piątek, 2 grudnia 2016

Kringle Candle Daylight Spellbound - Aromahome

Cześć!
Wiem, że obiecałam poprawę, ale jakoś słabo mi to idzie, leń totalny mnie dopadł od dłuższego czasu i nie chce odejść :/ 
Dzisiaj jednak chcę Wam przedstawić pięknie pachnący daylight.

Świece Kringle łączą wszystko co najlepsze z tradycji i innowacyjności. Zaprojektowane zostały tak, aby cieszyć w każdym wnętrzu. Zapachy zostały opracowane we współpracy z najlepszymi perfumiarzami, którzy wybrali wachlarz realistycznych aromatów do świec Kringle. Białe świece nie tylko pasują do każdego otoczenia, ale również palą się czystym, jasnym płomieniem. Wykonywane są z czystej parafiny, olejków eterycznych stanowiących nieskazitelny ekstrakt roślinny, a knot to 100% bawełna.


Kringle Candle DAYLIGHT Spellbound


Bogactwo owoców i kwiatów idealnie komponuje się z waniliowym piżmem. Zapach ten już w pierwszej chwili przynosi wspomnienia pierwszej miłości.

Cena 12 zł
Dostępność - klik


Waniliowe piżmo, jak to pięknie brzmiało w opisie. Lubię i jedno i drugie. Do tego wyczuwana słodycz, która na szczęście nie jest mdła, a przełamana owocową nutą, szczególnie mam wrażenie, że czuję truskawki w śmietanie. 
Połączenie zapachów jest jak zauroczenie, jest tego dużo, a jednak niewiele, jest tajemniczo, a jednak tak oczywiście. 
W otoczeniu Spellbound można się poczuć lekko, faktycznie jak na początku zakochania, te motyle w brzuchu, radość i beztroska, jest na prawdę cudownie!


Mała świeczka, a tyle budzi emocji, na szczęście tylko pozytywnych. Czas jej palenia to 12 godzin, mi się wydaje, że u mnie trwało to znacznie dłużej.

Daylight Spellbound trafił do mnie ze sklepu Aromahome.pl



Lubicie palić świeczki czy raczej woski?
Jakie macie ulubione aromaty?

Buziaki :*

wtorek, 25 października 2016

Naturalny cukrowy peeling do ciała cream&blackcurrant FM GROUP

Cześć!
Peelingi cukrowe nie należą do moich ulubionych, czasem po nie sięgam, ale bardzo rzadko, jeszcze się nie znalazł taki co by mi skutecznie dogodził. Miałam już z niższej półki, z Biedronki (klik) oraz wyższej jak Organique (klik). Teraz pora na średnią cenę ;)

Naturalny cukrowy peeling do ciała cream&blackcurrant FM GROUP


Naturalny cukrowy peeling do ciała Body Sign cream&blackcurrant FM GROUP to produkt stworzony z najwyższej jakości składników naturalnych. 
Zawiera kryształki cukru, które skutecznie usuwają zrogowaciały naskórek. Kawałki suszonych porzeczek przyjemnie masują ciało, pobudzając mikrokrążenie skóry. Masło shea dba o odpowiednie nawilżenie skóry i koi podrażnienia. Olej kokosowy przyspiesza regenerację skóry i zapewnia jej optymalny poziom nawilżenie. Olej ze słodkich migdałów nadaje ciału jedwabistą gładkość i miękkość. Zapach dojrzałych czarnych porzeczek i śmietanki sprawia, że pielęgnacja skóry jest wyjątkowo przyjemna. 
Wystarczy nanieść peeling na wilgotne ciało i delikatnie go wmasować. Następnie należy dokładnie spłukać go wodą. Po użyciu peelingu zaleca się stosowanie musu do ciała z serii Body Sign.

pojemność 180 ml
cena ok. 40 zł

SKŁAD:
Sucrose, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Cetearyl Alcohol, Ribes Nigrum (Black Currant) Fruit, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Parfum, Diethylhexyl Syringylidenemalonate, Caprylic/Capric Triglyceride, Benzyl Alcohol.


Regularnie wykonywany peeling ciała pozwala zachować skórę gładką i jędrną. Zaletą peelingu cukrowego jest łagodne usuwanie z powierzchni skóry obumarłe komórki, poza tym posiada właściwości antybakteryjne.

