czwartek, 6 kwietnia 2017

Elancyl Slim Design Cellulite Rebelle

Cześć!
Kolejne testy kosmetyczne za mną. Tym razem miałam coś co mnie zaskoczyło. Otóż dostałam się do testowania kosmetyków antycellulitowych na portalu TrustedCosmetics.pl, a w moje ręce, a raczej na ciało trafił krem do likwidacji uporczywego cellulitu.


Elancyl Slim Design Cellulite Rebelle 


ELANCYL SLIM DESIGN Cellulite Rebelle to innowacyjny krem w walce przeciw uporczywemu cellulitowi. Dzięki kofeinie została dowiedziona 24-godzinna bioaktywność (testy in vitro). Pierwszy dermokosmetyk antycellulitowy, który działa bezpośrednio w sercu struktur komórkowych, które tworzą "skórkę pomarańczy". Ze względu na precyzyjny dobór aktywnych, skutecznych i sztandarowych dla marki składników oraz innowacyjnemu wykorzystaniu właściwości wyciągowi roślinnemu z Salacii, formuła ELANCYL Slim Design zapewnia:
  • wyrównanie powierzchni skóry
  • zmniejszenie nierówności spowodowanych cellulitem
  • ujędrnienie włókien skórnych i wzmocnienie napięcia skóry

ELANCYL zidentyfikował nowego „winnego” odpowiedzialnego za tworzenie cellulitowych nierówności – tkankę łączną.
Do tej pory tkance łącznej nigdy nie poświęcano wiele uwagi i nie badano jej pod kątem powstawania celluitu. Dlatego ujawnienie roli tkanki łącznej jest fundamentalnym odkryciem naukowym, które całkowicie zmienia podejście do ‘skórki pomarańczowej’ i wyznacza nowy kierunek w aktywnym minimalizowaniu cellulitu.
ELANCYL Slim Design to nowy produkt, w którym kierując się najnowszą wiedzą na temat powstawania cellulitu, zastosowano unikalne połączenie nazwane [Kompleks Kofeina]3D,
SPALANIE - UJĘDRNIANIE - DRENAŻ
Innowacja przeciw cellulitowi - działa na 3 główne czynniki powstawania cellulitu, aby znacznie wygładzić "skórkę pomarańczową". Wyjątkowa konsystencja: pigmenty perłowe, aby zapewnić efekt optycznego wygładzenia skóry, natychmiast po aplikacji. 
SALACIA jest nowym bezprecedensowym sojusznikiem w walce z cellulitem. To indyjska roślina lecznicza, dobrze znana w medycynie ajurwedyjskiej. Z jej korzeni pozyskuje się substancję o właściwościach przeciwzapalnych, przydatnych w leczeniu reumatyzmu i chorób skóry. Ekstrakt z korzenia SALACIA zmniejsza ryzyko cellulitu, redukując nadmiar produkcji kolagenu (o 60%) i fibronektyny (o 44%), a tym samym ograniczając przerost włókien tkanki łącznej. Zapewnia to intensywne wygładzanie powierzchni skóry, która ponownie staje się jędrna i wyrównana. 

Skład: 
water (aqua), caprylic/capric triglyceride, alcohol (alcohol denat), dimethicone, coco-caprylate, caffeine, propylene glycol oleth-10, triethanolamine, peg-7 glyceryl cocoate, acrylates/C10-30 alkyl acrylate crosspolymer, cecropia obtusa bark extract, citral, citric acid, citronellol, dimethiconol, fragrance (parfum), geraniol, glycerin, hedera helix (ivy) extract (hedera helix extract), helianthus annuus (sun-flower) seed oil ( helianthus annuus seed oil), hexyl cinnamal, hydroxyethyl acrylate/sodium acryloyldimethyl, taurate copolymer, limonene, linalool, maltodextrin, mica, phospholipids, polysorbate 60, propanediol, pyrus malus (apple) stem extract (pyrus malus stem extract),  salacia oblonga root extract, salicylic acid, sorbitan isostearate, titanium dioxide (CI 77891), tocopherol, xanthan gum.
Składniki aktywne:
*[Kompleks Kofeina]3D  - rewolucja w walce z cellulitem
* Salacia - zapobieganie sztywnieniu
* Bluszcz - drenaż i jędrność
* Florydzyna - zapobieganie magazynowaniu
* Ksantoksylina - zapobieganie nawrotom cellulitu


