sobota, 28 lutego 2015

Jardins de provence - Peeling do ciała vanilla & argan


Cześć!
Wzięłam się za porządki, bardziej dalszy ciąg wczorajszego porządkowania ciuchów dziewczyn. Co za małe po Hani poszło na górę, co po Milenie takie ładniejsze i w bardzo dobrym stanie już "obfocone" i pójdzie na allegro jako paczka ubrań, może się sprzeda :) Jeszcze muszę swoją szafę przejrzeć i wyrzucić co już dłużej nie nosiłam, obawiam się tylko, że zostanie mi kilka sztuk ubrań.... Jak Wasz weekendzik? 

Przed wczoraj było o mydełku glicerynowym, dzisiaj będzie o peelingu :)


Jardins de provence - Peeling do ciała vanilla & argan


Unikatowy kosmetyk o gęstej konsystencji i uwodzicielskim, orientalnym zapachu wanilii i arganu został stworzony do codziennej pielęgnacji i mycia ciała. Starannie dobrana receptura doskonale myje i nawilża skórę, nie powodując jej przesuszenia. Drobinki peelingujące usuwają zanieczyszczenia i zrogowaciałe komórki naskórka znacząco poprawiając wygląd skóry. Regularne stosowanie optymalnie odżywia skórę, poprawia jej elastyczność i czyni ją aksamitnie gładką.


SKŁAD


Niestety parafina, parabeny, po "parfum" dopiero masło shea, olej słonecznikowy,czyli jakby ich nie było...


Opakowanie bardzo mnie zauroczyło, jeszcze widoczne "vanilla" woła o wrzucenie do koszyka ;) Stylistyka całej serii vanilla & argan jest ciekawa, wygląda trochę luksusowo. Słoiczek plastikowy z metalową nakrętką, pojemność 200 g. Dodatkowo zabezpieczone folią, więc wiemy, że nikt tam przed nami nie zaglądał.


Pod sreberkiem ukazuje nam się pięknie wyglądający peeling cukrowy (wiecie, że nie jestem ich wielbicielką), ale przyznacie, że wygląda bardzo ładnie?


Zapach taki jak w przypadku mydła, ale bardziej intensywny, wanilia i argan świetnie tu się mieszają, jest słodko, ale nie nachalnie. Dodatkowy plus za to, że zapach długo się utrzymuje na ciele, o ile nie nałożymy na skórę żadnego smarowidła. Wyczuwałam zapach jakieś 2-3 godziny po kąpieli.



Konsystencja gęsta i zbita, nie spływa podczas aplikacji. Drobinki cukru są dość ostre i jak to z cukrem bywa szybko się rozpuszczają, jednak tutaj czuję tarcie i jestem z tego faktu zadowolona. 


Działanie muszę pochwalić. Peeling bardzo dobrze zdziera naskórek, pozostawiając przy tym skórę gładką i miłą w dotyku. Jednak mam "ale", ponieważ pozostawia tłustą warstwę, zasługa pewnie parafiny, a takiego efektu na skórze nie lubię. Na szczęście, dodatkowe umycie żelem czy wytarcie porządne ręcznikiem usuwa tą powłoczkę. Peeling nie wywołał u mnie żadnego podrażnienia czy uczulenia. Umilał mi kąpiele pięknym zapachem i ostrym ścieraniem. 


Wydajność słaba, używałam go prawie przy każdej kąpieli, a wystarczył ledwo na 2 tygodnie... Właśnie dziś użyję go ostatni raz i pozostaję bez peelingu :P

Kupiony w Biedronce w cenie około 10 zł, nie pamiętam dokładnie ile :/

Peeling mi się prawie spodobał, prawie - bo wyjątkowo drobinki cukru wytrzymywały dłużej niż w poprzednich peelingach cukrowych, ale ta parafina skutecznie mnie przed nim strzeże no i fakt, że jednak jest cukrowy. Nie kupię ponownie.



Ktoś z Was skusił się na zakup tego peelingu?
Lubicie cukrowe czy solne?

Buziaki :*

czwartek, 26 lutego 2015

Jardins de provence - Mydło glicerynowe vanilla & argan


Cześć!
U Was też tak piękne słońce jak u mnie? Jest tak ciepło, że mogłabym chyba wyskoczyć w kurtce wiosennej. Dziś będzie o mydełku, które bosko pachnie i już się skończyło... 



