"W deszczu łatwiej ukryć łzy" - Beata Olejnik

Cześć!
Przyznam się wam, że przez tego całego wirusa, pomimo siedzenia w domu, nie chce mi się czytać. Idzie mi to okropnie wolno, jedną książkę czytałam 6 dni i pochłonęłam z niej raptem 100 stron... Jeszcze te lekcje z dziećmi. O ile starsza większość zrobi sama to z młodszą moja cierpliwość jest wystawiana na mega próbę, ja tak długo nie pociągnę... Weź tu się w ciąży teraz nie denerwuj! Ale nie będę marudzić, bo nawet na to ochoty nie mam.

Chcę wam przedstawić książkę, którą otrzymałam od wydawnictwa Novae Res.


"W deszczu łatwiej ukryć łzy" 
Beata Olejnik




Czy można kochać wbrew sobie?


Czasem wystarczy chwila, by w życiu zmieniło się dosłownie wszystko... Właśnie tak było w przypadku Marty, która w zimny grudniowy dzień dostrzegła za oknem swojej kwiaciarni przemarzniętego chłopca i zaproponowała mu herbatę. Kobieta nie spodziewała się, że ten drobny gest poprowadzi jej życie w zaskakującym kierunku. Bo przecież miała wszystko: dobrze prosperujący własny biznes, przyjaciół, stały związek… Jednak wkrótce okazuje się, że ukochany mężczyzna pragnie innego życia za granicą, a Marta ma silną konkurencję – w postaci pieniędzy. Gdy jeden związek się rozpada, rodzi się nowy, oparty na prawdziwej przyjaźni. Czy to możliwe, by przerodził się w coś więcej?



Mam wrażenie, że książkę Beaty Olejnik napisało życie. Ma w sobie wiele mądrości, dużo życzliwego przekazu i jest naturalna. Ta historia tak jak i życie płynie swoim torem. Każdą kartkę przekładamy z nadzieją, że już będzie lepiej, że bohaterowie przejrzą na oczy, że będą już tylko szczęśliwi.

Na swojej drodze codziennie spotykamy wielu ludzi, zwykle nie zwracając na nich uwagi. Czy zastanawiamy się kto z nich akurat potrzebowałby naszej pomocy? Ile byśmy mogli zmienić zapraszając na zwykłą herbatę tak jak to zrobiła Marta? Kobieta, która za szybą swojej kwiaciarni zobaczyła biednego i marznącego chłopca. Postawnowiła go poznać i pomóc, tak jakby opiekowała się swoim braciszkiem. 

Życie jednak bywa bardzo nieprzewidywalne. Ma dla nas swoje plany, które nie zawsze nam się podobają. Pokażą nam środkowy palec i zrobią psikusa. 

Marta nigdy by nie przypuszczała, że jej los tak diametralnie odmieni się po spotkaniu Sebastiana. Zdjęła różowe okulary i bardziej zwróciła uwagę na to jak zachowuje się jej chłopak, przekonuje się, że wcale tak naprawdę go nie znała. Jednak nadal nie widziała tego co się działo koło niej w sercu innego mężczyzny.

"W deszczu łatwiej ukryć łzy" czyta się szybko, wciągają nas problemy normalnych ludzi, którzy być może mieszkają obok nas. Mamy tu pierwszą młodzieńczą miłość. Poznajemy zaskakującą przeszłość bohaterów, która pokazuje, że nigdy nie wiemy co jeszcze dobrego może nas w życiu spotkać. Upartość w dążeniu do celu jest zaskakująca. Sebastian jest tym chłopcem, który dorasta i rozwija siebie, swoje pasje i odmienia ciemne dzieciństwo.

Nie zabraknie też łez, tych właśnie, których nie widać, a czuć całym sobą. Współczucie i ból są nam nieodłączne. Mimo tego, że wiemy, że coś nastąpi, nie zawsze się z tym godzimy i cierpimy mimo wszystko. Tacy już jesteśmy.

Jednak na ile jesteśmy ślepi na to co dzieje się tuż obok? Czy na pewno widzimy wszystko? Czy przyjaciel to tylko przyjaciel? A może to ten, który kocha nas bezwarunkowo i czeka cierpliwie na swój czas? Tylko czy go doczeka?

"Następnego dnia od rana padał deszcz. Od zawsze lubiła deszcz. Obmywał ją duchowo, nastrajał pozytywnie i co najważniejsze, pozwalał ukryć łzy."

Zakończenie z jednej strony przewidywalne, z drugiej wprawiło w bardzo dobry nastrój. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać, przypomniała mi jak wiele możemy zdziałać zwykłą ludzką życzliwością i jak to może odmienić nasze życie. 
Nie zapomnijcie jej również przeczytać, na pewno nie pożałujecie. A może zwrócicie na kogoś większą uwagę?




 Kto już czytał? Lubicie takie życiowe książki?

Buziaki :*

Komentarze

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu jesteś :) Zostaw po sobie jakiś ślad :) Całuję :*