Peeling ten zamówiłam z czystej ciekawości, samo opakowanie by mnie nie skusiło do zakupu, ale ciekawił mnie zapach, a i innego peelingu nie miałam to co mi szkodziło. 

Słoiczek jest prosty, plastikowy, dodatkowo zabezpieczony sreberkiem, po którego zerwaniu uwalnia się aromat czarnych porzeczek, który jest obłędny, intensywny, cierpki, jednak trochę złagodzony dodatkiem śmietanki. Drobinki cukru są ostre, świetnie radzą sobie ze ścieraniem naskórka, nie rozpuszczają się zbyt szybko, co działa u mnie zdecydowanie na plus. Czuć ostre tarcie skóry, które bardzo lubię. 


Jak wspomniałam wyżej, drobinki cukru spełniają swoje zadanie. Ścierają naskórek, wygładzają, nadają skórze miękkości i delikatności. Przy okazji pozostawiając po sobie delikatny zapach czarnych porzeczek. Dbanie o ciało w tym momencie jest bardzo przyjemne. 

Jeśli sprawa się tyczy nawilżenia, o którym wspomina producent, to już nie jest aż tak kolorowo. Owszem, skóra jest przyjemnie miękka, jednak poziom nawilżenia jest za słaby. Po peelingu muszę użyć dodatkowo masła czy balsamu, przynajmniej o tej porze potrzebuję większej ilości nawilżaczy, mam zbyt suchą skórę, aby ten peeling miał sobie z tym problemem poradzić.

Po depilacji skóra jest jednak ukojona i zregenerowana.


Podsumowując, jest bardzo dobrze, ale nie idealnie. Skład przyjemny, jednak za słabe nawilżenie skreśla u mnie ten peeling na przyszłość, a przynajmniej na sezon jesienno-zimowy.

Lubicie peelingi cukrowe?
Sami robicie czy kupujecie gotowe?

Buziaki :*

poniedziałek, 17 października 2016

Serum przeciwzmarszczkowe Liftingująca radiofrekwencja RF - Bielenda

Cześć!
Obiecałam być częściej i staram się to zrobić :) Dziś przychodzę do was z recenzją serum, które już dość dawno mi się skończyło, a zapomniałam o nim napisać.

Profesjonalna Terapia Wieku Liftingująca Radiofrekwencja RF 
Serum przeciwzmarszczkowe dzień/noc - Bielenda


Innowacyjne serum z aktywnymi kapsułkami liftingującymi do cery dojrzałej działa jak aktywator sygnałustymuluje komórki skóry do produkcji kolagenu. Liftinguje skórę, przywraca jej gęstość i młodzieńczą strukturę, redukuje zmarszczki, optymalnie nawilża. Skóra jest gładka, jędrna, ładnie rozświetlona, kontur twarzy wymodelowany.

Działanie
Cyclopetide 5 to unikalny cykliczny peptyd nowej generacji , który w sposób inteligentny naśladuje naturalne procesy regeneracyjne skóry i przyspiesza cykl jej odnowy. Działa z najwyższą precyzją: wysyła cykliczne sygnały do komórek skóry i nakazuje im rozpoczęcie tworzenia nowego kolagenu, czyli odbudowę cyto szkieletu twarzy. Jego cykliczność zapewnia wysoką selektywność ukierunkowaną na pożądany cel biologiczny – naprawę i odbudowę komórek skóry.
Inteligentne Kapsułki Retinolu tworzą unikalny system kontrolowanego przenikania składników aktywnych w głąb skóry. Stopniowe dawkowanie pozwala na większą skuteczność działania składnika w zadanej komórce skóry. Kapsułki tworzą na skórze film zapobiegający utracie wody, dzięki temu zapobiegają wiotczeniu skóry, wygładzają zmarszczki, rozjaśniają i rozświetlają cerę.

Efekt
SKUTECZNOŚĆ SERUM POTWIERDZONA BADANIAMI IN VIVO⃰
  1. skóra gładka i ładnie napięta 90 %
  2. redukcja zmarszczek 78 %
⃰ Test IN VIVO przeprowadzony pod nadzorem dermatologa na grupie 25 kobiet prze okres 4 tygodni.