Jardins de provence - Mydło glicerynowe vanilla & argan


Całą serię kosmetyków Jardins de provence spotkałam w Biedronce. Raz zakupiłam to mydełko i żel pod prysznic, a kolejnym razem peeling do ciała. Widziałam, że jest jeszcze sól do kąpieli i masło do ciała. Dostępne również w wersji Apple & Cinnamon. 

Mydło glicerynowe wytwarzane ręcznie według tradycyjnych receptur. Zostało stworzone na bazie najwyższej jakości gliceryny. Niezwykle aromatyczne, nadaje skórze delikatny zapach.


SKŁAD

Wiecie, że jestem maniaczką wszystkiego co ma wanilię i bardzo intensywnie nią pachnie, więc wiadome, że prędzej czy później kupię jeszcze przynajmniej sól z tej serii :) Ale wracając do mydła, bo ono dziś jest bohaterem wpisu.


Już samo opakowanie kusi do zakupu. Kostka zapakowana w folię, dodatkowo przewiązana wstążką i dołączoną karteczką z informacjami. Fajny wzorek mydełka, który je dodatkowo "upiększa". Według mnie może się spokojnie nadawać nawet na prezent. 


Raczej unikam mydeł w kostce, jednak czasem się u mnie pojawią jak się spodobają :)

W tym wypadku uraczył mnie nie tylko wygląd, ale i zapach, który czuć już było przez folię. Nie mogłam przejść obojętnie. Wanilia jest tu bardzo wyczuwalna, nieco słodka, ale nie dusząca czy mdląca, po prostu wersja otulająca. Zapach szybko znika z ciała nad czym bardzo ubolewam :(



Kostka ma 100g. Niestety muszę się przyczepić do nieporęcznej długości. Mydełko mogłoby być krótsze i grubsze. W pewnym momencie je przełamałam i część miałam do twarzy i część do ciała. Wtedy używanie było już przyjemniejsze. Mydło jest bardzo śliskie, czasami mi uciekało z dłoni.


Minusem jest też wydajność. Nie wiem czemu, ale błyskawicznie mydło się skończyło! Nie używałam go samego, czasem przeplatałam żelami czy peelingami. Starczyło mi na niecały miesiąc.

Muszę jednak przyznać, że mydło glicerynowe bardzo dobrze oczyszcza, zarówno ciało jak i twarz. Nie wywołało u nikogo żadnych podrażnień. Nie zauważyłam jakiegoś specjalnego nawilżenia, skóra też nie była wysuszona. Bardzo dobrze się pieni. Rzadko, ale jednak się zdarzyło, że twarz była ściągnięta, a nie lubię takiego uczucia. Użycie kremu do twarzy szybko przynosiło ulgę. 


Podsumowując - ładne opakowanie i piękny zapach, z drugiej strony czasami ściągnięta skóra twarzy. Nie wiem czy kupię ponownie. Takie przeciętne to mydło.

Nie pamiętam dokładnie ceny, ale jak dobrze kojarzę to kosztowało około 7 zł. 


Skusiliście się na jakikolwiek kosmetyk Jardins de provence?

Buziaki :*

wtorek, 24 lutego 2015

YANKEE CANDLE - Orange Splash


Witajcie!
Dawno nie pisałam Wam o Yankee Candle. Wypaliłam już wszystkie samplery i robię sobie listę zakupów na woski. Zarobiłam troszkę grosza to wydam na przyjemność :) 
Ostatnio opisywałam Wam Sweet Apple, dziś przyszła pora na kolejny owocowy zapach.


YANKEE CANDLE - Orange Splash



Sampler z serii Classic o zapachu soczystej pomarańczy.


Sampler Orange Splash to genialny zapach pomarańczy w czystej postaci! Pomarańcza jest słodka, a zarazem orzeźwiająca. Czuć jeden zapach, ale w ogóle się nie nudzi! Słodki, ale nie mdły. Błyskawicznie rozchodzi się po pokoju, mam wrażenie, że tonę w morzu pomarańczy!


Sampler podzieliłam sobie na 6 paleń. Każde palenie w kominku to czysta przyjemność. Czasami miałam ochotę po prostu go zjeść, ale wolałam iść do sklepu po pomarańcze - przynajmniej zdrowsze ;)


Zapach w pokoju dość długo się utrzymuje, 2-3 godziny po wypaleniu tea lighta. Jak dla mnie ekstra wynik! 
Gdy w domu roznosiła się bomba pomarańczowa, czułam, że mogę wszystko, pobudzał do działania i dawał dużo energii.


