poniedziałek, 21 grudnia 2015

Miraculum - Paloma hand SPA Intensywnie nawilżający krem do rąk w spray'u

Cześć!
Zauważyliście pewnie, że na blogu jest mało recenzji kremów do rąk. Wszystko dlatego, że ja za bardzo za nimi nie przepadam, zawsze obawiam się filtru ochronnego na dłoniach, tej tłustości, że gdzie się nie dotknę to plamy zostawiam. Krem dla mnie musi się natychmiast wchłonąć, tak jak to było np. w przypadku lotionu do rąk wellness&beauty (recenzja). Krem o którym dzisiaj Wam napiszę, wygrałam wiosną na blogu Mywholefashion. Pochodzi on z polskiej firmy kosmetycznej - Miraculum S.A, która skupia w swoim portfolio 14 marek, w tym doskonale rozpoznawalne brandy: Pani Walewska, Miraculum, Gracja, Tanita, Paloma, jak również: Lider, Wars oraz Być może, zakupione w 2007 od PZ Cussons Polska S.A. oraz marki Joko i Virtual, przejęte wraz z zakupem udziałów w Multicolor Sp. z o.o. w 2012 roku. Od 90 lat Spółka utożsamiana jest z najwyższej jakości produktami, opracowywanymi w nowoczesnym Laboratorium w Krakowie.



Paloma hand SPA 
Intensywnie nawilżający krem do rąk w spray'u


Lekki, szybko wchłaniający się preparat, dzięki wysoce skoncentrowanej formule zapewnia doskonałe odżywienie oraz nawilżenie dłoni i paznokci. Dobroczynnie działające masło shea oraz oleje: migdałowy i makadamia wchodzące w skład kremu silnie regenerują i wygładzają skórę rąk, jednocześnie pielęgnując niesforne skórki. Ekstrakt z perły i proteiny jedwabiu delikatnie ją rozjaśniają, niwelując niedoskonałości, a specjalnie dobrana kompozycja zapachowa koi zmysły. Kosmetyk mimo lekkiej konsystencji pozostawia na skórze wygładzającą i aromatyczną warstwę ochronną, która pozwala na wykonanie krótkiego relaksującego masażu. Doskonały do kuracji domowej, jak również zabiegu profesjonalnego.

Stosowanie: Delikatnie wmasować krem w skórę dłoni. Zaleca się stosowanie preparatu po każdym umyciu rąk.

SKŁAD:

Jak widać mamy tu parafinę... troszkę dalej m.in. mocznik, masło shea, olej ze słodkich migdałów, olej z nasion makadamii. Po magicznym "parfum" mamy ekstrakt z perły, proteiny jedwabiu, wit.E.



Kremów do rąk nie stosuję zbyt często, raczej ciężko u mnie z jakąś codzienną rutyną w tej kwestii. Jeśli już kremuję dłonie, zazwyczaj jest to wieczór, gdy wiem, że idę do łóżka i nic już nie będę robić. Choć i w dzień też kremuję, zależy od nastroju, co aktualnie robię i czy mi się chce :)

Krem ten dostajemy w butelce z miękkiego plastiku o pojemności 100 ml. Aplikacja odbywa się przez psiknięcie, co może być trochę kłopotliwe, bo lubi rozpryskać się poza dłonie, no ale można przeżyć ;) Pompka się nie zacina i nie zapycha. Jedno psiknięcie to za mało, potrzeba przynajmniej 3.

Konsystencja jest lekka, pokusiłabym się o stwierdzenie, że nawet wodnista, choć patrząc na skład spodziewałam się czegoś bardziej treściwego i tłustego. 

Zapach jest faktycznie przyjemny, delikatny i kwiatowy z nutą świeżości, nie jest męczący i raczej się nie znudzi.


Parafina w kremach do rąk jakie próbowałam, zawsze skutkowała jakimś filmem na skórze z niemożliwością wchłonienia się. Tutaj skoro zapowiadana była lekka konsystencja myślałam, że tego efektu nie będzie (choć producent wspomina o warstwie ochronnej). 
No i film był, który naprawdę długo jest wyczuwalny na dłoniach, ręce się kleją, a jednocześnie są takie tępe - czy to możliwe?
Nie mogę się oswoić z tym efektem i po paru minutach idę umyć dłonie, które dopiero po wytarciu ręcznikiem są zdolne do dalszej pracy. 


To co zauważyłam po kilku takich podejściach to dłonie są faktycznie gładsze, a skórki się nie zadzierają. Nawilżenia nie odczuwam, bo tak jak wspomniałam po paru minutach film jest nieznośny dla mnie i muszę zmyć krem.