Stosowanie
Codziennie rano i wieczorem serum wmasuj w oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu.
Serum możesz stosować samodzielnie ale dla osiągnięcia maksymalnego efektu rekomendujemy stosowanie serum pod krem z linii LIFTINGUJĄCA RADIOFREKWENCJA RF. Serum potęguje działanie kremu, błyskawicznie się wchłania i stanowi doskonałą bazę pod makijaż.


SKŁAD:

W składzie mamy m.in. peptydy, retinol, wyciąg z arbuza, wyciąg z wiciokrzewu czy tetrapeptydy.



Pojemność 30 ml
Cena - ok. 20-28 zł

W skład serii wchodzą również kremy przeciwzmarszczkowe dzień/noc (40+, 50+, 60+)

Serum kupiłam pod wpływem chwili i w sumie potrzeby. Zazwyczaj stosowałam same kremy do twarzy, od jakiegoś czasu do pielęgnacji stosuję również sera do twarzy, właściwie to moje drugie serum jakie używam, wcześniej używałam Norel Dr Wilsz
Podczas zakupów w ręce wpadł mi też krem przeciwzmarszczkowy, ale Odmładzająca karboksyterapia CO2, o którym napiszę kolejnym razem.


Po rozpakowaniu kartonika naszym oczom ukazuje się smukła, szklana buteleczka z pompką, w której znajduje się lekko zaróżowiony żel z perełkami. Po naciśnięciu pompki, kulki pękają i wydobywa się gęsty żel o lekkim perfumowanym zapachu. Pompka ani razu się nie zacięła, a buteleczka została opróżniona do ostatniej perełki.


Według producenta serum jest przeznaczone dla wieku 40+, jednak ja przestałam patrzeć na te przedziały, liczy się dla mnie działanie. Postanowiłam odmłodzić swoją 30-letnią buźkę :)

Metoda radiofrekwencji (fale radiowe) jest – zdaniem praktykujących ją lekarzy – bezbolesna. Podczas zabiegu pacjent odczuwa tylko lekkie rozgrzanie skóry. U osób bardziej wrażliwych na ból stosuje się delikatne środki przeciwbólowe, aby zabieg był dla nich bardziej komfortowy.

Przytoczyłam ten fragment o radiofrekwencji, ponieważ coś podobnego odczuwałam na początku używania serum. Mianowicie twarz mi się rozgrzewała, lekko czerwieniła, jednak po max 5 minutach dyskomfort mijał. Takie nieprzyjemne odczucia miałam przez tydzień, potem nie było już żadnych nieprzyjemnych odczuć. Wszystko było dobrze jeśli stosowałam serum bez przerwy. Gdy jednak przerwałam kurację na kilka dni i wróciłam do niej, dyskomfort znowu się pojawiał, ale już na 3-4 dni. Pewnie tak działa stymulowanie komórek do produkcji kolagenu.

Serum bez problemu rozprowadza się po twarzy. Żelowa konsystencja po zetknięciu ze skórą staje się wodnista, mam wrażenie, że smaruję się wodą. Podczas aplikacji dodatkowo masuję twarz, dzięki czemu kosmetyk jeszcze lepiej i szybciej się wchłania. 

Skóra jest dobrze nawilżona. Można stosować serum samodzielnie, jednak ja używałam go w połączeniu z kremem, o którym wspomniałam wcześniej. Po kilku użyciach skóra twarzy i dekoltu staje się bardziej napięta i gładka.
Perełki zawarte w żelu dają delikatny efekt rozświetlenia i rozjaśnienia cery.

Serum sprawdziło się doskonale jako baza pod makijaż, nie roluje się pod podkładem, a wręcz idealnie z nim współgra. Nie wywołuje podrażnień (pomijam te początkowe kilka dni). 


Podsumowując, nie zauważyłam w serum Bielendy żadnych wad, spodobało mi się i mam zamiar kupić kolejne opakowanie.
Nie pamiętam dokładnie na ile mi wystarczyło, ale zdaje się, że na około 2 miesiące.

Co sądzicie o tym serum?
Ktoś je używał?
Jakie inne serum do twarzy możecie polecić?

Buziaki :*