Każdy kto lubi owocowe i cytrusowe nuty będzie zadowolony z tego zapachu. Ja go pokochałam <3

Ten jak i inne produkty Yankee Candle do kupienia w sklepie Goodies.pl


Mieliście ten sampler/wosk?
Lubicie cytrusowe nuty?

Buziaki :*

Dzień Kobiet


Cześć!
Kolejny luźny post na blogu :)
Zaraz koniec lutego, a co za tym idzie zbliża się Dzień Kobiet, zostały niecałe 2 tygodnie.
Niestety mój mąż w Walentynki się nie popisał, ale obiecał poprawę przy okazji kolejnego święta, więc czekam z nadzieją na miły gest ;)

Trochę historii
Za pierwowzór Dnia Kobiet przyjąć można obchodzone w starożytnym Rzymie Matronalia. Było to święto przypadające na pierwszy tydzień marca, związane z początkiem nowego roku, macierzyństwem i płodnością. Z okazji tego święta mężowie obdarowywali swoje żony prezentami i spełniali ich życzenia. 
Początki Międzynarodowego Dnia Kobiet wywodzą się z ruchów robotniczych w Ameryce Północnej i Europie. Pierwsze obchody Narodowego Dnia Kobiet odbyły się 28 lutego 1909 r. w Stanach Zjednoczonych. Zapoczątkowane zostały one przez Socjalistyczną Partię Ameryki.
Coroczne święto obchodzone 8 marca jako wyraz szacunku dla ofiar walki o równouprawnienie kobiet. Ustanowione zostało w 1910 roku. Dzień Kobiet w Polsce był obchodzony na szeroką skalę do 1993 roku.


Często mam wrażenie, że mężczyzna tego dnia staje na głowie, aby zadowolić swoją kobietę. A kobiety niestety nie ułatwiają zadania, wymagania potrafią przekroczyć wszelki budżet. Według mnie dobrym zwyczajem jest wręczenie osobiście bukietu kwiatów, najlepiej tych ulubionych, z małą dedykacją na karteczce. W tym wypadku można skorzystać z gotowych wierszyków. Z pomocą przychodzą nam życzenia na dzień kobiet w iWoman.pl.  Do wyboru mamy wiele życzeń, na pewno każdy znajdzie coś odpowiedniego, kilka przykładów:


Kobiety to piękne nastroje, i duże życiowe wyboje. 
Matki Polki, Matki Królów, większa Pani – więcej bólu. 
Ja kocham kobiety skromne, inteligentne i rozsądne, 
taką kobietą jesteś TY, co spełnia wszystkie moje sny!


Życzę Ci abyś odnalazła: w ciszy swoje myśli i marzenia, 
w bliskich Ci osobach siłę i piękno stworzenia, 
w otaczającym świecie radość istnienia, 
w kolorach, smakach i zapachach wielkość natchnienia, 
a w sobie miłość.


Abyś była uśmiechnięta w dniu tak ważnego święta. 
Abyś mimo biegu lat, zawsze kochała cały świat. 
Abyś duchem młoda była i z problemów nic sobie nie robiła.



Życzenia to miły gest na rozpoczęcie dnia. Choćby facet nie miał pieniędzy na prezent, miłym słowem sprawi przyjemność swojej wybrance, ważne, że nie zapomni :)


Spodziewacie się niespodzianek ze strony męskiej? 
Świętujecie Dzień Kobiet?

Buziaki :*



sobota, 21 lutego 2015

Sztuka dobierania biustonosza


Cześć!
Dlaczego ja mam wrażenie, że uciekł mi gdzieś jeden dzień? Ubzdurało mi się, że dzisiaj piątek, a tu sobota! Skoro weekend to postanowiłam napisać coś lekkiego, bez recenzji, w końcu nie samymi kosmetykami żyjemy, no i "lifestyle" też do czegoś zobowiązuje :)

Dziś będzie o brafittingu. Kto nie wie z czym to związane, spieszę już z wyjaśnieniami.




Brafitting to sztuka dopasowania odpowiedniego biustonosza do wielkości i kształtu piersi, aby podkreślić urodę każdej kobiety. Umiejętnie dobrana bielizna pozytywnie wpływa na estetykę i zdrowie, a także podnosi pewność siebie i daje poczucie komfortu. Zasady brafittingu powinna przyswoić sobie każda przedstawicielka płci pięknej, aby cieszyć się własnym ciałem niezależnie od głębokości dekoltu bluzki.