Ale to nie tylko ja mam takie odczucia. Mąż pracuje fizycznie i często gołymi dłońmi, więc są one narażone na wysuszenie i uszkodzenie. Sama jeszcze kremu do rąk nie użyłam, a gdy zapytał o coś tłustego, powiedziałam, że na półce stoi taki w spray'u :) Psiknął, rozsmarował, poleżał i poszedł wytrzeć dłonie, użył lotionu w&b :)


Pozostało mi go połowę i może zużyję do stóp? tam mi tłustość nie będzie przeszkadzać jak wejdę pod kołderkę (chyba).

Krem w spray'u na stronie sklepu (klik) kosztuje 8,99 zł. Stacjonarnie przyznaję, że nigdzie jakoś nie rzucił mi się w oczy, jeśli gdzieś go spotkaliście dajcie znać w komentarzu.

Znacie ten krem? 
Macie jakieś sprawdzone kosmetyki do dłoni?

Buziaki :*

36 komentarzy:

  1. Fajne to opakowanie, chociaż ja bardzo rzadko używam kremów do rąk.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam maskę i peeling do rąk tej marki i byłam zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że nie do końca się sprawdza:( ale podoba mi się to, że jest w spreyu

    OdpowiedzUsuń
  4. Tej marki nie znam zupełnie..

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też zawsze kremuje rączki na noc :D

    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy o nim nie słyszałam ;/

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja uwielbiam kremy do rąk i zazwyczaj nie przeszkadzają mi filtry, chociaż jak się rzeczywiście kleją dłonie to nie znoszę

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja codziennie kremuję dłonie, potrzebuje dużego nawilżenia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widziałam go kiedyś w Hebe, w Auchanie i zawsze mnie odstraszała ta parafina... Ale sama forma aplikacji fajna - kremy w sprayu są rzadko spotykane. Szkoda, że nie jest tak lekki, jaki powinien być produkt tego typu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe.. krem do rak w sprayu :o Póki co wolę tłuściochy z tubki :)

    ps. zapraszam na rozdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. nigdy nie miałam nic z tej marki, ale żeby krem o rąk był w sprayu....

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli nie lubisz tego klejenia wybieraj produkty bez parafiny i silikonow. Takie zwykłe są bardzo lekkie i wchłaniają się w minute.

    OdpowiedzUsuń
  13. nie znam, ale bardzo fajne dozowanie produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. takiego sposobu kremowania nie próbowałam, ale jakoś wole standardowe smarowidłą i oczywiście grubą warstwę na noc :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja jestem fanką gęstych i zbitych kosmetyków. ale to ciekawa nowość. może na lato

    OdpowiedzUsuń
  16. jeszcze nie wiedziałam takiego kremu w sprayu i u mnie już duży + za opakowanie:D

    OdpowiedzUsuń
  17. tłustośc na rękach ejst najgorsza ;<

    OdpowiedzUsuń
  18. Krem w sprayu... matko, nie wiedziałam, że dożyję takich wynalazków :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Matko krem w sprayu :D... szkoda, ze jest taki tlusty :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Krem w srayu..zabrzmiało świetnie, ale co z tego skoro jest taki tłusty :/ Nie znoszę mieć tłustych łapek

    OdpowiedzUsuń
  21. Przyszedł grudzień, przyszły święta - ja o Tobie wciąż pamiętam, więc przesyłam Ci życzenia, niech się spełnią Twe marzenia. Powodzenia, pomyślności i najlepiej trzeźwych gości. Niech kolędy wyśpiewują, przy tym bardzo nie fałszują. Zdrowia w te świąteczne dni i miłości życzę Ci.

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba ta forma aplikacji by mi nie odpowiadała :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kremu do rąk w sprayu jeszcze w życiu nie widziałam ;) Sięgnęłabym po niego z ciekawości.

    OdpowiedzUsuń
  24. Powiem szczerze, że ja mam bardzo delikatną i często przesuszającą się skórę na dłoniach, więc u mnie krem jest obowiązkowy zwłaszcza po każdym myciu czy przy wyjściu z domu...jakoś nie zwracam uwagi na to, czy krem długo pozostawia film...może dlatego, ze moja skóra jak nie zostanie nawilżona to zaraz pęka, więc wolę tłusty film niż bolące ranki :P

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli już tu jesteś - skomentuj, na pewno cię odwiedzę.
Jeśli blog ci się spodoba - dołącz do obserwatorów.