poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Wyzwanie dla blogerek - kosmetyki do makijażu

Cześć!
Ja jak zwykle na końcu i z opóźnieniem... ehhh.... totalny brak czasu mnie dopada, a dzisiaj jeszcze męczy ból głowy. Przyszła pora na 3 temat z wyzwania dla blogerek. Tym razem są to kosmetyki do makijażu twarzy. Wybrałam tylko te, których używam najczęściej, bo jakbym miała pokazać wszystko co mam, to by za długo trwało ;)


Jak już wiecie (mam nadzieję), nie jestem aż taką zwolenniczką makijażu, lubię stawiać na swój naturalny wygląd twarzy, wydaje mi się, że nadal mogę spokojnie wychodzić z domu bez poprawiania wyglądu. Do pracy też często wychodzę bez makijażu, szczególnie wtedy jak mam na 5 rano, wolę dłużej pospać niż się malować :) Na razie nikt się na mój wygląd nie skarżył :)

Podkłady mam 3 i na razie mi wystarczają:
- rozświetlający Rimmel Wake Me Up
- kryjący La Luxe Paris (recenzja)
- adaptujący FM
Każdy z nich ma swoje zadanie, które spełnia i używany jest zależnie od mojej chęci. Ponoć podkład Rimmel za bardzo się świeci, nie wiem, nie zauważyłam tego u siebie, radzę sobie z takimi "problemami".



Utrwalenie podkładu, a tym samym upiększenie buźki, to zadanie dla kulek CC czy pudru prasowanego Avon. O kolorek na policzkach dba od długiego czasu róż prasowany Joko (recenzja), który jest moim ulubieńcem i bardzo wiele ze mną przeszedł, co widać poniżej po jego wyglądzie. Pod oczy używam rozświetlacza Joko, który też spisuje się świetnie.



Oczy są zwierciadłem duszy i o nie trzeba też zadbać. Kiedyś używałam do tego tylko tuszu i cieni. Obecnie zbiór mój się powiększył o cienie do brwi, kredki do oczu czy eyelinery. Z tych ostatnich jeszcze ideału nie znalazłam niestety. 
Tuszy mam teraz chyba 5, ale ta 3 towarzyszy mi na zmianę. Najlepiej z nich wszystkich spisuje się tusz Rimmel, następnie FM, a na końcu jest La Luxe Paris (recenzja).
O brwi dba zestaw z Avon (recenzja), bardzo przyjemnie się go używa, szkoda tylko, że wosk kończy się błyskawicznie i pozostaje nam tylko cień. Na początku słabo mi szło operowanie tym duetem, ale teraz to już efekt jest naprawdę super!


O kolor na powiekach dbają dwie palety, jedna to Undress Me Too MUA, która spisuje się rewelacyjnie w makijażu dziennym jak i wieczorowym.
Druga to Ruby Rose, widziałam taką za 25 zł. Pigmentacja jest słaba, ale czasem coś się uda z niej wycisnąć, o rozcieraniu nie ma mowy, natychmiast znika z powieki. Najbardziej z niej podobają mi się odcienie zielonego, które często mi towarzyszą, w połączeniu z kredką zieloną od FM.



Na ustach preferuję błyszczyki, najlepiej takie mieniące, nic nie poradzę, że lubi drobinki :D 
Zarówno La Luxe Paris (recenzja), jak i Lemax spełniają swoje funkcje, a trwałość w granicach 1-2 godzin jet znośna. 
Żeby nie było - pomadki też mam, ale używam ich o wiele rzadziej, a raczej prawie wcale, kupuję, bo podoba mi się kolor, parę razy użyję, a potem leżą.



Na koniec pozostawiłam gadżety jakie ułatwiają mi aplikacje kosmetyków. 
Gdzieś posiałam jeszcze 2 pędzelki do nakładania cieni...
Na zdjęciu widać pędzel do różu, pędzelek do brwi i jajko do podkładu, wszystko od Avon i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona trwałością.



To tak w streszczeniu jeśli chodzi o makijaż :)

Więcej na temat tego tematu i linków do pozostałych wpisów znajdziecie tutaj -> KLIK


Buziaki :*

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Opróżniamy nasze kosmetyczki - tydzień 2

Cześć!
Wybaczcie, że znowu z opóźnieniem pojawia się wpis, ale nie mam na nic czasu. 
Już pora na wpis z 3 tygodnia, ale on się pojawi na dniach.
Tematem dzisiejszego wpisu będą kosmetyki używane do pielęgnacji twarzy.