Są 3 główne zasady, którymi należy się kierować podczas dobierania odpowiedniego biustonosza:
1. obwód - prawidłowo dobrany powinien zarówno z przodu jak i z tyłu pozostawać w linii prostej. Najlepiej zmierzyć go na wydechu dokładnie pod biustem, centymetr krawiecki musi przylegać do ciała. Wynik odczytujemy w dół, jest to ważne, ponieważ rozmiar pasa w biustonoszu zmienia się co 5 cm. Jeśli masz np. 88 cm, wybierz rozmiar 80. Jednak można sprawdzić też 85, aby przekonać się, w którym nasze piersi i ciało wyglądają i czują się lepiej. 
2. miseczka - powinna w całości zmieścić pierś, tworząc gładką krawędź tusz przy skórze, natomiast fiszbina ma płynnie okalać biust. Jeżeli jednak pierś wydostaje się z biustonosza, świadczy to o zbyt luźnym obwodzie i zbyt małej miseczce. Jak prawidłowo zmierzyć obwód biustu?Zakładamy miękki stanik i w pozycji wyprostowanej mierzymy obwód piersi w najszerszym miejscu, mniej więcej na wysokości brodawek. Nie ściskamy biustu, pozwalamy swobodnie przesuwać się centymetrowi i odczytujemy dokładnie wynik.
3. ramiączka - nie mogą dźwigać ciężaru piersi, to zadanie należy do obwodu biustonosza. Prawidłowo dobrane nie uciskają i nie pozostawiają czerwonych śladów na skórze.



Po dokładnym wymierzeniu siebie szukamy w tabeli swojego rozmiaru (każdy kraj ma inny system numeracji), odczytujemy wynik, który wypada na przecięciu podanych liczb. 


Podam mój przykład:
- obwód pod biustem - 82 cm
- obwód w biuście - 104 cm
Patrząc na tabelę wychodzi, że noszę rozmiar 80F - i to się zgadza, jakiś czas temu kupowałam biustonosz właśnie w tym rozmiarze. 

Dodam jeszcze, że zawodowym doborem biustonosza zajmuje się brafitterka. Ustala ona wymiary kobiety, na którą będzie dopasowywany biustonosz. Następnie, na podstawie wymiarów, ocenia wstępnie jaki rozmiar będzie potrzebny i pokazuje jak biustonosz powinien podtrzymywać biust. 


Pytanie do Was drogie Panie - czy nosicie prawidłowo dobrany biustonosz? Spotkaliście się już z brafitterką? Kupujecie biustonosze w sklepach stacjonarnych czy przez internet?

Buziaki :*

piątek, 20 lutego 2015

Wellness&Beauty - Żel pod prysznic z masłem shea i olejkiem migdałowym



Cześć!
Recenzję tego żelu miałam w roboczych, aż się zdziwiłam, że jeszcze jej nie opublikowałam!

Na blogu pojawiły się już dwie recenzje kosmetyków Wellness&Beauty - peeling do ciała oraz olejek do kąpieli. Z obu byłam bardzo zadowolona. Czy w przypadku żelu będzie podobnie?


Wellness&Beauty - Żel pod prysznic z masłem shea i olejkiem migdałowym



DZIAŁANIE PIELĘGNACYJNE
Pozwól się cudownie rozpieścić - dzięki specjalnej mieszance bogatego w składniki masła shea i słodkiego oleju migdałowego. Orzechowo pachnący krem pod prysznic i do kąpieli szczególnie łagodnie oczyszcza skórę i powoduje poczucie jej miękkości i gładkości.


SKŁAD



Dla mnie żel musi dobrze myć, fajnie jak się pieni i do tego bardzo ładnie pachnie. W sumie przede wszystkim musi mieć ładny zapach, inaczej jest zdyskwalifikowany na samym początku.

Żel pod prysznic znajduje się w standardowej plastikowej butelce o pojemności 250 ml. Otwarcie typu "press" ogólnie nie sprawia żadnych problemów i nie zapycha się, choć wolę jednak "klik". Grafika bardzo przyjemna dla oka. 


Konsystencja kremowo-żelowa, średnio się pieni.

