ja akurat czytałam książkę :) 
Świetnym rozwiązaniem jest to, że maska nie jest tylko na twarz, ale i na szyję, o nią też trzeba dbać w szczególny sposób, niestety często się o niej zapomina. 
W czasie czytania moja skóra chłonęła z maski wszystko to co najlepsze, a po upływie 30 minut płat był całkowicie suchy! Widać, że była potrzebna jej porządna dawka nawilżenia. Samo użycie maski Mooya sprawiło, że twarz była miękka, nawilżona, miła w dotyku, wypoczęta. Gotowa do użycia serum.


Zatem przychodzi pora na drugi etap, czyli serum, które najlepiej jak nałożymy maksymalnie 10 minut po zdjęciu maski.

AKTYWNE SERUM W FORMIE KREMU
Wyjątkowo skondensowane serum w formie lekkiego kremu oparte o kompleks aminokwasów i ceramidy gwarantuje widoczny efekt odmłodzenia oraz poprawy elastyczności skóry.
 

Serum mnie zaskoczyło, dla mnie to nie był krem, a bardziej forma żelu, który był bezbarwny, ale z drobinkami złota. Pierwsze co przeszło mi przez myśl, to to, że będę się świecić, zamiast uzyskać rozświetloną skórę, będę błyszczeć jak choinka na święta! 
Ale i tak siedzę w domu to nikt nie zauważy ;) Będę roztaczać blask :) 
Jakie było moje zdziwienie kiedy po nałożeniu serum na twarz, szyję (i jeszcze na dekolt starczyło :D), drobinek nie było w ogóle widać! Zastanawiałam się gdzie one zniknęły?! 
Czekałam i czekałam aż się wchłonie, nie wiem ile czasu minęło, ale kilka stron książki przeczytałam, wtedy zauważyłam, że serum z dekoltu i szyi zostało całkowicie "pożarte" (muszę bardziej zadbać o nawilżenie w tych miejscach), na twarzy niestety nie wchłonęło się do końca, więc wzięłam trochę nawilżony wacik i usunęłam nadmiar serum. Niestety mimo całkowitego wchłonięcia w szyję i dekolt, pozostała lepka warstwa, która bardzo mnie denerwowała, więc musiałam lekko zwilżyć i wytrzeć skórę.
Co mi się od razu rzuciło w oczy, to blask bijący z twarzy! Ale oczywiście nie tymi drobinkami ;) to było naturalne rozświetlenie, widać, że buźka się rozpromieniła, a zabieg przypadł jej do gustu. Skóra wyglądała jeszcze lepiej niż po użyciu samej maski, dostała więcej nawilżenia, została odżywiona i wyglądała na o wiele zdrowszą niż przed zabiegiem.


Wysoce skoncentrowany skład powoduje, że efekt widoczny jest po pierwszym użyciu. W celu osiągnięcia trwałego efektu rekomenduje się wykonanie kuracji 6 zabiegów MOOYA BIO ORGANIC HOME SPA w odstępie 2 dni każdy, po czym powtarzanie go raz na tydzień.
Produkt do użytku HOME SPA.
BEZ PARABENÓW, PEG, SLS, SLES i PERFUM
Produkt przebadany dermatologicznie.
Nie testowany na zwierzętach.
Nie powoduje uzależnienia.
Nie komedogenny.

Maski Mooya są dostępne w promocyjnych cenach w drogeriach Vica w sklepach stacjonarnych i internetowych pod tym linkiem http://vica.pl/?post_type=product&s=mooya, więc jeśli macie ochotę wypróbować którąś z masek to koniecznie zapoznajcie się z ofertą. 

Podsumowując jestem bardzo zadowolona z działania maski i serum, było to miłe rozwiązanie od zwykłych maseczek w tubce.



Używacie maski w płatach?
Wolicie maseczki w tubce czy płatkowe?

Buziaki :*