Demakijaż u mnie to na początku był płyn micelarny z FM, potem wzięłam się za micela Oeparol. Oba w swoim zadaniu spisują się rewelacyjnie, mogę polecić z czystym sumieniem. 
Do demakijażu oczu używam mleczka z Avon, które też spełnia swoje zadanie.

Recenzja płynu micelarnego Oeparol -> KLIK
Recenzja mleczka Avon -> KLIK




Mycie twarzy to przyjemna czynność. Ostatnio towarzyszy mi emulsja micelarna Medisoft, przyznam szczerze, że bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Ciężko było mi się przyzwyczaić do kosmetyku bezzapachowego, ale za to oczyszczanie jest na wysokim poziomie.
Peeling twarzy wykonuję nieraz codziennie, a czasem co 2-3 dni, zależy jak mi się chce :P Najpierw używałam peelingu Lirene, ale dobił końca, więc wzięłam scrub morelowy Himalaya. Oba peelingi polubiłam i spełniają swoje zadanie, jednak dużo lepszy okazuje się produkt Himalaya. Jestem wielbicielką mocnego zdzierania twarzy czy ciała, a ten scrub jest w tym wypadku idealny! Przewyższa działaniem peeling z pudrem z pestek moreli Yves Rocher, który do tej pory był moim ulubieńcem.




Tonik wspomaga oczyszczanie skóry, usuwa zanieczyszczenia, zapewnia równowagę PH, nawilża, koi. W tym pomaga mi woda różana Avon oraz tonik naturalny z miodem Himalaya, który cudownie pachnie i jest o wiele lepszy od wody różanej Avonu. Jednak używam ich obu, bo zapachy mi sie podobają, jak chcę coś delikatniejszego biorę wodę różaną, jak mocniejszego to tonik z miodem.




Maseczki są bardzo przyjemnym relaksem. Dostarczają skórze czego potrzebują, dają namiastkę SPA, odżywiają, regenerują, po prostu mają działać cuda. 
W tym celu służą mi 2 maski - ekspresowa maseczka organiczna Natura Siberica oraz ekspresowa odświeżająca Banii Agafii. Odświeżają, nawilżają, skóra jest mięciutka i gotowa na przyjęcie składników odżywczych z kremów do twarzy.




Na koniec cudownych zabiegów trzeba nałożyć coś co uwieńczy całe trudy pielęgnacji. 
Postanowiłam się odmłodzić, użyłam do tego celu kosmetyków Bielenda - serum liftingująca radiofrekwencja 45+ w połączeniu z kremem odmładzająca karboksyterapia CO2 40+. Połączenie to dało lekko naprężoną skórę twarzy, jakieś tam malutkie zmarszczki zostały spłycone. Serum przez pierwsze dni powodowało chwilowe rozgrzanie skóry.
Potem dołączyła lżejsza konsystencja kremu intensywnie nawilżającego Oeparol

Recenzja kremu Oeparol -> KLIK



Właśnie zauważyłam, że nie używam nic do zadbania tylko o okolice oczu, pora poszukać w moich zbiorach odpowiednich kosmetyków i zacząć dbać o delikatną skórę wokół oczu.

Jeśli macie ochotę dołączyć do wyzwania, zapraszam po więcej szczegółów TUTAJ.

Buziaki :*

czwartek, 4 sierpnia 2016

Czarne mydło z ekstraktem z róży i sproszkowanymi muszlami Skarby Afryki

Cześć!
Trochę czasu minęło od ostatniej recenzji. Dzisiaj o produkcie, który niemal rok stał zanim zaczęłam go używać! Dlaczego? Nie mam pojęcia, tak jakoś wyszło. Ale postanowiłam otworzyć, powąchać i używać :)