Zapach jest cudowny! 
Słodki, orzechowy, nie mdli, wręcz otula nas w kąpieli.


Żel ten bardzo dobrze oczyszcza skórę, przyjemnie się rozprowadza po skórze, nie podrażnia ani nie wysusza pomimo codziennego stosowania. Nie zauważyłam nawilżenia skóry, ale w sumie od tego mam masło czy inne smarowidła do ciała ;) Tak czy siak polecam użycie balsamu. Po umyciu skóra rzeczywiście jest miękka i gładka, ładnie pachnie, ale niestety zapach bardzo szybko się ulatnia. Dość szybko zniknął mi z łazienki, więc wydajność słaba.

Dostępny w Rossmannie w cenie 6,99 zł lub w niższej cenie przy okazji promocji.


Lubicie kosmetyki Wellness&Beauty?
Mieliście ten żel?

Buziaki :*

poniedziałek, 16 lutego 2015

Marion - Nawilżający płyn do demakijażu oczu i twarzy dwufazowy



Cześć!
Weekend był, Walentynki były... zaczął się nowy tydzień. Tym razem ferie rozpoczęły moje dzieci. Ciekawe jak przetrwamy te 2 tygodnie ;)

O tym płynie miałam napisać już jakiś czas temu, ale jakoś okazji nie było, zdjęcia zrobiłam jak mi się przypomniało :P Kończy się już, to najwyższa pora aby w końcu wyskrobać kilka zdań na jego temat.

Marion - Nawilżający płyn do demakijażu oczu i twarzy dwufazowy



Od producenta: Wyjątkowo łagodny Dwufazowy płyn do demakijażu oczu i twarzy  stworzony z myślą o potrzebach cery suchej i wrażliwych oczu. Skutecznie usuwa wodoodporny i trwały makijaż, bez pozostawiania na skórze tłustego filmu. Formuła oparta została na wodzie różanej, która zapobiega wysuszaniu wrażliwej skóry wokół oczu, zmniejsza obrzęki pod oczami oraz  nadaje skórze zdrowy koloryt. Zawarta alantoina  przyspiesza odnowę uszkodzonego naskórka, doskonale nawilża oraz łagodzi podrażnienia.

Faza ciemna oparta na wodzie różanej, to bardzo delikatny płyn, który odświeża i nawilża skórę.

Faza jasna  bogata w delikatne oleje, skutecznie zmywa makijaż wodoodporny i długotrwały bez pozostawiania na skórze tłustego filmu.

- Nie powoduje podrażnień skóry i spojówek
- Nie zawiera detergentów i substancji zapachowych
- Polecany również dla osób o wrażliwych oczach oraz noszących szkła kontaktowe


SKŁAD:




Kupiłam go w Netto, zobaczyłam, że na wodzie różanej i do tego jakoś tak ładnie wyglądał na półce, to się skusiłam.
Płyn do demakijażu zamknięty jest w małej 120 ml plastikowej buteleczce z nakrętką. Otwór w butelce odpowiedniej wielkości.

Zapach płynu jakoś za bardzo z wodą różaną mi się nie kojarzy, choć lekka nuta się przebija. W sumie i tak szybko ulatnia się z twarzy, mi nie przeszkadza. 

Konsystencja wodnista fazy ciemnej, natomiast oleista fazy jasnej. Po wymieszaniu tworzy się piana, a obie fazy dobrze się łączą.


Nie używam kosmetyków wodoodpornych, więc w tej kwestii nie będę się w ogóle na jego temat wypowiadać

Ale jak radzi sobie z normalnym makijażem?
Do jednego oka potrzebuję 2 wacików z płynem, wystarczy chwilę potrzymać na oku i przetrzeć, potem drugim trzeba poprawić i demakijaż oka zrobiony. Do całej twarzy to już aby dokładnie usunąć podkład i puder, potrzeba zwykle 4 wacików (zazwyczaj jednak używam 2, bo i tak myję potem twarz żelem),  płyn pozostawia na twarzy lekko tłustą warstwę.



Według mnie dobrze radzi sobie z demakijażem, żadna rzęsa nie ucierpiała wskutek używania tego płynu. Po dostaniu się czasem płynu do oka, nie szczypał jakoś kolosalnie, pojawiał się aby jakiś dyskomfort - wystarczy przemyć oczy i po kłopocie :) 

Dwufazowy płyn do demakijażu przeznaczony jest do skóry suchej i wrażliwej, moja jest normalna w stronę suchej. Nie zauważyłam aby ściągał skórę czy podrażniał, również nie wysuszał. Ogólnie jestem z niego zadowolona i pewnie jeszcze go zakupię.