Więc co najważniejsze jeśli chodzi o skład i formułę już przeczytaliście, a teraz pora na moje zdanie na cały temat.
Przede wszystkim chcę podkreślić, że nigdy nie wierzyłam w działanie kosmetyków antycellulitowych. Aby coś z cellulitem zrobić powinniśmy zmienić dietę, pić dużo wody i uprawiać aktywność fizyczną - nic się samo nie zrobi! Ja jak większość kobiet również borykam się ze "skórką" w szczególności na udach. Zgłosiłam się do testów z czystej ciekawości. Chcę dodać, że nie zmieniłam diety ani nie ćwiczyłam, wszystko było jak zwykle (choć postanowiłam z mężem biegać 2-3 razy w tygodniu od tego miesiąca, ale udało nam się tylko raz, bo się rozchorowałam, zaczynamy znowu w sobotę, ale o tym w innym poście). Minęło 20 dni testów, a ja mam dla Was wyrobioną opinię o kosmetyku. 
Technicznie dobrze, butelka jest wygodna z miękkiego plastiku, prosty design. Czego mi zabrakło to opakowania kartonowego gdzie zapewne jest wiele informacji, przez co musiałam poszukać w internecie składu produktu jak i zastosowania oraz sposobu aplikacji na ciało, gdyż aby podnieść  skuteczność Slim Design, przy aplikacji Slim Design ELANCYL zaleca wykonanie prostego masażu opracowanego z fizjoterapeutą, czyli:
  • Przesuwaj dłonie po obu stronach ud, równocześnie szybko i rytmicznie uciskając je oburącz z obu stron
  • Szczyp i roluj skórę pionowo i w poprzek partie ciała dotknięte cellulitem: zewnętrzną i wewnętrzną stronę ud, kolana, pośladki i brzuch
Oczywiście stosowałam się do rad, choć przed 5 rano szło ciężko, ale dałam radę :)
Krem myślałam, że będzie gęsty, coś w rodzaju balsamu, natomiast Slim Design jest rzadki, na szczęście nie ucieka podczas aplikacji. Do tego barwa brązowa z dodatkiem pigmentów odbijających światło nasuwała mi myśl, że może jeszcze złapię lekką opaleniznę haha (pomarzyć można). Zapach przyjemny, ziołowy, z lekką nutą chemii, szybko ulatnia się z ciała. 

Producent zapewnia, że Slim Design nie klei się i pozwala na natychmiastowe ubranie się po aplikacji. Zazwyczaj takie zapewnienia to ściema, ale tu miłe zaskoczenie, krem błyskawicznie się wchłania i nie klei, już podczas samej aplikacji mam wrażenie, że moja skóra go "zjada", wykonuję masaż ud, idę umyć dłonie i od razu się ubieram. Zwykle są to jeansy, ale jasnych ubrań dodam, że nie barwi (opalenizny też mi nie przybyło ;) ). 
Po 20 dniach stosowania zauważyłam zużycie ponad połowy butelki (200 ml), więc sądzę, że wystarczy mi jej jeszcze na jakieś 2 tygodnie. Posiadam wersję na dzień, ale zastanawiam się nad zakupem kremu na noc, ponieważ zdecydowanie wolę się smarować przed snem, ale dla urody zniesie się wszystko co nie? :)
Powiem krótko - Slim Design działa! Serio, byłam mega zdziwiona gdy zobaczyłam efekty 3-tygodniowej kuracji. Skóra na udach stała się jędrniejsza, gładsza, nawilżona i ma mniej cellulitu niż przed użyciem. Według mnie pierwszy kosmetyk na cellulit jaki cokolwiek zdziałał na moim ciele. Duże zaskoczenie spowodowało u mnie chęć zrobienia czegoś więcej, bo podejrzewam, że w połączeniu z bieganiem i zmianą diety osiągnę jeszcze lepsze efekty. Na napiętej skórze jeszcze widać jakieś grudki, ale gdy nic nie ruszam, to wszystko wygląda dużo lepiej i milej dla oka. W kosmetykach antycellulitowych spotkałam się jeszcze z uczuciem zimna lub ciepła, na szczęście przy tym kremie nie występuje żadne z nich co uważam za duży plus. 


Mam nadzieję, że na zdjęciach widać różnicę, starałam się w miarę dobrze to przedstawić. 

Za 200 ml kremu musimy zapłacić około 85 - 115 zł, cena trochę wysoka, ale działanie to wynagradza :)

Co sądzicie o kosmetykach antycellulitowych? 
Działają u Was czy nic z tego?
Znacie tanie i skuteczne kosmetyki radzące sobie ze "skórką pomarańczową"?

Buziaki :*