Czarne mydło z ekstraktem z róży i sproszkowanymi muszlami


Mydło Savon Noir z dodatkiem olejku z róży damasceńskiej zawiera także w swoim składzie ekstrakt z muszli morskich, który działa jak dogłębnie oczyszczający peeling, aby usunąć toksyny i zamknąć pory. Mydło Savon Noir słynie z niesamowitych właściwości oczyszczających, usuwa toksyny i zanieczyszczenia z głębi skóry, rozpuszcza martwy naskórek, dotlenia i znakomicie nawilża, bardzo bogate w witaminę E zawartą w oliwie z oliwek. Jest niezastąpionym mydłem w walce z cellulitem. Odpowiednie dla wszystkich typów skóry. Dedykowane do każdego typu skóry, nawet tej wrażliwej i naczyniowej, doskonale nawilża skórę suchą i nie przetłuszcza skóry tłustej. Systematyczne stosowanie mocno ogranicza występowanie zaskórniaków i wyprysków, pozostawia skórę gładką i idealnie nawilżoną. Savon Noir możemy stosować do codziennego oczyszczania twarzy i ciała lub jako maski oczyszczającej 2-3 razy w tygodniu. Mydło łatwo się spłukuje, znane na całym świecie jako produkt o wprost magicznych walorach pielęgnacyjnych dla naszego ciała. 100% naturalne mydło nie posiada żadnych środków konserwujących, dlatego w opakowaniu nie może pozostać woda, należy je nakładać suchą ręką albo przełożyć do osobnego naczynia przed myciem.
  • Polecane do cery młodzieńczej i z trądzikiem
  • Nie podrażnia bardzo wrażliwej a nawet naczynkowej cery
  • Działa jak peeling enzymatyczny
  • Działa przeciwzmarszczkowo ze względu na dużą zawartość witaminy E
  • Zalecane przez dermatologów do bardzo suchej skóry, nie przetłuszcza tłustej
Poj. 300 g

SKŁAD:
kolor różowy E.124 (czerwień koszenilowa) E.102 (tartrazyna - żółcień spożywcza), hydrolat, oliwa z oliwek, kwas tłuszczowy, gliceryna, zapach kwiatowy, sproszkowane muszle.


Czarne mydło jest wielofunkcyjne i to chyba wie już każdy :) To w kolorze różu trafiło do mnie z konkursu organizowanego na fb Skarby Afryki, było to w czerwcu zeszłego roku! W końcu czerwiec tego roku nastał, a ja zaczęłam używać to mydło. Swoją drogą sama taką nagrodę sobie wybrałam, więc nie wiem czemu tyle czekałam... 

Opakowanie to plastikowe wiadereczko o poj. 300 g, różowa grafika i muszelki nawiązują do zawartości. Aby otworzyć trzeba wyłamać napis "open", dzięki temu wiemy, że nikt nie miał styczności z zawartością przed nami. Po otwarciu uderza w nas cudowny różany zapach, który jeszcze trochę czasu utrzymuje się na skórze. Konsystencja to taka gęsta maź z miękkimi muszelkami :P która łatwo się rozprowadza.


Do czego stosowałam czarne mydło z różą i muszlami? Do wszystkiego :)

Podczas kąpieli urządzałam sobie małe spa. Smarowałam się mydłem i odpoczywałam kilka minut, potem zmywałam letnią wodą. Skóra była bardzo dobrze oczyszczona, gładka i aż skrzypiąca! Gotowa do przyjęcia balsamu czy masła.

Twarz odzyskiwała blask i stawała się bardziej dotleniona. Maseczka nałożona grubszą warstwą na 1-2 minuty stawiała skórę twarzy na nogi. Zmęczona odżywała, blada nabierała koloru. Peeling choć delikatny jak enzymatyczny działał zbawiennie. Po takim zabiegu krem, olejek czy serum wchłania się jeszcze lepiej.

W przypadku dłoni czy stóp, maseczka w połączeniu ze skarpetkami czy rękawicami dawała zmiękczone skórki, odżywienie i wzmocnienie.


Skóra w ogóle nie była podrażniona, za to miękka i zadbana. Jeszcze po żadnych kosmetykach moja skóra nie była chyba tak bardzo zadowolona. 

Za takie wiadereczko 300 g trzeba zapłacić ok. 34 zł na stronie sklepu skarbyafryki.pl lub 19,50 zł za 140 g. Niestety, póki co nie jest ono dostępne.

Stosowaliście już czarne mydło? Jak Wasze doświadczenia z tym skarbem?

Buziaki :*

P.S.
Niestety druga wylosowana osoba z konkursu urodzinowego nie zgłosiła się, więc nagroda przepada :( Szkoda :( 
Będę szykować nowy konkurs za jakiś czas to mam nadzieję, że zgłaszający będą pilnować wyników...