Cena jest ok, około 5-6 zł, wydajność też niczego sobie :)

Używałyście?
Polecacie inne dwufazowe płyny?


Przyszło też do mnie zamówienie z Avon, tym razem bardzo malutko, bo jakoś zaopatrzona jestem póki co :)

Zestaw Planet Spa za 1 zł 
- Nawilżający olejek do włosów ze śródziemnomorską oliwą z oliwek 60 ml
- Nawilżająca maseczka do twarzy ze śródziemnomorską oliwą z oliwek 75 ml (recenzja)
oraz
Szminka Ultra Beauty "Usta w kolorze" - Pink Peach  za 7,99 zł




Buziaki :*

czwartek, 12 lutego 2015

Być kobietą, być kobietą...

Cześć!
Dziś troszkę nietypowo, w sumie Walentynki są już o krok, więc może komuś ten wpis się przyda :) 

Lubię bieliznę, najlepiej taką sexowną, najlepiej jeszcze jak mam nietypowy szlafrok, aby go tylko na siebie wrzucić, ukrywając niespodziankę dla męża.

"Być kobietą, być kobietą - marzę ciągle będąc dzieckiem..." - śpiewała Alicja Majewska.

Kobieta - każda inna, ale każda chce wyglądać pięknie i czuć się pięknie! To chyba jest niezaprzeczalne? Chcemy zaskakiwać, kusić, ale i czuć wygodę i swobodę. 

Przeglądałam ostatnio trochę internet w poszukiwaniu czegoś nowego. Potrzebuję kilku rzeczy, zbliża się wiosna, potrzeba zmian i "odrodzenia". Naszło mnie na zmianę fryzury, pora też dodać co nieco do garderoby. Tym razem chciałabym więcej kolorów.

Poszukiwania zaczęłam od odzieży wierzchniej - szczerze mówiąc, nie mam żadnej kurtki / płaszcza itp. typowo wiosennej. Jest tam jakaś kurtka, ale już do niczego się nie nadaje... U mnie w mieście dojrzałam na wystawie jednego sklepu płaszcz w różu z szarymi dodatkami na kołnierzu i rękawach. Niesamowicie wpadł mi w oko, pomimo, że ja za różem nie przepadam :P Zachowany jest w stylu tego ze zdjęcia, tylko nieco krótszy :)



Cena tego płaszcza to 73,19 zł, ten jaki ja upatrzyłam kosztuje 180 zł.


Zimą chodzę w szlafrokach, wieczorem i czasem do południa. Przeglądałam strony ze szlafrokami. Trafiłam na sklep Rafjolka, który w swojej ofercie ma bieliznę damską i męską. Ja jednak przeglądałam szlafroki damskie i nawet nie wiem, na który miałabym się zdecydować! Są bawełniane, pluszowe grube, satynowe i z wiskozy. Ja uwielbiam pluszowe, są ciepłe, milutkie w dotyku, otulają nasze ciało i sprawiają tylko przyjemność. Najlepiej te dłuższe, bo ze mnie zmarźluch, a i w domu za ciepło z rana nie jest, więc "pluszaki" jak najbardziej wskazane. W oko wpadły mi też satynowe, jako wersja bardziej sexowna :) Lubię czuć się piękna i powabna w takim szlafroku, mając pod nim tylko bieliznę i wodzić męża za nos :) Taki jednak sprawdza się u mnie wiosną / latem, gdy na dworze i w domu cieplej. 



Polecam przejrzeć ofertę, bo jest na czym oko zawiesić :) 



Bielizna - tego chyba każda kobieta ma od groma, a jeśli nie, to powinna. 
W oko wpadł mi ten komplecik:



Wygodą w tym wypadku są szerokie ramiączka, które dobrze podtrzymują duży biust, niestety jestem takiego właścicielką i nie jest to wygodne :/


Oraz ten komplet, jest prosty i praktyczny :)




Poszukuję również sweterków, bluz, narzutek. Nie mam czegoś sprecyzowanego, ale parę rzeczy wpadło mi w oko.








Jak podobają Wam się moje propozycje? 
Sami macie na coś chęć?
Planujecie wiosenne zakupy?

Buziaki :*